Mężczyzna spłonął żywcem na przystanku. "Z dość bliska obserwował go podpalacz"
Policja zatrzymała 33-letniego mężczyznę, który według ustaleń śledczych podpalił w środę mężczyznę na jednym z przystanków tramwajowych w Łodzi. Poszkodowany zmarł prawdopodobnie w wyniku odniesionych obrażeń. Sekcja zwłok zostanie przeprowadzona w czwartek.
W środę, kilka minut przed godz. 1 w nocy, na numer alarmowy zadzwoniła kobieta, która zgłosiła, że na przystanku tramwajowym przy ul. Pomorskiej w Łodzi pali się mężczyzna. Na miejsce wysłano służby. Strażacy ugasili poszkodowanego, niestety, nie dawał on już żadnych oznak życia. Policjanci ustalili, że mężczyzna o nieustalonej na ten moment tożsamość, został podpalony, gdy siedział na przystanku.
Funkcjonariusze zebrali na miejscu szereg śladów, przesłuchali świadków, przeanalizowali też nagrania z monitoringu. W śledztwo zaangażowano też przewodnika z psem służbowym. “Szczególnie zbulwersowało ich zachowanie sprawcy po zdarzeniu, gdyż jak się okazało obserwował on z dość bliska całą akcję gaśniczą, po czym spokojnie odjechał komunikacją miejską” - informuje kom. Aneta Sobieraj, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi.
Łódź. Policja zatrzymała 33-latka podejrzanego o podpalenie mężczyzny
Jak podała rzeczniczka, funkcjonariusze jeszcze tego samego dnia ustalili, że odpowiedzialnym za podpalenie mężczyzny jest 33-letni mieszkaniec Łodzi. Kilka minut przed godziną 21.00 został on zatrzymany przez funkcjonariuszy w okolicach ulicy Wyszyńskiego w Łodzi. W chwili aresztowania miał 1,7 promila alkoholu w organizmie. Zachowywał się agresywnie, został jednak szybko obezwładniony przez policjantów.
Dochodzenie ws. śmierci mężczyzny prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź – Śródmieście. - Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z zabójstwem popełnionym ze szczególnym okrucieństwem - przekazał w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.
Na czwartek - jak podała prokuratura - zaplanowano sekcję zwłok ofiary. - Czekamy na jej wyniki - dodał Kopania.
Źródło: Radio ZET/Policja w Łodzi/PAP
- Małe dziecko chodziło po parapecie i wołało mamę. Strażacy rozłożyli skokochron
- Śmiertelny wypadek na proteście rolników. 36-latek nie miał szans
- Nie żyje para milionerów. 34-letni informatyk podawał im fentanyl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET