Tajemnicze odkrycie na dnie rzeki. Służby wyłowiły dwa fiaty
Z dna rzeki w Elblągu wydobyto dwa wraki samochodów - Fiata 126p (popularnego "malucha") oraz seicento. Nie wiadomo, ile lat auta były pod wodą, ani jak to się stało, że znalazły się w rzece. Policja będzie teraz wyjaśniać okoliczności tej tajemniczej sprawy.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
Elbląg. Wraki dwóch samochodów wyłowione z dna rzeki
Wyciąganie dwóch wraków z dna rzeki Elbląg trwało kilka godzin i było skomplikowaną operacją. - Samochody znajdowały się na głębokości 2,5-3 metrów, ale w tym miejscu było bardzo duże zamulenie, przejrzystość wody była prawie zerowa, nurkowie musieli pracować niemal po omacku - powiedział w rozmowie z PAP oficer prasowy policji w Elblągu Krzysztof Nowacki. Dodał, że podczas akcji pracowali policjanci, strażacy, pracownicy ochrony środowiska.
Aby cała operacja przebiegła sprawnie od rana zamknięto też część biegnącej wzdłuż rzeki Elbląg ulicy - Bulwaru Zygmunta Augusta. - Oba wraki były puste, seicento miało za to tablicę rejestracyjną, więc sądzimy, że może nam ona pomóc w wyjaśnieniu losów samochodu" - przyznał Nowacki. Dodał, że w jednym z aut było też wiele wędkarskich haczyków, spławików i innych elementów używanych podczas wędkowania. - Więc na pewno wędkarze odetchną, że tego wraku już na nie ma - dodał Nowacki.
Policyjne śledztwo będzie wyjaśniało kiedy i dlaczego auta znalazły się w rzece Elbląg. Nowacki powiedział PAP, że stan ich zamulenia może wskazywać na to, że auta były w wodzie nawet kilkanaście lat. Wraki przypadkowo odkryli w kwietniu nurkowie, którzy w rzece Elbląg ćwiczyli swoje umiejętności i testowali sprzęty - 22 kwietnia o swoich znaleziskach zawiadomili policję. - Nurkowie oznaczyli te miejsca tak, że nie było już problemów ze zlokalizowaniem zatopionych aut - podkreślił Nowacki.
Policja prowadzi w tej sprawie śledztwo pod kątem porzucenia do rzeki niebezpiecznych odpadów (chodzi m.in. o płyny eksploatacyjne auta np. benzynę, czy smary). Jeśli uda się ustalić, kto wyrzucił samochody do rzeki, będzie mu groziło 8 lat więzienia. Ponieważ samochody znajdowały się na odcinku rzeki zarządzanym przez port w Elblągu, to właśnie port pokryje koszty ich wydobycia z wody.
Źródło: Radio ZET/PAP/Facebook