Powódź na Dolnym Śląsku, kilkaset interwencji strażaków. "Boimy się najgorszego"
Sytuacja na Dolnym Śląsku jest poważna. Strażacy interweniowali w tym regionie już ponad 600 razy, najgorsza była noc w okolicach Kłodzka. Obecnie podejmowane są kolejne decyzje o ewakuacjach mieszkańców z zagrożonych zalaniem terenów. Najgorzej jest w powiecie nyskim. - Mieszkańcy bronią wejść do swoich domów workami z piaskiem - poinformowała reporterka Radia ZET. Groźnie jest m.in. w miejscowościach: Morów, Siestrzechowice, Jarnołtówek.
Powódź na Dolnym Śląsku. Siestrzechowice zagrożone
Dolny Śląsk zmaga się ze skutkami intensywnych opadów. O północy z piątku na sobotę na dolnośląskich rzekach odnotowano przekroczenia stanów alarmowych w 23 miejscach. Od sobotniego poranka zapadają kolejne o ewakuacjach mieszkańców z zagrożonych zalaniem terenów. - Najgorzej jest w powiecie nyskim, tam właśnie powinna się zacząć ewakuacja mieszkańców, w nocy taka decyzja dotyczyła kilkudziesięciu osób z wsi Morów i kilku ulic w samych Głuchołazach - przekazała Grażyna Wiatr, reporterka Radia ZET.
Groźnie jest także w miejscowości Siestrzechowice. - Woda jest wysoka. Całą noc nie spałam. Monitorowaliśmy sytuację z kilkoma mieszkańcami. W okolice przepompowni w okolicy Jeziora Nyskiego dojechały dodatkowe pompy, które przepompowywały wodę z rowu do jeziora. Sytuację trochę opanowaliśmy - powiedziała Anna Janik, sołtys Siestrzechowic w rozmowie z O2. - Robiliśmy wszystko, żeby woda, która płynęła drogą, kierowała się do rowu i szła dalej w stronę jeziora. Czekamy, co się wydarzy. Cały czas pada. Boimy się najgorszego - że woda w drugiej części wioski wystąpi z brzegów rowu - dodała. W wyniku wylania Białej Lądeckiej i innych mniejszych rzek i potoków od świata odcięte są niektóre małe wsie i część miasta.
Morów i Jarnołtówek walczą z wielką wodą
W sobotę (14 września) po godzinie 10:00 woda coraz bardziej zaczęła wdzierać się do Głuchołaz. Jak przekazała Grażyna Wiatr, są juz kolejne ewakuacje w części zdrojowej miasta. - Mieszkańcy bronią wejść do swoich domów workami z piaskiem - poinformowała reporterka Radia ZET. - Przy moście są już ustawione wysoko worki piaskiem, woda jednak przedziera się gruntem. Niektóre domy przy moście już są podtopione, mieszkańcy nawet na własną rękę pompują ją z piwnic, jak pani Dorota, która mieszka zaraz przy rzece - dodała.
Z kolei Jarnołtówek pobił rekord sumy dziennej opadów, przebijając ten z 1997 roku (131,4 mm -> 161,5 mm), jest to zlewnia Złotego Potoku w województwie opolskim. W miejscowości Morów sytuacja również jest poważna. - 20 domów jest podtopionych. Ciągle woda przybiera. Tak wygląda Morów dzisiaj. Niestety nie mogę zbyt długo rozmawiać. Sam muszę ratować swoją posesję - powiedział sołtys Artur Pieczarka, cytowany przez O2.
Źródło: Radio ZET/02.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET