Mieszkańcy Starego Otoku i Górnika odcięci od świata. "Ewakuują się już tylko na wyższe piętra"

1 min. czytania
18.09.2024 07:31
Obserwuj nas na Google

Prawdziwy dramat spotkał mieszkańców wsi Stary Górnik i Stary Otok, znajdujących się na polderze Oława-Lipki. Po jego otwarciu odmówili ewakuacji, chcą bronić swoich domów. Obecnie są odcięci od świata. Ludzie są zrozpaczeni.

Oław/Stary Górnik - dramatyczna sytuacja mieszkańców
fot. PAP/East News

Dramat mieszkańców w gminie Oława. Zostali odcięci od świata

Przypomnijmy, że w poniedziałek o 21:30 otwarty został polder zalewowy Oława-Lipki. Woda z Odry wylewała się na pola oraz lasy. Na polderze jednak znajdują się dwie wsie Stary Otok i Stary Górnik. mieszkańców poproszono o ewakuację. Odmówili i rozpoczęli osłanianie zabudowań workami. Polder wypełnia się wodą - bez jego użycia zalana zostałaby Oława. 

Niestety, ich wysiłki nie wystarczyły i podobnie jak w 1997 roku obydwie wsie zostały zalane. Sytuacja mieszkańców jest dramatyczna, zostali odcięci od świata, bez możliwości ewakuacji. Jak informuje portal "Remiza.pl" w Starym Górniku "woda przelewa się przez umocnione wały, zalewa pierwsze budynki, ludzie ewakuują się już tylko na wszystko wyższe posesje. Są zrozpaczeni"

Ten sam los spotkał Stary Otok. Obydwie wsie zamieszkuje zaledwie kilkuset mieszkańców, zostały niestety poświęcone na rzecz większych miast. Ludzie jednak zostali, aby bronić swoich domów, ale niestety teraz ich sytuacja stała się dramatyczna.

Z kolei burmistrz Oławy Tomasz Frischmann poinformował w nocy z wtorku na środę, że spodziewana fala powodziowa będzie niższa niż zakładano i może wynieść 770 cm. Może być jednak dłuższa i dłużej przepływać przez miasto - dodał.

Źródło: Radio ZET/Remiza.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET