`

Lekarze podnoszą alarm. "Resort przymierza się do masowego zamykania szpitali"

2 min. czytania
31.10.2025 15:22
Obserwuj nas na Google

Naczelna Izba Lekarska alarmuje: Ministerstwo zdrowia swoimi planami doprowadzi do masowego zamknięcia nawet jednej trzeciej małych szpitali powiatowych. Powodem jest projekt zakładający maksymalny limit pensji dla lekarzy na kontrakcie (ok. 40 tys. zł) oraz zakaz pracy w wielu placówkach, co ma ukrócić "turystykę zabiegową". Zdaniem NIL, te zmiany spowodują, że szpitale powiatowe zostaną bez dyżurujących specjalistów. 

Szpital
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER

Naczelna Izba Lekarska: Ministerstwo przyczynia się do zamknięcia szpitali

Naczelna Izba Lekarska alarmuje - ministerstwo zdrowia przymierza się do masowego zamykania małych szpitali powiatowych. Jak dowiaduje się Radio ZET, może chodzić o nawet jedną trzecią takich placówek. Zapalnikiem jest tu pomysł resortu, aby maksymalna pensja lekarza na kontrakcie wynosiła ok. 40 tys. złotych. Dodatkowo lekarze nie mogliby pracować w różnych szpitalach - to, w ocenie MZ, ma zakończyć tzw. turystykę zabiegową i niebotyczne zarobki części lekarzy.

Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda w rozmowie z Radiem ZET uspokaja, że mówimy tu dopiero o wstępnych założeniach projektu. Dodaje, że nadal prowadzone są w tej sprawie konsultacje. Kolejne rozmowy z lekarzami zostały zaplanowane na 18 listopada. 

Redakcja poleca

Z drugiej strony jest jednak Naczelna Izba Lekarska, która zarzuca, że resort chce ograniczyć lekarzom etaty, przez co wielu z nich nie będzie już mogło operować w małych szpitalach powiatowych. - Część szpitali zostaje więc po prostu bez lekarzy dyżurnych - dodaje Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej.

"Mamy pracować wolniej za te same pieniądze"

Zakazane mają zostać też rozliczenia za zabiegi i wizyty od przyjętego pacjenta. Wszystko po to, żeby wykazać, że w NFZ są pieniądze na leczenie. W praktyce lekarze za te same pieniądze będą wykonywali mniej zabiegów. - To z kolei oznacza, że pacjenci będą dłużej czekać na zabieg czy wizytę - dodaje Kosikowski. Ostrzega też, że może to doprowadzić do tego, że pacjenci będą zmuszeni leczyć się prywatnie. 

- Dlaczego resort nie mówi, że chce zamykać szpitale - pyta Kosikowski. A na pytanie co z pacjentami, odpowiada: - Gdzieś będą musieli się podziać. -  Jeśli są w stanie, to będą jechali do miast wojewódzkich, albo będą szukali gdzieś na miejscu innego szpitala, albo pójdą prywatnie. Pytanie brzmi, jaki my chcemy efekt osiągnąć tymi działaniami, bo naszym zdaniem jedyny efekt będzie taki, że w tych samych pieniądzach mamy pracować po prostu wolniej - mówi Radiu ZET.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET