Kulisy śmierci 2,5-letniej Róży wstrząsają. Ruszył proces jej rodziców zastępczych
Proces śmierci 2,5-letniej Róży ruszył za zamkniętymi drzwiami. Prokuratura mówi o szokujących ustaleniach, a obrońca jednej z oskarżonych przyznaje wprost: „Nie ma mowy o uniewinnieniu”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego sąd utajnił proces dotyczący śmierci Róży.
- Jakie są zarzuty wobec rodziców zastępczych Róży.
- Co ujawniło śledztwo na temat tragedii w miejscowości Wrząca.
- Które kwestie obrona podnosi w kontekście oskarżenia Karoliny G.
Słupsk. Sąd utajnił rozprawę ws. śmierci 2,5-letniej Róży
W piątek w Słupsku rozpoczął się proces w sprawie śmierci 2,5-letniej Róży. Na ławie oskarżonych zasiedli rodzice zastępczy dziewczynki. Sąd zdecydował - mimo sprzeciwu prokuratury - o utajnieniu rozprawy ze względu na ochronę innych dzieci, które mieszkały w domu Karoliny i Arkadiusza G. W trakcie procesu będą bowiem ujawniane szczegóły z ich życia.
W sądzie pojawiła się m.in. babcia tragicznie zmarłej Róży. - Gdy dowiedziałam się o śmierci wnuczki, czułam ogromny żal. Bardzo to przeżyłam. Do dzisiaj nie mogę dojść do siebie. Nie spodziewałam się tego, ci ludzie nie wyglądali na osoby, które mogą zrobić coś takiego. Niczego nie podejrzewaliśmy - mówiła pani Maria.
Występująca w imieniu babci Róży oskarżyciel posiłkowa mec. Danuta Wawrowska powiedziała, że najważniejsze w tej sprawie jest ustalenie, jak doszło do tego, że 2,5-letnia Róża straciła życie. - Chcemy, żeby ten proces odpowiedział nam na pytanie, dlaczego do tego doszło - stwierdziła.
Dodała też, że w sprawie toczy się obecnie osobne śledztwo, które ma wyjaśnić, jak doszło do tego, że do domu Karoliny i Arkadiusza G. trafiło sześcioro dzieci. - Powinniśmy się zastanawiać również nad tym, czy weryfikacja przebiegała i przebiega w sposób prawidłowy, czy przepisy są wystarczające i jaki czynnik ludzki zawiódł - oceniła.
Szokujące ustalenia śledczych
Prokurator Magdalena Kasperska mówiła wprost, że ustalenia śledczych dotyczące tego, co wydarzyło się we wsi Wrząca pod Słupskiem są szokujące. - Dwie osoby trzymały dziecko za kończyny i zanurzyły je w bardzo gorącej cieczy. Dziecko doznało poparzeń III stopnia. W wyniku nieudzielenia pomocy zmarło po kilku dniach cierpienia - powiedziała.
- Zarzuty w tej sprawie są dosyć złożone i ewoluowały w trakcie postępowania. Zaczęło się tylko od spowodowania uszkodzeń ciała. Natomiast postępowanie przygotowawcze przekonało nas, że nieudzielenie pomocy w ciągu kilku dni od tych obrażeń można zakwalifikować jako spowodowanie śmierci poprzez świadome zaniechania - dodała.
Poinformowała też, że wersje zdarzeń przedstawiane przez oskarżonych są odmienne i każdy obstaje przy swojej wersji. - Na pewno będziemy domagali się surowego wyroku, jednak jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków w kwestii kary - powiedziała.
Obrońca Karoliny G.: Nie ma mowy o uniewinnieniu
Obrońca Karoliny G. Krzysztof Łopatowski ocenił, że kwalifikacja czynu, tj. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, nie jest trafna wobec jego klientki. Przyznał jednocześnie, że w tej sprawie nie ma mowy o uniewinnieniu. Zaapelował przy tym, by wstrzymać się z ocenami do zakończenia procesu.
Drugi z obrońców kobiety, mec. Bartosz Fieducik, powiedział przed rozpoczęciem procesu, że będzie dowodził, że jego klientka sama była ofiarą przemocy. - Uważam, że wina mojej klientki jest drastycznie mniejsza, niż jej męża. W tej sprawie mamy dwie ofiary przemocy, tę najtragiczniejszą, czyli dziecko, ale również oskarżoną - stwierdził.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET