Burza po ruchu Dudy w czasie powodzi. "Żadne tłumaczenie tego nie usprawiedliwia"
Dożynki to gest podziękowania dla polskich rolników i to bardzo ważne. Zaproszeni goście przyjeżdżali z całej Polski i nie było potrzeby odwoływania tego wydarzenia – powiedziała w TOK FM szefowa Kancelarii Prezydenta RP Małgorzata Paprocka. Udział głowy państwa w niedzielnych dożynkach w Warszawie wywołał spore kontrowersje.
Powódź w Polsce, a Andrzej Duda na dożynkach. Jest wyjaśnienie
Andrzej Duda wziął w niedzielę udział w tzw. Dożynkach Prezydenckich w Warszawie. Wydarzenie odbyło się w czasie trwającej klęski żywiołowej na południu Polski. Do tej pory prezydent RP nie pojawił się w regionie, który mierzy się ze skutkami powodzi.
Szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Paprocka pokreśliła w poniedziałek w TOK FM, że dożynki, w których wzięła udział głowa państwa, "to gest podziękowania dla polskich rolników i (jest - red.) to bardzo ważne". Dopytywana w stacji o krytykę prezydenta Dudy za to, że nie pojawia się na miejscu powodzi, odparła, że pozostaje on "w stałym kontakcie" ze służbami i ma "pełen ogląd sytuacji".
KPRP: Zarządzanie kryzysowe to domena rządu
- To nie jest dzisiaj ten moment, aby pan prezydent jechał i niepotrzebnie angażowana była policja, straż pożarna na zabezpieczenie wizyty - stwierdziła. Dodała, że w tej sprawie "zarządzanie kryzysowe to domena rządu".
Internauci nie zostawiają na ruchu prezydenta suchej nitki. "Skasujcie ten wpis, bo jest żenujący", "żadne tłumaczenie nie usprawiedliwia działania prezydenta i jego braku empatii dla tragedii ludzkiej", "dożynki można było odwołać w obliczu takiej tragedii" – czytamy w nadających się do publikacji komentarzach.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET