Na tej współpracy Telewizja Republika zarabia krocie. Za kolejne umowy zapłacą podatnicy
Szusujący na nartach polityk PiS w czerwonej kurtce z napisem "Polska" zbiera oklaski od prowadzącego, a później zachwyca się zupą czosnkową. Na antenę Telewizji Republika wraca cykl kulinarno-turystyczny, który z publicznych pieniędzy opłaca jedno z województw. Radni opozycji pytają o konkretne korzyści, jakie ma przynieść współpraca.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego władze województwa lubelskiego promują się w TV Republika.
- Który region płaci najwięcej prawicowej stacji.
- Dlaczego wybór TV Republika do promocji regionu jest kontrowersyjny.
- Po staropolsku mówiło się kuse, nawiązując do twojego nazwiska. Kuse, wyborne, świetne. Pamiętajmy, czosnek i cebula to są podstawowe dania kuchni polskiej - zachwyca się Jarosław Stawiarski, marszałek województwa lubelskiego z Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z Karolem Kusem z Telewizji Republika. Chwilę wcześniej kamery stacji nagrywały marszałka szusującego na nartach po stoku narciarskim w Chrzanowie. Następnie polityk opowiadał o historii i walorach turystycznych południowej części Lubelszczyzny oraz zachęcał do aktywnego wypoczynku.
To dopiero początek. W niedzielny poranek, 22 lutego stacja kierowana przez Tomasza Sakiewicza wyemitowała zwiastun kolejnej edycji cyklu programów "Smaki Polski - Kuchnia Dworska". Za jej emisję władze województwa lubelskiego, którym rządzi PiS, zapłacą z publicznych pieniędzy.
Marszałek z PiS znów promuje się w TV Republika
O wspieraniu przez samorządowców prawicowej, związanej z PiS telewizji pisaliśmy już kilkukrotnie. Z naszych wyliczeń wynika, że tylko w ubiegłym roku na płatnej współpracy z różnymi województwami stacja Sakiewicza zarobiła ponad 7 mln zł. Dla borykającej się z problemami finansowymi TV Republika to spory zastrzyk gotówki.
Prym w promowaniu się właśnie w tej konkretnej stacji wiedzie wspomniany marszałek Stawiarski, były wiceminister sportu w rządzie Beaty Szydło. W ubiegłym roku Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego zawarł umowy z TV Republika, opiewające na blisko 4 mln zł. Jedna z nich dotyczyła wsparcia Wystrzałowego Sylwestra w Chełmie. Stacja chciała 2,5 mln zł. Ostatecznie otrzymała połowę tej kwoty - 1,2 mln zł.
Wygląda na to, że w tym roku władze województwa lubelskiego także będą blisko współpracowały z Republiką. W połowie lutego marszałek Stawiarski zapowiadał na swoim facebookowym profilu: "Kuchnia Dworska wraca na antenę Telewizja Republika! W zimowej odsłonie przedstawimy Państwu przepis na rozgrzewającą zupę czosnkową podawaną w świeżym chlebie. Serdecznie zapraszamy w kolejną podróż po lokalnej kuchni i do odwiedzenia Chrzanowa".
Z naszych informacji wynika, że emisja kolejnych odcinków jest kwestią czasu. Marszałkowi, który jest centralną postacią programu, bardzo spodobała się taka formuła. Wciela się on w rolę recenzenta potraw przygotowywanych przez prezentera stacji Karola Kusa, a później opowiada o atrakcjach turystycznych regionu. W ubiegłym roku urząd zawarł dwie umowy na emisję cyklu. Kosztowało to ok. 600 tys. zł. Można spodziewać się, że tym razem koszt będzie podobny.
Wysoka oglądalność Republiki, ale nie programu z marszałkiem
RadioZET.pl zapytało urząd marszałkowski o szczegóły współpracy. Chcieliśmy wiedzieć, ile odcinków cyklu zaplanowano, na jaką kwotę opiewa umowa między UMWL a TV Republika oraz dlaczego wybrano akurat tę stację.
Z odpowiedzi udzielonej przez Marcina Jakóbczyka z biura prasowego urzędu (a jednocześnie radnego PiS w Lublinie) wynika, że umowa ze stacją nie została jeszcze podpisana. "W obecnej chwili jeszcze trwają rozmowy dotyczące warunków przyszłej współpracy. Program został wyemitowany jako zwiastun planowanej kolejnej edycji cyklu programów "Smaki Polski - Kuchnia Dworska". Pan Marszałek został zaproszony przez Telewizję Republika do nagrania jednego z odcinków cyklu programów "Smaki Polski - Kuchnia Dworska" w roli gospodarza regionu zapraszającego na zimowy wypoczynek w województwie lubelskim" - tłumaczy Jakóbczyk.
Dlaczego marszałek wybiera akurat Republikę? Marcin Jakóbczyk pisze o "najszybciej rosnącej polskiej stacji informacyjno-publicystycznej", która osiąga "rekordowe wyniki oglądalności". Dodaje, że jest ona obecna nie tylko w sieciach kablowych, ale w streamingu, "dzięki czemu marka dociera do milionów odbiorców w Polsce i za granicą, umożliwiając łatwy dostęp do bieżących informacji i publicystyki".
To jednak nie koniec. Kolejnym argumentem za promocją w TV Republika jest duża aktywność stacji w sieci. "(…) jej kanał w serwisie YouTube uzyskuje bardzo wysokie wyniki oglądalności. Ponadto, dzięki obecności TV Republika na platformie YouTube materiały promujące województwo lubelskie i wszystkie nagrane programy są dostępne w całości, także po zakończeniu ich emisji, co daje możliwość bezpłatnego obejrzenia emitowanych programów w dowolnym czasie".
Sprawdzamy. Wyemitowany 22 lutego odcinek "Kuchni Dworskiej" do poniedziałkowego popołudnia (2 marca) odtworzono 672 razy.
Promocja na stoku rodziny wicestarosty – architekta koalicji PSL-PiS
Internautom aktywność marszałka również niezbyt przypadła do gustu. Pod postem, w którym zachęca do oglądania programu, pojawiło się wiele negatywnych komentarzy. Dotyczą m.in. powiązań stacji z PiS, braku obiektywizmu, pytań o wydatkowanie publicznych pieniędzy. Wiele z nich nie nadaje się jednak do cytowania.
Jest jeszcze coś. Najnowszy odcinek "Kuchni Dworskiej" nagrano w ośrodku narciarskim w Chrzanowie. W przeszłości należał on do Piotra Rzetelskiego, polityka PSL, szefa struktur tej partii w powiecie puławskim. Rzetelski w przeszłości był radnym sejmiku województwa, od 2024 roku jest wicestarostą puławskim. Udziały w firmie przekazał dzieciom. Teren, na którym działa stok, należy jednak cały czas do niego, jest też zatrudniony w rodzinnej firmie.
Dlaczego to ważne? Bo to właśnie Rzetelski miał być pomysłodawcą rozbicia koalicji KO, PSL i Polski 2050 w radzie miasta Puławy. Ludowcy dogadali się tam z PiS-em i tworzą dość egzotyczną na mapie Polski koalicję. Rzetelskiemu oficjalnie dziękował za to marszałek Stawiarski. Pisał o "wykazanej dojrzałości i trosce dla dobra miasta" oraz "ponadpartyjnym działaniu na rzecz lokalnej społeczności".
Rzetelski przekonuje, że żadnych profitów (oprócz ogólnopolskiej promocji ośrodka narciarskiego) z powodu wizyty Republiki nie miał. - Uważam, że promocja Lubelszczyzny poprzez sport to bardzo dobry ruch. I chwaliłem za to każdego marszałka, bez względu na barwy partyjne. Skoro stacja zwraca się do nas z taką propozycją, to głupotą byłoby z niej nie skorzystać. Polityki nie ma co w to mieszać. Na pewno nie ma mowy o spłacaniu żadnych politycznych długów - zapewnia nas wicestarosta puławski.
Duże wątpliwości co do takiej formy promocji Lubelszczyzny ma natomiast Wojciech Sosnowski, radny sejmiku województwa z PSL, które jest w opozycji. - Widać konsekwencję polityki urzędu marszałkowskiego i marszałka, która koncentruje się wokół prawicowych mediów. To przykre, że odbywa się to w tak jednostronny sposób. Uważam, że promocja walorów kulinarnych i turystycznych regionu jest potrzebna. Natomiast chciałbym wiedzieć, jaka jest stopa zwrotu tej współpracy. Ile konkretnie regionowi przynosi każda wydana złotówka. W ubiegłym roku podczas obrad komisji rewizyjnej dotyczącej wydatków na promocję prosiłem o takie dane, ale ich nie otrzymałem – komentuje w rozmowie z portalem RadioZET.pl Sosnowski.
I dodaje: - Złożyłem już trzecią interpelację w sprawie bonu turystycznego. Jego wprowadzenie z pewnością przełożyłoby się na konkretny ruch turystyczny, wszystko można byłoby dokładnie policzyć. Mam nadzieję, że do trzech razy sztuka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET