`

"Krzyczałam, gdzie moje dzieci i mąż". Po jej zeznaniach Łukasz Żak spuścił głowę

4 min. czytania
07.08.2025 16:48
Obserwuj nas na Google

W czwartek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście, podczas kolejnej rozprawy w procesie Łukasza Żaka, zeznawała wdowa po 37-letnim Rafale P., który zginął w wypadku na Trasie Łazienkowskiej. - Nie pamiętam momentu uderzenia. Ratownicy obudzili mnie w karetce. Powiedzieli, że mieliśmy wypadek, a ja krzyczałam i pytałam, co z moimi dziećmi i mężem - mówiła kobieta. 

Łukasz Żak
fot. PAP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przedstawia się relacja wdowy po 37-latku, który zginął w wypadku na Trasie Łazienkowskiej.
  • Co dokładnie wydarzyło się 15 września 2024 roku w Warszawie.
  • Dlaczego Łukasz Żak jest oskarżony o spowodowanie wypadku.
  • Które działania współoskarżonych utrudniały postępowanie karne.

Proces Łukasza Żaka. Zeznawała wdowa po 37-latku, który zginął

W czwartek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście odbyła się kolejna rozprawa w procesie Łukasza Żaka (zgodził się na podanie nazwiska), oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 roku. Uczestniczyli w nim kierujący volkswagenem arteonem Żak, jego pasażerowie, a także jadąca fordem focusem czteroosobowa rodzina. W wypadku zginął 37-latek, a jego żona i dwójka dzieci ranni trafili do szpitala.

W trakcie czwartkowej zeznawała żona tragicznie zmarłego mężczyzny, która podkreśliła, że w dniu wypadku wybrali się w odwiedziny do krewnych w okolice podwarszawskiego Radzymina. - Spędziliśmy dzień z całą rodziną. Mąż zajmował się dziećmi, które biegały z pieskiem. Gdy dobiegała godz. 21 postanowiliśmy wracać. [...] Na miejscu wykąpaliśmy dzieci, ubraliśmy w piżamy, żeby jak usną w samochodzie od razu przenieść je do łóżka i położyć spać - mówiła łamiącym się głosem 38-letnia pani Ewelina.

Wspominała, że ok. godz. 22 wyruszyli w drogę. Dzieci zostały zapięte w foteliki, a jej mąż siadł z nimi z tyłu, by w razie czego je okryć albo podać im wodę. - Ruszyliśmy w trasę powrotną na Grochów. [...] Mąż z dziećmi usnęli z tyłu. Nigdy nie miałam mandatu za przekroczenie prędkości. Wtedy też jechałam prawidłowo. [...] Ostatni moment, jaki pamiętam, to był zjazd na Trasę Łazienkowską - powiedziała 38-latka.

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. "Krzyczałam, co z moimi dziećmi i mężem"

Potem, jak stwierdziła, nic już nie pamięta. - Ratownicy obudzili mnie w karetce. Powiedzieli, że mieliśmy wypadek [...]. Krzyczałam i pytałam, co z moimi dziećmi i mężem - zeznała żona zmarłego 37-latka. Podkreśliła, że obudziła się po operacji w szpitalu, a przy jej łóżku czuwała rodzina. - Zapytałam, co moimi dziećmi i mężem. [...] Nie byli w stanie mi powiedzieć. Czekali aż przyjdzie psycholog - wspominała pani Ewelina.

Redakcja poleca

Opisała też obrażenia, jakich rodzina doznała w wypadku. Wszyscy mieli wstrząśnienie mózgu. Ona miała połamane żebra, kręgosłup i przeszła operację śledziony i wątroby. Natomiast dzieci - siniaki na całym ciele, a jej 4-letni synek przeszedł operację nogi. - Podejrzewam, że uderzenie było bardzo silne, patrząc na obrażenia [...]. To, co się wydarzyło, odcisnęło traumę na nas wszystkich - zaznaczyła w sądzie.

Dodała, że rodzina do tej pory korzysta z pomocy psychologa, a ona, ze względu na obrażenia, nie może podjąć na razie pracy. - Mam niezwykłą rodzinę, przyjaciół i bliskich, którzy nam pomagają - mówiła pani Ewelina. W trakcie jej zeznań oskarżony Łukasz Żak schował twarz w dłoniach. Po jej zeznaniach jeden z oskarżonych wstał i zabrał głos. - Bardzo w współczuję. Historia, którą usłyszeliśmy łamie serce. Sam jestem ojcem dwójki dzieci i nie wyobrażam sobie, co przeżywacie - powiedział.

Łukasz Żak przyznał się do dwóch zarzutów. Grozi mu nawet 30 lat więzienia

W trakcie rozprawy zeznawała też była dziewczyna oskarżonego, która również uczestniczyła w wypadku, jej matka oraz znajomy oskarżonych. W trakcie ich zeznań media nie mogły nagrywać ani robić notatek. Pod koniec rozprawy obrońcy oskarżonych wnieśli też o zniesienie tymczasowego aresztu, na co sędzia Maciej Mitera się nie zgodził. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 9 września.

Podczas poprzednich rozpraw Łukasz Żak przyznał się do dwóch zarzutów - kierowania volkswagenem oraz przekroczenia prędkości. Przeprosił rodzinę Rafała P., który zginął w wypadku, w szczególności jego dzieci, swoją byłą dziewczynę Paulinę K., a także wszystkich współoskarżonych. Zaznaczył, że jego znajomi są, według niego, także pokrzywdzonymi i że będzie składał wyjaśnienia na późniejszym etapie procesu. Mężczyźnie grozi od 5 do 30 lat więzienia.

Oprócz Łukasza Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa jednego z nich - Kacpra D. - została wyłączona do odrębnego procesu. Pozostałym współoskarżonym prokurator zarzuciła m.in. utrudnianie postępowania karnego poprzez pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej Łukaszowi Żakowi, nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Co się wydarzyło 15 września 2024 roku?

Do wypadku doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej na wysokości przystanku autobusowego "Torwar". W volkswagenie, oprócz Łukasza Żaka, byli Paulina K., Sara S. i Adam K. W wyniku zderzenia volkswagena i forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała volkswagenem.

Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Żaka zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET