Dziewięć godzin stał uwięziony pośród szalejącej wody. Wstrząsająca historia mieszkańca Głuchołazów

2 min. czytania
17.09.2024 13:41
Obserwuj nas na Google

Pan Tomasz z Głuchołazów stał dziewięć godzin na górce kamieni i piachu uwięziony pośród szalejącego żywiołu - relacjonuje dziennik "Fakt", przybliżając niesamowitą historię mężczyzny, który cudem uratował się przed wielką wodą.

powódź w Głuchołazach
fot. SERGEI GAPON/AFP/East News/Screen: "Fakt"

Powódź 2024. Głuchołazy. Dziewięć godzin stał uwięziony na górce piachu

Był piątek 13 września. Pan Tomasz, 54-letni mieszkaniec Głuchołazów, świadomy nadciągającej fali powodziowej, próbował odstawić samochód w górną część miasta. Gdy wracał do domu na piechotę woda zerwała dwa mosty i zaczęła zalewać okolice rynku oraz dalsze rejony miasta. Aby się ratować, pan Tomasz od razu wskoczył na jedną z gór piachu, które zostały usypane pod budowę nowego mostu.

- Tymi górami próbowałem dotrzeć do domu. Nie dało się - relacjonuje mężczyzna w rozmowie z dziennikarką "Faktu" Renatą Cius-Rassek. Pan Tomasz utknął na jednej z łach piachu i stał na niej niczym rozbitek. – Wszyscy mnie widzieli. (...) Byłem w kontakcie z sąsiadami, widzieli mnie z okien. Mówili mi, że już jadą, już płyną służby do mnie, każdy wzywał pomoc, a ja stałem dalej - mówi gazecie.

Opowiada, że machał do lecącego helikoptera, ale bezskutecznie. - Ludzie z bloku krzyczeli, żeby mnie ratowali. (...) Zero, żadnej pomocy – dodaje rozgoryczony pan Tomasz. 54-latek opisuje, jak góra piachu, na której stał, zaczęła być wymywana przez wodę. Wtedy zaczął już myśleć o najgorszym. 

- Chciałem rzucać się w ten nurt, ale wiedziałem, że jest budowa, w wodzie pływały blachy, gruz, kamienie. Było mi wszystko jedno - wspomina w rozmowie z "Faktem", załamany tym, że nie otrzymał pomocy od służb. W końcu pan Tomasz zauważył, że woda zaczęła opadać. Po dziewięciu godzinach zdecydował się opuścić swoje chwiejne schronienie. Z dusza na ramieniu wskoczył do nurtu, który sięgał mu do pasa i krok po kroku dotarł szczęśliwie do domu.

Źródło: Radio ZET/"Fakt"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET