Andrzej został zabity w sylwestra. Współlokator mordował go butelką i nożem
Brutalne zabójstwo w Łodzi. W noc sylwestrową, kilka godzin po północy, 29-letni Bartosz K. zabił swojego przyjaciela - 50-letniego Andrzeja P. Szczegóły tej zbrodni są przerażające. "Wieczorem, kiedy Andrzej już nie żył, 29-latek oblał zwłoki łatwopalną substancją i je podpalił" - pisze "Super Express".
W sylwestrową noc w jednej z kamienic w Łodzi rozegrała się prawdziwa masakra. 50-letni Andrzej P. został brutalnie zamordowany przez swojego współlokatora i kolegę - 29-letniego Bartosza K. Początkowy przebieg zdarzeń ostatniego wieczora 2022 roku nie wskazywał na to, że niebawem może dojść do tragedii.
Kilka chwil przed północą mieszkańcy kamienicy przy ul. Wojska Polskiego zebrali się przed budynkiem, aby wspólnie świętować Nowy Rok i złożyć sobie życzenia. Wśród nich byli Andrzej P. i Bartosz K. Kilkadziesiąt minut po godz. 24:00 mężczyźni wrócili do swojego mieszkania. To właśnie wtedy zaczął się horror.
Łódź. Brutalne zabójstwo w noc sylwestrową
Ciało 50-latka odnaleziono 1 stycznia wieczorem. Zaniepokojeni sąsiedzi powiadomili straż pożarną, że z jednego z mieszkań wydobywa się gryzący dym. Na miejscu, po ugaszeniu ognia, okazało się, że w łóżku znajdują się zwęglone zwłoki mężczyzny. Początkowo wszyscy uważali, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, a pożar wybuchł od świeczki.
Po oględzinach ciała okazało się jednak, że mężczyzna został zamordowany. Potwierdziły to liczne rany zadane ostrym narzędziem. Andrzej P. tylko w obrębie tułowia miał ponad 30 ran. Tej samej nocy zatrzymany został Bartosz K. - współlokator ofiary. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa, a podczas wizji lokalnej ze szczegółami opisał przebieg zbrodni.
- Jak wynika z wyjaśnień podejrzanego, około godziny 1:00 w nocy zaatakował 50-latka w czasie, gdy ten spokojnie siedział na łóżku – powiedział w rozmowie z "Super Expressem" Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Mordował Andrzeja godzinami. Na końcu go podpalił
- Nie potrafił precyzyjnie wytłumaczyć dlaczego to zrobił. Jak twierdzi, początkowo dusił swoją ofiarę, a następnie stosował przemoc, używając m.in. butelki i noża. Jego relacje są bardzo drastyczne i z tego powodu nie sposób ich szczegółowo przytaczać. Kilka godzin spędził przy zwłokach, wieczorem 1 stycznia opuścił mieszkanie. Wcześniej podpalił ciało, używając w tym celu znalezionej w mieszkaniu łatwopalnej substancji i świeczek - relacjonował Kopania.
Po dokonaniu zbrodni 29-latek uciekł z mieszkania i ukrył się w pustostanie. Wiadomo, że w przeszłości był karany m.in. za atak na kontrolera MPK. Podczas przesłuchania mówił, że jest uzależniony od internetu. Mężczyźnie grozi dożywocie.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET