`

Kto stoi za zabójstwem Małgorzaty Szabatowskiej? „Zwłoki ułożone były w pozycji jak do modlitwy”

5 min. czytania
19.12.2023 14:25
Obserwuj nas na Google

Był zwyczajny środek dnia, Małgorzata Szabatowska skończyła zmianę w pracy i wróciła do swojego mieszkania na Kurdwanowie. To ostatni raz, kiedy ją widziano. Dalsze losy kobiety pozostają zagadką, której od ponad 13 lat wciąż nie udało się rozwiązać.

Małgorzata Szabatowska
fot. archiwum

Małgorzata Szabatowska przyszła na świat 18 czerwca 1979 roku w Cieszanowie. To niewielkie miasto zlokalizowane w województwie podkarpackim. Studiowała w stolicy, a tuż po zakończeniu edukacji przeprowadziła się do Krakowa. Zamieszkała na Kurdwanowie. Według danych statystycznych w tamtym czasie była to spokojna i jedna z bezpieczniejszych dzielnic mieszkalnych w mieście. Nie dochodziło tam bowiem do żadnych poważniejszych przestępstw. W 2010 roku na tym terenie odnotowano wyłącznie 11 rozbojów i 4 pobicia.

Małgosia była radosną i szczęśliwą osobą, ale jednocześnie wrażliwą i skrytą. Na co dzień pracowała w oddziale jednego z krakowskich banków. W pracy zawsze starała się wykonywać wszystkie obowiązki, jak najlepiej. Cechowała ją przede wszystkim sumienność oraz niezwykła ambicja.

Feralny dzień

Był wtorek, 16 listopada 2010 roku. Dla Małgorzaty ten dzień zapowiadał się zwyczajnie, jak każdy inny dzień roboczy. Kobieta rano opuściła swoje mieszkanie i udała się do pracy. Na miejscu Gosia rzetelnie i z uśmiechem wypełniała obowiązki powierzone jej w tym dniu. W późniejszych rozmowach z funkcjonariuszami współpracownicy opowiedzieli, że na zmianie nie działo się nic nadzwyczajnego i niepokojącego. Oni sami też nie dostrzegli zmiany w zachowaniu Małgorzaty. Po południu 31-latka skończyła pracę i wyszła do domu. W drodze powrotnej towarzyszyła jej koleżanka z pracy. Około godziny 17:00 w pobliżu bloku kobiety pożegnały się, ponieważ Małgorzata po powrocie do mieszkania zaplanowała wyjście na zakupy. Później kontakt z kobietą się urwał. Gdy następnego dnia nie pojawiła się w pracy, wszystkim od razu wydało się to bardzo niepokojące, ponieważ nigdy wcześniej Gosia nie opuszczała dnia w pracy bez jakiegokolwiek wcześniejszego poinformowania przełożonego.
Jeszcze tego samego dnia, jedna z koleżanek, która posiada klucze do jej mieszkania pojechała na miejsce, żeby sprawdzić, co się dzieje. Przed wejściem dostrzegła, że drzwi od mieszkania są zamknięte na inny zamek, niż ten, którego Gosia używała. Dodatkowo mieszkanie wyglądało tak, jakby ktoś na moment z niego wyszedł i miał zaraz wrócić. W zlewie leżała niedokończona porcja obiadu, w pomieszczeniu znajdowała się też siatka z zakupami, które najprawdopodobniej wczoraj Małgorzata zrobiła. Niestety, ślad po 31-latce zaginął, a towarzyszące temu okoliczności były bardzo tajemnicze i wzbudzały wiele emocji. Wszystko wyglądało tak, jakby kobieta najzwyczajniej rozpłynęła się w powietrzu. Według oficjalnych danych, w całym kraju, w 2010 roku odnotowano łącznie 14 393 przypadki zaginięć.

Pojawiły się plakaty informujące o zaginięciu Małgorzaty Szabatowskiej. Z opisu wynikało, że kobieta miała 160 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, niebieskie oczy oraz brązowe włosy średniej długości. Gosia posiadała znak szczególny w postaci blizny nad prawym okiem. Na co dzień nosiła okulary korekcyjne.

Akcja poszukiwawcza

Po zgłoszeniu zaginięcia, rozpoczęły się intensywne poszukiwania na szeroką skalę. Do przeprowadzanych działań wykorzystano zaawansowane sprzęty kryminalistyczne. Bardzo szybko do pomocy włączyły się media, które informowały o zagadkowym zniknięciu i jednocześnie sugerowały, że w Krakowie i okolicach może grasować seryjny zabójca. Śledczy ze starannością przyglądali się wszystkim wątkom w sprawie, które mogłyby naprowadzić ich na istotny trop. Przesłuchano świadków, którzy widzieli 31-latkę w dniu jej zaginięcia oraz członków rodziny i znajomych Małgosi.

Okazało się, że w dniu zniknięcia Małgorzaty Szabatowskiej, do zamieszkiwanego przez nią bloku wieczorem weszła dwójka młodych ludzi, którzy byli świadkami nietypowego zdarzenia. Na klatce schodowej minęli się z mężczyzną, który niósł ze sobą worek dużych rozmiarów przypominający kształtem ludzkie zwłoki. Niestety nigdy nie udało się poznać szczegółów tej sytuacji oraz zidentyfikować tożsamość nieznajomego mężczyzny.

Skrupulatnie sprawdzono także ewentualne powiązania tej sprawy z podobnymi zaginięciami kobiet w okolicy. Szczególnie jedna ze spraw przykuła uwagę, nie tylko prowadzących sprawę, ale i całej opinii publicznej.
Cztery miesiące wcześniej, 28 lipca 2010 roku, Urszula Olszowska zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Rankiem wyszła z domu informując swoich najbliższych, że spotka się ze znajomymi na Rynku Głównym w Krakowie i wróci za kilka godzin. Tak jednak się nie stało.

W toku śledztwa wyszło na jaw, że 24-latka z jakiegoś powodu okłamała swojego tatę i w tajemnicy pojechała w Tatry. 15 września 2010 roku ratownicy TOPR odnaleźli jej ciało w pobliżu wodospadu Siklawa. Mimo wielu działań krakowskiego archiwum X, do dnia dzisiejszego nie udało się rozwiązać sprawy i postawić nikomu zarzutów.

Miejsce owiane złą sławą

Ostatnie logowanie telefonu komórkowego zaginionej Małgorzaty Szabatowskiej nastąpiło w rejonie zbiornika wodnego na Zakrzówku oddalonego o kilka kilometrów od Kurdwanowa. Nad zalewem dochodziło do wielu przypadków samobójstw.

Co wiecej: przez nieprzestrzeganie zakazów i niebezpieczne warunki zdarzały się wypadki ze skutkiem śmiertelnym. Przyczyniał się do tego niewątpliwie trudny teren, który otacza jezioro, czyli strome i śliskie skały, a także niezbadana głębokość wody.

Finał poszukiwań

Po ponad roku od tajemniczego zaginięcia, 1 stycznia 2012 roku, w miejscowości Liszki zlokalizowanej około 20 km od Krakowa, przypadkowy mężczyzna spacerując po okolicy odnalazł ciało 31-letniej Małgorzaty Szabatowskiej. Zwłoki zostały starannie ułożone w pozycji do modlitwy i płytko zakopane na odludnym polu uprawnym.

Przeprowadzona sekcja zwłok nie stwierdziła dokładnej przyczyny zgonu z uwagi na daleko posunięty rozkład ciała, natomiast w trakcie badania okazało się, że ofiara miała złamany nos i żebra.

Na przestrzeni lat tajemniczą śmierć Małgorzaty Szabatowskiej porównywano zarówno do wspomnianej wcześniej sprawy Urszuli Olszowskiej, jak i do niewyjaśnionej tragedii Agnieszki Miedziak, której ciało wyłowiono na terenie Zakrzówka w 2011 roku.

W sprawach przejawia się kilka cech wspólnych, szczególnie związanych z zagadkowymi okolicznościami śmierci młodych kobiet. Spoglądając na zdjęcia z łatwością można również dostrzec między nimi spore podobieństwo. Były w podobnym wieku, miały bardzo zbliżony typ urody, w dodatki wszystkie na co dzień nosiły okulary.

Kontrowersyjna relacja z duchownym

Małgorzata utrzymywała bliskie relacje z księdzem Piotrem, którego znała od wielu lat. Duchowny należał do diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Często jednak się odwiedzali. Co ciekawe: Małgorzata otrzymała od niego część pieniędzy na zakup mieszkania w nowym budownictwie na Kurdwanowie. Jednak od początku ich znajomość była owianą wielką tajemnicą. Część osób z jej otoczenia sądziła, że przedstawiana przez kobietę wersja o przyjaźni to wyłącznie przykrywka, bo tak naprawdę łączyła ją z księdzem relacja intymna. Za każdym razem 31-latka ucinała wszelkie plotki i spekulacje i kończyła drażliwy temat.

Od pewnego czasu duchowny przebywał w Szwajcarii, gdzie jego głównym celem było zrobienie studiów doktoranckich. Z dokładnych ustaleń śledczych wynikało, że mężczyzna posiadał mocne alibi na czas, kiedy zaginęła Małgorzata Szabatowska. Pomimo tego nie zgodził się na przeprowadzenie badania wykrywaczem kłamstw.

Co więcej: wszystkich z otoczenia bardzo zastanawiał fakt, że mimo tak bliskiej przyjaźni, która łączyła tę dwójkę, ksiądz nie pojawił się na pogrzebie kobiety. W żaden sposób nie uczestniczył we wcześniejszych poszukiwaniach. Z boku jego postawa była obojętna i wszystko to wyglądało bardzo podejrzanie.

Czy prawda kiedykolwiek wyjdzie na jaw?

Od śmierci Małgorzaty Szabatowskiej minęła ponad dekada, jednak krakowskie Archiwum X cały czas aktywnie pracuje nad sprawą prawdopodobnego zabójstwa 31-latki. Śledczy zapewniają, że analizują wszystkie dowody. W dalszym ciągu apelują o kontakt wszystkie osoby, które posiadają wszelkie informacje dotyczące okoliczności śmierci kobiety.

Czy kiedyś najbliżsi Małgorzaty Szabatowskiej poznają prawdę na temat tego, co wydarzyło się 16 listopada 2010 roku i dlaczego 31-latka straciła życie? Czy uda się znaleźć i skazać sprawcę tego makabrycznego czynu? Niestety te i inne trudne pytania nadal pozostają bez odpowiedzi, jednak rodzina nie traci nadziei, że kiedyś uda się rozwikłać tę zagadkę.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET