Dantejskie sceny na osiedlu. Właściciel mieszkania wpadł w szał. "Kazał wypie***lać"
Przed Sądem Rejonowym w Toruniu zakończyła się sprawa zarządcy nieruchomości, który spoliczkował, zabrał dowód osobisty i złamał na pół telefon zalegającego z czynszem lokatora, po czym kazał mu "wypie***lać z mieszkania". W trakcie procesu mężczyzna zeznawał, że "waży 100 kg, ćwiczy sztuki walki i jeśli kogoś uderzy, »to trzeba wzywać pogotowie«". Sprawę opisał lokalny portal "Toruń. Nasze Miasto".
Lokator zalegał z czynszem. Zarządca lokalu w Toruniu "kazał wypie***lać"
P. M. na co dzień żyje z wynajmu nieruchomości. Przed sądem sam miał przyznać, że zarządza kilkudziesięcioma kawalerkami i pokojami. To działalność, którą prowadzi wraz z żoną. Jeden z lokali wynajmował od niego pan Daniel (imię zostało zmienione). Mężczyzna, mieszkający tam ze swoją partnerką, zalegał z czynszem za 3 miesiące i właśnie to spowodowało dalszą nietypową serię zdarzeń. Właściciel lokalu kazał lokatorowi odpracować dług w firmie znajomego. Co ważne, bez żadnej umowy o pracę. "Z tego tytułu wziął mu też dowód osobisty, którego aż do momentu procesu w sądzie nie oddał. Na prośby o zwrot dokumentu nie reagował - wręcz twierdził, że pan Daniel ma za to mu... zapłacić" - opisuje portal "Toruń. Nasze Miasto"
Mężczyzna pracował przez kilkanaście dni, po czym się rozchorował. Właśnie po tej informacji zarządca lokalu miał wpaść w szał. Pojawił się w mieszkaniu, otwierając drzwi własnym kluczem. "Spoliczkował lokatora, telefon komórkowy złamał mu na pół, a następnie kazał »wypierd...ć z mieszkania«" - czytamy w "Toruń. Nasze Miasto". Pan Daniel po wyjściu z mieszkania wezwał policję z telefonu przypadkowo napotkanej kobiety. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu.
Proces rozpoczął się jeszcze w zeszłym roku i właśnie poznaliśmy jego rozstrzygnięcie. P.M. został uznany winnym przywłaszczenia dowodu osobistego i umyślnego uszkodzenia telefonu. Za oba przewinienia musi zapłacić grzywnę w łącznej wysokości 2,2 tys. zł, a także zapłacić za uszkodzenie telefonu i pokryć koszty sądowe. Razem do zapłaty ma więc prawie 3,2 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny.
Przed sądem zarządca lokalu zeznawał, że "waży 100 kg, ćwiczy sztuki walki i jeśli kogoś uderzy, »to trzeba wzywać pogotowie«". W dodatku najpierw twierdził, że "w ogóle sobie nie przypomina pana Daniela", a później po prostu nie przyznawał się do winy. Biegli orzekli, że P. M. ma "zaburzoną osobowość", jednocześnie będąc poczytalnym. Podchodził bezkrytycznie do swojego sposobu reagowania.
"Przede wszystkim oskarżony nie zwrócił dowodu pokrzywdzonemu do dnia dzisiejszego, a więc rozporządzał nim jak własnym. A po wtóre o jego zamiarze przywłaszczenia go świadczy odpowiedź, że zwróci ów dowód dopiero za opłatą. Oskarżony nie miał prawa nim rozporządzać, nie miał prawa pobierać żadnej opłaty za jego zwrot" - cytuje uzasadnienie wyroku "Toruń. Nasze Miasto". Sąd zaznaczył, że nie była to jednorazowa sytuacja, a P. M. "wykazuje się agresją wobec lokatorów zalegających z czynszem". Dodał, że zaległości należy dochodzić przed sądem cywilnym.
Źródło: Radio ZET / "Toruń. Nasze Miasto"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET