"Dolnośląska Atlantyda" istnieje naprawdę. Wieś co jakiś czas wyłania się z jeziora
Niegdyś malowniczo położone wioski nieopodal Legnicy na Dolnym Śląsku tętniły życiem. Mieszkańcy zachwycali się tamtejszymi dolinami, pagórkami i niezwykłym krajobrazem. Dziś po wsi Żarek i Brachów zostało tylko wspomnienie. Nie bez powodu teren ten nazywany jest "Dolnośląską Atlantydą".
Tajemnicze wioski "zniknęły" z Dolnego Śląska
Żarek i Brachów to niewielkie wioski położone nieopodal Legnicy na Dolnym Śląsku. Niegdyś miejscowości zachwycały baśniową, tętniącą zielenią okolicą. Ich mieszkańcy wiedli tu spokojne życie. Budowano coraz więcej domów. Wszystko zmieniło się w połowie XX wieku. Wówczas region ten leżał na terenie Niemiec. Kiedy zakończyły się działania wojenne, osadnicy chcieli wrócić do domów. Na miejscu czekała na nich przykra niespodzianka. Miejscowości były mocno zniszczone. Błyskawicznie zabrano się do odbudowy. Wkrótce mieszkali tu Polacy, sowieccy żołnierze i Niemcy.
- Nie było w nas nienawiści. Znaleźli się w zupełnie nowej dla siebie rzeczywistości. Podobnie zresztą jak my. W każdym domu należało naprawiać dach, stolarkę okienną (szyby były powybijane) i stropy, które były w fatalnym stanie. Drzwi od prawie wszystkich domów i stodół były wyniesione za wioskę - służyły jako zadaszenie okopów, były przysypane ziemią. W miejscu pól były okopy i zasieki, po rozminowaniu pól przez saperów - opowiadała w rozmowie z "Gazetą Wrocławską" Krystyna Potapowicz, która do lat 70. XX wieku mieszkała w Żarku.
Po naprawie i odbudowie zniszczeń wojennych wieś Żarek zaczęła dynamicznie się rozwijać. Podobnie zresztą jak pobliskie zagłębie miedziowe, na terenie którego największym miastem była Legnica. Pojawienie się nowych osiedli doprowadziło do dużych niedoborów wody. W latach 70. XX wieku zadecydowano więc, że na terenie wioski powstanie zbiornik retencyjny. Dzięki niemu Legnica i inne okoliczne miejscowości zyskały stały dostęp do wody.
"Dolnośląska Atlantyda" stała się faktem
W związku z powstaniem zbiornika retencyjnego, mieszkańców dolnośląskich wiosek przesiedlono. - Dla nas był to szok, choć oczywiście część mieszkańców cieszyła się z faktu, że będzie mogła przenieść się do Legnicy - mówiła Krystyna Potapowicz. Budowa wystartowała w 1968 roku. Gdy projekt był gotowy, urokliwe uliczki, opuszczone domy, budynki oraz pałac, w którym rezydował czasowo feldmarszałek Blücher, znalazły się pod wodą. Od tamtej pory raz na jakiś czas - najczęściej na przełomie zimy i wiosny, gdy woda opada - dno zbiornika odkrywa swoje tajemnice, a dawna miejscowość wyłania się z wody niczym widmo.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET