"On się odgrażał, że całą rodzinę powybija". Mieszkańcy Borowców przerywają milczenie
- Już nie będzie strachu. Przecież nie było wiadomo, czy on tu nie wróci - mówią w rozmowie z "Faktem" mieszkańcy Borowców. W czwartek wyniki badań DNA potwierdziły, że w Dąbrowie Zielonej (pow. częstochowski) znaleziono zwłoki poszukiwanego od 2021 roku Jacka Jaworka.
Jacek Jaworek nie żyje. Prokuratura potwierdza
Zwłoki mężczyzny z raną postrzałową głowy znaleziono w piątek, 19 lipca br. rano obok boiska lokalnego klubu sportowego. Pierwsze wnioski z oględzin – przeprowadzonych z udziałem biegłych z zakresu medycyny sądowej oraz balistyki – wskazały, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Śledczy na miejscu zabezpieczyli broń.
- W toku śledztwa prokurator uzyskał opinię biegłego z zakresu badań genetycznych dotyczącą porównania profilu próbki DNA, która została pobrana ze zwłok, z profilem DNA poszukiwanego Jacka J. Na podstawie tej opinii ustalono, że zwłoki mężczyzny ujawnione [...] w miejscowości Dąbrowa Zielona są zwłokami Jacka J. – powiedział rzecznik częstochowskiej prokuratury prok. Tomasz Ozimek.
"On się odgrażał wcześniej, że całą rodzinę powybija"
Według wstępnych wyników sekcji zwłok do śmierci mężczyzny doprowadził jeden strzał z broni palnej w głowę. Na jego ciele nie znaleziono ani innych obrażeń, które mogły doprowadzić do śmierci, ani śladów walki.
Dziennik "Fakt" rozmawiał z mieszkańcami wsi Borowce, w której w 2021 roku Jacek Jaworek zastrzelił swojego brata, bratową oraz 17-letniego bratanka. Ludzie nie ukrywają, że potwierdzenie śmierci poszukiwanego mężczyzny to dla nich ulga, bo od lat żyli w nieustannym lęku. - Teraz odetchniemy - mówi Aleksandra Fuchs, mieszkanka wsi. Do niedawna była sołtyską Borowców. - Nie mieliśmy pewności. Nie tak dawno, gdzieś tam też znaleźli jakieś zwłoki w wodzie. I też była mowa, że być może jest to Jaworek. Dopóki nie ma poświadczenia, trudno uwierzyć - dodaje.
- Poczuliśmy ulgę - mówi z kolei Henryka Olszewicz, ciocia zastrzelonej przez Jacka Jaworka pani Justyny. - Już nie będzie strachu. Przecież nie było wiadomo, czy on tu nie wróci. On się odgrażał wcześniej, przed tą tragedią, że całą rodzinę powybija. A bardzo mściwy był - tłumaczy kobieta.
Mieszkańcy Borowców poczuli ulgę po śmierci Jaworka
Pani Henryka wspomina także zdjęcie, które niedawno pojawiło się w internecie. - Kiedy mi je ktoś pokazał, przypuszczałam już, że to on. Nie zmienił się wiele przez te trzy lata. Może trochę zeszczuplał - mówi "Faktowi".
Czy można się spodziewać, że choć jedna osoba przyjdzie na pogrzeb Jaworka? - Nie wiem, czy ktoś przyjdzie - mówi pani Henryka. - To się już nie odstanie. Wymierzył sobie sprawiedliwość, ale Borowce nie będą go żegnały z honorami - podkreśla.
Według ustaleń śledczych Jacek Jaworek w nocy 10 lipca 2021 r. w Borowcach zastrzelił swojego brata, bratową oraz 17-letniego bratanka. Przeżył jedynie 13-letni wówczas syn małżeństwa, który ukrył się, a następnie uciekł z rodzinnego domu, w którym doszło do potrójnego zabójstwa. Zwłoki Jacka Jaworka znaleziono około kilometra od cmentarza, na którym pochowano ofiary zbrodni sprzed ponad trzech lat, a także około pięciu kilometrów od miejscowości, w której jej dokonano.
Źródło: Radio ZET/ "Fakt"/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET