"Lekarze muszą zejść pod ziemię", "Polska nie jest gotowa". Ratownik pola walki apeluje

3 min. czytania
09.10.2025 09:59
Obserwuj nas na Google

Polskie szpitale nie są gotowe na scenariusz wojny na własnym terytorium - alarmują medycy pola walki. Kpt. rezerwy Damian Duda, powołując się na doświadczenia z Ukrainy, przestrzega, że organizowanie placówek w namiotach czy na powierzchni jest błędem. Lekarze i ranni muszą zejść pod ziemię - do piwnic, schronów i ruin, by uniknąć bombardowań. Kliniczny Szpital Wojskowy w Lublinie otwiera Pracownię Medycyny Katastrof, gdzie personel będzie szkolił się w warunkach "jak na polu walki".

Podziemia szpitala w Lublinie
fot. Radio ZET/Mateusz Kasiak

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie przygotowania powinny podjąć polskie szpitale w przypadku wojny.
  • Dlaczego szpitale polowe są niewystarczające w czasie wojny.
  • Co nauczył przykład Ukrainy o organizacji szpitali w czasie konfliktu.
  • Które miejsce w Polsce organizuje szkolenia medyczne w warunkach bojowych.

Polskie szpitale nie są gotowe na wypadek wojny

Polska musi zmienić swoje podejście do leczenia na wypadek ewentualnej wojny. Szpitale polowe czy te organizowane w namiotach nie zdają egzaminu - mówią medycy pola walki i dodają, że Polska jest gotowa na misje zagraniczne, ale nie na bezpośredni atak na nasz kraj. Zwracają uwagę na przykład wojny w Ukrainie, gdzie Rosjanie władają na niebie. Dlatego właśnie szpitale powinny zejść pod ziemię. 

- Medycy muszą się nauczyć wychodzić ze strefy komfortu. Muszą się nauczyć, że trzeba będzie opuścić ciepłe, wentylowane sale laboratoryjne i zejść w teren przygodny. Być może będą to piwnice, ziemianki czy jakieś ruiny. Tak naprawdę to przeciwnik będzie nam dyktował zasady, a my musimy się do nich dostosować - mówi w rozmowie z Radiem ZET kpt. rezerwy i ratownik pola walki Damian Duda. 

Szpitale trzeba organizować pod ziemią, w piwnicach czy ruinach

Ekspert dodaje, że "należy brać pod uwagę każdy scenariusz" - w tym potężne zagrożenie z powietrza i bombardowanie. - Dlatego leczenie pacjentów powinno się odbywać w piwnicach, schronach, a nawet głęboko w lasach - ocenia. 

Redakcja poleca

Damian Duda ponownie przywołuje przykład Ukrainy. - Tam podziemne szpitale, które są w stanie przyjmować do 80 pacjentów dziennie, są całkowicie autonomiczne. W momencie, gdy mielibyśmy odcięcie od wody, prądu czy zaopatrzenia, są w stanie funkcjonować przez 7 dni bez przerwy - wyjaśnia. 

W ocenie Damiana Dudy Polska powinna przygotować tego typu podziemne szpitale. Dodatkowo każda placówka w kraju powinna mieć zabezpieczone co najmniej jedno miejsce, gdzie będzie można bezpiecznie pomagać pacjentom w wypadku ewentualnego ataku. 

Szkolenia medyków w Lublinie. "Warunki pola walki"

Ważne jest jednak nie tylko miejsce, ale też odpowiednio przeszkolony personel. W Radiu ZET informowaliśmy już, że Kliniczny Szpital Wojskowy w Lublinie będzie szkolił lekarzy w tym zakresie. Powstaje tam pracownia Medycyny Katastrof. W naturalnych warunkach polowych medycy z innych szpitali będą uczyli się, jak pomagać rannym, znajdując się na polu walki. 

Szkolenia będą obywały się w piwnicach szpitala, gdzie odwzorowane będą typowo wojenne warunki. - Pomieszczenia nie będą sterylne. Będzie dużo kurzu, brudu, będą specjalne światła i odgłosy. Tak jak na polu walki - opisuje płk Bogusław Piątek, zastępca komendanta wojskowego szpitala w Lublinie. - Chcemy, żeby szpitalny personel wiedział, jak pomóc żołnierzom w takich warunkach. W jednym pomieszczeniu będzie pierwsza pomoc. W drugim pomieszczeniu segregacja medyczna - dodaje płk Piątek.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET