`

Nastolatek ukąszony przez żmiję. Lek leciał aż z Niemiec, kto za to zapłaci?

3 min. czytania
11.06.2026 10:28
Obserwuj nas na Google

Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie wygrali dramatyczny wyścig z czasem i uratowali 16-latka ukąszonego przez jadowitą żmiję lewantyńską. Życie chłopca ocalił lek sprowadzony helikopterem LPR z Monachium. Choć akcja zakończyła się sukcesem, zrodziło się pytanie o to, kto pokryje gigantyczne koszty surowicy i logistyki. 

Walka z czasem
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER, Wikimedia

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podjęto, by zdobyć surowicę dla 16-latka.
  • Dlaczego NFZ nie pokryje kosztów transportu surowicy z Monachium.
  • Co zrobił szpital, by uratować życie chłopca ukąszonego przez żmiję.
  • Które instytucje były zaangażowane w dostarczenie surowicy.

Kto zapłaci za leczenie 16-latka ukąszonego przez żmiję?

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie poinformował, że udało się uratować życie 16-letniego chłopca ukąszonego przez żmiję lewantyńską. Było to możliwe dzięki surowicy, którą trzeba było w krótkim czasie sprowadzić z Monachium. Teraz rodzi się pytanie, kto zapłaci za dostarczenie nastolatkowi preparatu, który uratował mu życie, bo szpital zapłaty odmawia.

- Koszt zarówno surowicy sprowadzonej z Niemiec, jak i całej logistyki, to są oczywiście bardzo duże pieniądze. Na ten moment czekamy na faktury za surowicę i za przeprowadzenie lotu przez LPR - powiedziała Radiu ZET rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Katarzyna Pokorna-Hryniszyn. 

Chodzi o nawet 100 tys. złotych

Wstępnie szpital oszacował koszty surowicy oraz jej transportu na około 100 tys. złotych. Placówka będzie się zwracać o ich zwrot do Narodowego Funduszu Zdrowia. Rzeczniczka małoplskiego oddziału  NFZ Aleksandra Kwiecień w rozmowie z Radiem ZET powiedziała jednak, że ten nie może za to zapłacić. 

- Szpital poinformował nasz oddział, że jest u nich pacjent, który wymaga tej konkretnej terapii oraz o zleceniu transportu surowicy z Monachium przez LPR. Placówka przedstawiła nam też symulację kosztów. Natomiast chcę podkreślić, że LPR podlega bezpośrednio pod Ministerstwo Zdrowia, NFZ nie finansuje działań realizowanych przez LPR - wyjaśniła. 

Redakcja poleca

- Natomiast jeśli chodzi o samo leczenie chłopca, o jego hospitalizację, to jeśli szpital sprawozda świadczenie, to może być ono przez NFZ rozliczone i sfinansowane - dodała. Nie jest jednak jasne, czy Fundusz będzie mógł zapłacić chociażby za samą surowicę. 

16-latek ukąszony przez żmiję lewantyńską. „To był wyścig z czasem"

Przypomnijmy, że do całej sytuacji doszło podczas długiego czerwcowego weekendu. - Na nasz oddział trafił 16-latek ukąszony przez żmiję lewantyńską, czyli gatunek, który w Polsce właściwie nie występuje, a jego hodowla jest zakazana - powiedziała Katarzyna Pokorna-Hryniszyn. 

- Dla naszych lekarzy to był wyścig z czasem, nastolatek był w bardzo ciężkim stanie. Anestezjolodzy natychmiast zaczęli leczenie objawowe, a jednocześnie zaczęli poszukiwania surowicy. Zaznaczam, że była to noc, a w dodatku noc, podczas długiego weekendu - dodała. 

- Po kilkudziesięciu minutach stało się jasne, że najbliższa surowica jest dopiero w Monachium. Tu się zaczyna drugi wyścig z czasem, czyli cała logistyka jej sprowadzenia. Wchodziła w grę organizacja lotu z Warszawy przez LPR, później taksówka po surowicę i bezpośredni powrót do Balic, gdzie czekał już nasz szpitalny transport - wyjaśnia. 

Ostatecznie surowicę udało się dostarczyć i podać chłopcu przed upływem 24 godzin od ukąszenia. Obecnie jego stan się poprawia. - Dziś możemy powiedzieć, że ta walka miała sens. Nasza drużyna pokazała, czym jest prawdziwa praca zespołowa - dodała Katarzyna Pokorna-Hryniszyn. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET