"Ktoś zacznie wreszcie mówić". Nowy wątek ws. Jacka Jaworka

2 min. czytania
04.09.2025 15:08
Obserwuj nas na Google

Wraca sprawa Jacka Jaworka, który w 2021 roku zamordował swojego brata, bratową i ich syna, a którego ciało znaleziono trzy lata później niedaleko miejsca zbrodni. Wiadomo, że w ukrywaniu się pomagała mu ciotka, która stanie przed sądem. Z ustaleń reportera TVN24 wynika jednak, że mężczyźnie mogło pomagać więcej osób. Ciotka Jaworka miała też w rozmowie z jednym z krewnych mówić, że "może za rok, dwa wyjdą kolejne rzeczy w tej sprawie, ktoś wreszcie zacznie mówić".

Jaworek
fot. KASIA ZAREMBA/AGENCJA SE/East News, Policja (screen)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty postawiono ciotce Jacka Jaworka.
  • Dlaczego Teresa D. pomagała swojemu siostrzeńcowi.
  • Które dowody wskazują, że możliwe jest współdziałanie innych osób.
  • Co sugerują zdjęcia znalezione na telefonie szwagierki Jaworka. 

Wraca sprawa Jacka Jaworka. Co grozi jego ciotce?

Sprawa Jacka Jaworka wciąż budzi ogromne emocje. Mieszkaniec wsi Borowce (woj. śląskie) w lipcu 2021 roku zamordował brata, bratową i ich syna, a następnie przez trzy lata ukrywał się w okolicy.  Jego ciało z raną postrzałową głowy odnaleziono w lipcu, zaledwie kilka kilometrów od miejsca, gdzie dokonał zbrodni. Według ustaleń śledczych popełnił samobójstwo. Wkrótce zatrzymano Teresę D. - ciotkę zmarłego, która miała mu pomagać w ukrywaniu się przed wymiarem sprawiedliwości.

Kobieta utrzymywała, że pomagała siostrzeńcowi (który według jej relacji miał się z nią skontaktować w listopadzie 2023 roku) w obawie o swoje życie, ale śledczy ustalili, że Jaworek już rok po potrójnym morderstwie (w 2022 roku) wykonywał u niej prace remontowe. 75-latka ma postawiony zarzut, teraz grozi jej od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Do sądu trafił już akt oskarżenia w tej sprawie.

Nowy wątek ws. Jacka Jaworka. Kto jeszcze mógł mu pomagać?

Ale pojawiają się też nowe wątki. Jak ustalił dziennikarz TVN24, analiza dokumentów ze śledztwa wskazuje na fakt, iż nie tylko ciotka Jaworka mogła mu pomagać. Reporter stacji przywołał zdarzenie z 2021 roku. Kilka dni przed tragedią szwagierka Jaworka wykonała ok. 30 zdjęć pokoju Jaworka. Fotografie znajdowały się w telefonie komórkowym, który potem zabezpieczono.

Redakcja poleca

Trzy lata później, już po śmierci mężczyzny, policjanci weszli do pokoju w domu jego ciotki, gdzie zabójca się ukrywał. Znaleziono tam rzeczy osobiste - m.in. fotel i elektronarzędzia - które wcześniej utrwalono na wspomnianych zdjęciach. Oznacza to, iż ktoś musiał te wszystkie rzeczy wynieść z domu brata i bratowej Jaworka oraz przetransportować je do domu 75-latki.

"Wątpliwe jest, by ciotka, która ma ponad 70 lat i nie ma prawa jazdy ani samochodu, czy też sam Jacek Jaworek, który się ukrywał, byli w stanie to zrobić" - czytamy w artykule na stronie TVN24. Mało tego, z relacji reportera stacji wynika, że w trakcie rozmowy z jednym z krewnych ciotka Jaworka miała stwierdzić, iż "ludzie jeszcze się boją i może za rok, dwa wyjdą kolejne rzeczy w tej sprawie, ktoś wreszcie zacznie mówić".

Źródło: Radio ZET/TVN24

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET