Lubelszczyzna żyje w strachu. Coraz więcej alertów, znów zawyły syreny
Mieszkańcy województwa lubelskiego coraz częściej otrzymują alerty RCB i słyszą syreny alarmowe w związku z rosyjskimi atakami prowadzonymi w pobliżu polskiej granicy. Choć władze zapewniają, że system ostrzegania działa sprawnie, wielu mieszkańców przyznaje, że żyje w niepewności i obawia się eskalacji zagrożenia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co powoduje strach mieszkańców Lubelszczyzny.
- Jakie działania podejmują władze w obliczu zagrożenia.
- Dlaczego niektórzy krytykują częste alerty RCB.
- Gdzie mieszkańcy powinni szukać schronienia.
Alerty na Lubelszczyźnie. Ludzie żyją w strachu
Nasilają się rosyjskie ataki w pobliżu polskiej granicy. W efekcie mieszkańcy województwa lubelskiego żyją w strachu - niemal każdego dnia otrzymują wiadomości SMS z ostrzeżeniami RCB. Coraz częściej wyją tam też syreny alarmowe.
Premier Donald Tusk i lokalni samorządowcy mówią jednym głosem - ludzie są ostrzegani, bo zagrożenie jest coraz większe. Wielu mieszkańców uważa jednak, że władze nie są przygotowane.
- Niech nie straszą ludzi, tylko się zbiorą i pomyślą. Uważam, że te wiadomości budzą strach. Ja jestem z pokolenia wojennego i we mnie to budzi przerażenie. Nie ma konkretnych założeń. Ja mieszkam w bloku, gdzie ja mam się chować - słyszymy od nauczycielki z Lublina.
Inny z napotkanych mieszkańców ocenia, że potrzebna jest edukacja. - Ja, gdy w nocy zawyły syreny, widziałem ogromny chaos. Ludzie nie wiedzieli, co się dzieje. Są poradniki, są alerty, ale gdybyśmy teraz zapytali 1000 osób o to, co oznacza trzyminutowy sygnał ciągły, to zobaczymy, że wiele z nich nie jest tego świadomych - mówi.
Lokalne władze: System się sprawdza
O to, jak obecnie wygląda sytuacja Radio ZET zapytało także lokalne władze. Wicewojewoda lubelski Wojciech Wołoch zapewnia, że zarówno służby, jak i system alarmowania zadziałały bez zarzutu.
- Procedury się sprawdziły. Wszystkie elementy, które wprowadziliśmy na przestrzeni ostatnich tygodni, również zadziałały. Służby działały szybko i bardzo sprawnie, informacje nie były bagatelizowane - ocenia.
Częste alarmy? „Obowiązkiem państwa jest ochrona obywateli"
Wicewojewodę zapytaliśmy również o to, czy władze nie obawiają się pewnego zobojętnienia mieszkańców w reakcji na częste alerty RCB i wycie syren alarmowych. - Zapewne takie sygnały od części mieszkańców będą, ale obowiązkiem państwa jest chronić własnych obywateli - odpowiada.
- Obowiązkiem państwa jest wysyłanie tego typu alertów w czasie rzeczywistym. Trzeba się liczyć z tym, że one będą coraz częstsze, bo na tym polega hybrydowość działań Federacji Rosyjskiej - dodaje.
Gdzie szukać schronienia?
Wojciech Wołoch odniósł się również do komentarzy w sieci, w których możemy przeczytać, że szukanie bezpiecznego schronienia jest bez sensu, bo schronów nie ma. - Po to były wysyłane poradniki bezpieczeństwa - mówi.
- Szukajmy piwnic, parkingów podziemnych, położonych jak najniżej, bez okien. To jest podstawowe źródło bezpieczeństwa. Kluczem jest trzymanie się z daleka od okien, bo fala uderzeniowa powoduje, że odłamki szkła stają się bardzo niebezpieczne - dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET