Medialni celebryci kontra tyrający w terenie. Koalicja Obywatelska wybiera liderów w regionach

8 min. czytania
05.03.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Podkarpacie trzeba odbić z rąk PiS, na Lubelszczyźnie rozbudować struktury. W pozostałych regionach walczyć o każdy głos. To plan Koalicji Obywatelskiej, która za kilka dni wybierze nowych szefów regionów. W wyścigu o władzę w terenie są posłowie, ministrowie, wicemarszałkini sejmu i europosłanka. RadioZET.pl przedstawia najciekawsze starcia.

W regionach startuja m.in. Grabiec, Wielichowska i Tomczyk
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jacy są kandydaci na przewodniczącego KO we wszystkich 16 województwach.
  • Jakie wyzwania stoją przed nowymi liderami KO w regionach.
  • Dlaczego wybory liderów KO są wyjątkowo ważne.

- Nastroje przed wyborami w wielu regionach są bardzo dobre. Rządzimy, mamy stabilną większość w parlamencie i wysokie poparcie w sondażach. Partia jest w dobrej kondycji, ale to nie powinno nas usypiać. Najbliższe miesiące będą kluczowe dla kraju. Trzeba się dobrze przygotować do przyszłorocznych wyborów. Dlatego wybory liderów w kilku regionach budzą naprawdę duże emocje. Bo to przewodniczący będzie miał kluczowe zdanie przy układaniu list wyborczych. Kto dostanie miejsce biorące, a kto wyląduje na dalszym. I nie chodzi tylko o wybory parlamentarne, ale i samorządowe w 2029. Ranga jest więc duża - mówi RadioZET.pl jeden z ważnych polityków Koalicji Obywatelskiej.

W niedzielę, 8 marca, działacze tej partii wybiorą nowego przewodniczącego. Zostanie nim ponownie Donald Tusk, bo tylko on będzie się ubiegał o to stanowisko. Jednak oprócz szefa ugrupowania działacze KO wybiorą też przewodniczących we wszystkich 16 województwach w kraju. Bardzo ciekawie zapowiada się walka na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu, w Wielkopolsce czy na Dolnym Śląsku. Szczególnie w dwóch pierwszych nowi liderzy będą mieli niezwykle trudne wyzwania. Chodzi o odbudowę poparcia i poprawienie wyników wyborczych w regionach, gdzie regularnie wygrywa PiS, a wysokie poparcie mają Konfederacja i Grzegorz Braun.

Kowal kontra Frydrych. Kto ma lepszy pomysł na odbicie Podkarpacia PiS-owi?

Wybory w Koalicji Obywatelskiej miały się odbyć w grudniu, później mówiło się o przełomie roku. Ostatecznie trzeba było czekać aż do marca. To efekt zmian, jakie zaszły w formacji w październiku ubiegłego roku. Wtedy doszło do połączenia Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej i utworzenia KO. To z kolei wymagało zmiany statutu i ustalenia, na jakiej zasadzie będą mogli głosować członkowie ugrupowań, które weszły w skład nowej formacji.

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że w niektórych regionach rywalizować będzie nawet czwórka kandydatów. Tak było choćby na Podkarpaciu. Do 20 lutego swoje kandydatury zarejestrowali: poseł Paweł Kowal, posłanka Joanna Frydrych oraz wiceprezydent Rzeszowa Marcin Deręgowski i przedsiębiorca Wiesław Krystecki. Dwóch ostatnich wycofało się jednak z placu boju i swoje poparcie przekazało Joannie Frydrych. Stało się to tuż po wizycie w stolicy Podkarpacia ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Nieoficjalnie mówi się, że on także miał poprzeć kandydaturę Frydrych.

Z jakim programem do wyborów idzie posłanka KO? - Idę po wygraną. A później mam zamiar zrealizować konkretne cele. Chodzi o zwiększenie liczby posłów KO z Podkarpacia w przyszłym parlamencie. Dziś mamy ich pięcioro, chcemy, by było ich co najmniej o dwóch więcej. Będziemy też walczyli o przejęcie władzy w sejmiku, gdzie od lat rządzi PiS. Aby to zrobić, konieczne będzie zbudowanie lub wzmocnienie struktur m.in. w Bieszczadach, Lesku, powiecie brzozowskim, gdzie większość wyborców głosuje na PiS - mówi RadioZET.pl posłanka Joanna Frydrych.

I dodaje: - Wiem, jak to zrobić, jestem od 22 lat w PO, jestem na miejscu, znam ludzi. A jednocześnie mam bardzo dobre kontakty z posłami i ministrami naszego rządu.

Słowa o "byciu na miejscu" nie są przypadkowe. Pochodzący z Rzeszowa Paweł Kowal ostatnie lata spędza głównie w Warszawie. Często gości w mediach, rzadziej zagląda do macierzystego regionu. Jednak z walki o szefowanie regionem nie rezygnuje. W sieci zapewnia, że też ma poparcie wśród działaczy z regionu. Wśród nich wymienił m.in. europosłankę Elżbietę Łukacijewską.

Redakcja poleca

Chcieliśmy porozmawiać z posłem Kowalem o jego pomysłach na podkarpacką KO, jednak nie odebrał telefonu, nie odpowiedział też na prośbę o kontakt. W ostatnich dniach, kluczowych przed wyborami, poseł przebywa z wizytą w Stanach Zjednoczonych. Na Podkarpaciu w niedzielnych wyborach będzie mogło głosować ok. 1,3 tys. członków KO.

Lubelskie. Ekspresyjna europosłanka kontra spokojny poseł

Ciekawie będzie wyglądało też wyborcze starcie na Lubelszczyźnie. Tu o stanowisko przewodniczącego walczą: europosłanka Marta Wcisło i poseł Michał Krawczyk. Wcisło do dużej polityki weszła w 2019 roku. Dała się poznać ze swojej bezkompromisowości. Nie bała się wizyt w Telewizji Polskiej pod rządami Jacka Kurskiego. Regularnie chodziła do programów, które prowadzili sympatyzujący z PiS publicyści i głośno mówiła o aferach. W kampanii wyborczej widać było ją też na targowiskach w małych miejscowościach, gdzie często obrywała od wyborców PiS. Na targowisku w Opolu Lubelskim została zaatakowana fizycznie. Napastnik Adam H. został za to skazany.

Kiedy działacze PiS organizowali spotkania lub wiece, Wcisło brała megafon i wykrzykiwała hasła o obłudzie i kłamstwach działaczy tego ugrupowania. Wyborcy nagrodzili ją za to rekordowym poparciem w wyborach europejskich w 2024 roku. Dostała ponad 103 tys. głosów. - Nie boję się rywalizacji, co pokazywałam wielokrotnie. Chcę wzmocnić struktury lokalne, poprawić wynik KO na Lubelszczyźnie tak, by w każdym z dwóch okręgów miała przynajmniej po jednym pośle więcej (dziś KO ma w dwóch okręgach w sumie pięciu posłów – przyp. red.). Jest sporo pracy do wykonania. Nie walczę o żadne stołki, o dobre miejsce na liście, bo nie zamierzam startować w wyborach w 2027 roku - mówi RadioZET.pl Marta Wcisło.

Jej rywal, poseł Michał Krawczyk to polityk o zupełnie odmiennym temperamencie. Spokojny, wyważony, wolący merytoryczne debaty. Częściej gości w lokalnych mediach niż ogólnopolskich stacjach. Jednak jak przekonuje, partyjne struktury zna tak dobrze, że to on powinien kierować regionem. W PO jest od samego początku, czyli 25 lat. Zakładał koło studenckie, a później piął się w hierarchii. Przez dziewięć lat był radnym, od sześciu jest posłem. W wyborach w 2023 roku dostał 12 tys. głosów. Dla porównania Wcisło ponad 68 tys.

Poseł KO Michał Krawczyk (z lewej) i europosłanka Marta Wcisło
Fot. Krzysztof Radzki/East News
Poseł KO Michał Krawczyk (z lewej) i europosłanka Marta Wcisło

Według Krawczyka wyniki nie są jednak najważniejsze. - Szef regionu musi być na miejscu, mieć stały kontakt z działaczami. Województwo lubelskie jest ogromne, objechanie go zajmuje mnóstwo czasu. Robię to od kilku lat i chcę kontynuować taki model. Jestem skuteczny we współpracy w polskim sejmie, polskich ministerstwach, kancelarii premiera. Zawsze pracuję w kulturze dialogu, podczas spotkań się nie obrażam, nie trzaskam drzwiami. Mam świadomość, że wróg jest po prawej stronie. To PiS i Konfederacja – mówi Michał Krawczyk.

Europosłankę wspierają: wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz posłowie Krzysztof Bojarski i Krzysztof Grabczuk, z kolei Krawczyka ustępujący przewodniczący Stanisław Żmijan czy wiceministra rolnictwa Małgorzata Gromadzka. Rywale w portalach społecznościowych powoływali się też na poparcie premiera Donalda Tuska, zamieszczając filmiki z nim. Na żadnym z nagrań lider KO nie wypowiada się jednoznacznie za żadnym z kandydatów. W Lubelskim uprawnionych do głosowania będzie ok. 1,9 tys. działaczy KO.

Dolny Śląsk. Minister zaskoczony startem wicemarszałkini

W Wielkopolsce walka o przywództwo toczy się między posłem z Ostrowa Wielkopolskiego Jarosławem Urbaniakiem, a posłem i wiceministrem spraw zagranicznych Marcinem Bosackim. Pierwszego wspierają partyjne doły, ale też wielu samorządowców z marszałkiem województwa wielkopolskiego Markiem Woźniakiem na czele. Drugiego ustępujący szef regionu Bartosz Derech i prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Trudno przewidzieć, jak potoczą się wybory w Wielkopolsce, bo spośród 3,2 tys. członków zagłosować będzie mogło ok. 2,3 tys. osób. Dlaczego? - Ludzie myśleli, że wybory będą na przełomie roku, popłacili składki i o tym zapomnieli. Teraz okazało się, że mają zaległości. A zgodnie z regulaminem one nie mogą być większe niż trzy miesiące. I zrobił się problem. Także głosowanie będzie jedną wielką niewiadomą - mówi jeden z działaczy KO z Wielkopolski.

I dodaje: - Większe szanse dawałbym Jarkowi Urbaniakowi, bo przez lata jeździł po regionie, pomagał ludziom. Marcin Bosacki wprawdzie urodził się w Poznaniu i mediach społecznościowych pokazuje swoje przywiązanie do miasta, ale wszyscy dobrze wiedzą, że od lat jest związany z Warszawą.

Redakcja poleca

Ciekawa rywalizacja szykuje się też na Dolnym Śląsku. Tu zmierzą się poseł, wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros oraz wicemarszałkini sejmu Monika Wielichowska. Jaros, który jest szefem dolnośląskich struktur KO, swój start zapowiedział w listopadzie. W wyborach miał się zmierzyć z przewodniczącym sejmiku dolnośląskiego Jerzym Pokojem. Ten jednak wycofał się, gdy swoją kandydaturę złożyła Wielichowska. Zrobiła to 16 lutego, czyli kilka dni przed terminem. Pokój poparł wicemarszałkinię.

- Michał był zaskoczony. Wydawało się, że Monika nie wystartuje, nie ma na to ochoty i ma dużo pracy w sejmie. Ale jak widać chce powalczyć. I jak widać, ma spore poparcie - mówi polityk PO z Dolnego Śląska. Wielichowską wspiera spora grupa parlamentarzystów, m.in. Barbara i Bogdan Zdrojewscy, Grzegorz Schetyna, Piotr Borys, Zofia Czernow, czy Krzysztof Mieszkowski.

Jaros może liczyć na znacznie skromniejsze grono stronników. - Proszę pamiętać, że poprzednie wybory, prawie pięć lat temu, wygrał wbrew rekomendacji Donalda Tuska. Od tego czasu zrobił ogromną pracę. Zna niemal wszystkich działaczy, znacznie rozbudował struktury. Dziś KO na Dolnym Śląsku ma 3 tys. członków. Jak Michał zaczynał, było nas trzy razy mniej – zauważa nasz rozmówca. Jednak większą przychylnością ze strony premiera cieszy się Wielichowska. Czy to pomoże? Przekonamy się w niedzielę.

Wiceminister Michał Jaros (z lewej i wicemarszałkini Monika Wielichowska
Fot. Bartlomiej Magierowski/East News
Wiceminister Michał Jaros (z lewej i wicemarszałkini Monika Wielichowska

Opolskie. Wraca były poseł, który zasłynął skandaliczną wypowiedzią

Ostatnie dwie rywalizacje odbędą się na Opolszczyźnie i w Lubuskiem. W tym pierwszym regionie o fotel szefa regionu powalczy były poseł PO Robert Węgrzyn, usunięty z ugrupowania w 2011 roku za słowa wypowiedziane w TVN24. Podczas debaty o legalizacji związków homoseksualnych Węgrzyn wypalił "z gejami dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami to bym popatrzył".

Po ośmiu latach Węgrzyn wrócił do partii, a później został sekretarzem regionu. Teraz będzie chciał powrócić do parlamentu. Stanowisko szefa regionu z pewnością otworzyłoby mu drogę do realizacji tego planu. Rywalem Węgrzyna będzie poseł Tomasz Kostuś.

Z kolei w Lubuskiem zmierzą się poseł Waldemar Sługocki i wojewoda lubuski Marek Cebula. Z wyborczego wyścigu wycofała się posłanka Elżbieta Polak, która publicznie poparła Cebulę. „Marek Cebula jest uczciwy, skuteczny i odpowiedzialny. Czas na prawdziwego lidera regionu Lubuskiego” – napisała w sieci Polak.

W pozostałych regionach kandydat na szefa regionu będzie tylko jeden. Jego wybór powinien być więc formalnością. Głosowanie odbędzie się w formie papierowej w wyznaczonych lokalach, przeważnie są to biura regionalne KO, ale też powiatowe. Głosowanie potrwa od 10 do 18.

Kandydaci w wyborach na przewodniczącego regionu KO

Dolnośląskie: Michał Jaros (poseł, wiceminister rozwoju i technologii), Monika Wielichowska (posłanka, wicemarszałkini Sejmu)

Lubelskie: Michał Krawczyk (poseł), Marta Wcisło (europosłanka)

Lubuskie: Marek Cebula (wojewoda lubuski), Waldemar Sługocki (poseł)

Łódzkie: Cezary Tomczyk (poseł, wiceminister obrony narodowej)

Kujawsko-Pomorskie: Tomasz Lenz (senator)

Małopolskie: Aleksander Miszalski (prezydent Krakowa)

Mazowieckie: Jan Grabiec (poseł, szef Kancelarii Premiera)

Opolskie: Tomasz Kostuś (poseł), Robert Węgrzyn (były poseł, sekretarz regionu)

Podkarpackie: Joanna Frydrych (posłanka), Paweł Kowal (poseł)

Podlaskie: Krzysztof Truskolaski (poseł)

Pomorskie: Mieczysław Struk (marszałek województwa)

Śląskie: Wojciech Saługa (marszałek województwa)

Świętokrzyskie: Artur Gierada (poseł)

Warmińsko-Mazurskie: Jacek Protas (europoseł)

Wielkopolskie: Marcin Bosacki (poseł, wiceminister spraw zagranicznych), Jarosław Urbaniak (poseł)

Zachodniopomorskie: Olgierd Geblewicz (marszałek województwa)

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET