Łódź jak Barcelona. Miasto ma ambitny plan na walkę z dzikami

2 min. czytania
20.04.2026 13:33
Obserwuj nas na Google

Łódź wypowiada wojnę dzikom, ale zamiast karabinów wybiera metodę barcelońską. Radni chcą ograniczyć zwierzętom dostęp do darmowych „stołówek”, wymieniając roślinność w parkach i uszczelniając altany śmietnikowe. Wszystko po to, by uniknąć drastycznych rozwiązań i bezpiecznie „wyprosić” kolejne pokolenia zwierząt z miasta.

Łódź chce walczyć z problemem dzików
fot. Piotr Kamionka/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Łódź planuje ograniczyć bazę pokarmową dla dzików.
  • Dlaczego zmiana roślin miejskich może zniechęcić dziki.
  • Co unijne przepisy mówią o relokacji dzików w kontekście ASF.
  • Które działania prawne zamierza podjąć Łódź w sprawie dzików.

Łódź chce walczyć z problemem dzików

Problem dzików w aglomeracjach miejskich w całej Polsce narasta. Na początku kwietnia informowaliśmy o kontrowersyjnej sytuacji z Warszawy, gdzie kilka zwierząt musiało zostać uśmierconych. Rozwiązania tego problemu szukają samorządy - w tym Łódź, która chce wzorować się na Barcelonie. 

Łódzka radna Magdalena Gałkiewicz mówi, że „Barcelona zrozumiała, że największym problemem nie są dziki, ale ludzie". - U nas jest tak samo - dodała. Rozwiązaniem kwestii dzików w Łodzi ma być ograniczenie bazy pokarmowej dla tych zwierząt. 

- Poprzez zabezpieczenie śmietników, kontenerów, szczelne altany śmietnikowe oraz egzekwowanie tego, by te śmietniki rzeczywiście były zabezpieczone. Również odpowiednie zabezpieczenie karmników dla kotów wolno żyjących, bo dla dzików to są darmowe stołówki - wyjaśnia Magdalena Gałkiewicz. 

Rośliny zniechęcą dziki?

Dodaje, że kolejnym elementem jest zakaz dokarmiania dzików. - Niestety mamy bardzo wiele sytuacji, w których ludzie myślą, że pomagają wyrzucając jedzenie w miejscach dostępnych dla dzików. To nie jest pomoc, to jest dla nich wyrok śmierci, bo później te zwierzęta podchodzą do ludzi bez strachu, a my dostajemy zgłoszenie, że takiego dzika należy zlikwidować - powiedziała radna. 

Redakcja poleca

Zmienić mają się również rośliny w przestrzeni miejskiej. - Wiadomo, że wszystkie rośliny cebulowe, jak tulipany czy krokusy, to są cebulki, które dziki uwielbiają. Zamiast tego możemy sadzić rośliny, które dziki zniechęcą, jak lawenda czy hiacynty - wyjaśniła Magdalena Gałkiewicz. 

Absurdy unijnych przepisów

Radny Sejmiku Województwa Łódzkiego Maciej Riemer dodaje z kolei, że „mamy problem z dzikami, które nie tyle przyszły do miasta, ale w tym mieście żyją". - One się tu urodziły i tu mieszkają. To są już kolejne pokolenia dzików, które w mieście bytują i musimy je stąd wyprosić, bo jeśli to się nie uda, to trzeba będzie podjąć bardziej gwałtowne kroki, czego wolelibyśmy uniknąć - mówił.

Zwraca też uwagę na „absurdalne" przepisy unijne, które zakazują relokacji dzika z uwagi na ASF. - Wystarczyłoby, żeby to przemieszanie było dostępne, ale po kwarantannie. W Łodzi jest ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt, który może taką kwarantannę prowadzić - dodaje. 

Działania, jakie chce podjąć Łódź w związku z narastającym problemem z dzikami wymagają oczywiście zmian w prawie. W przygotowaniu jest ekspertyza, która odpowie na pytania jakich zmian wymaga prawo miejscowe oraz krajowe, by skutecznie „wyprosić" dziki z polskich miast. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET