Prezes PKOl uważa sprawę odprawy VIP "za zamkniętą". Pokazujemy zdjęcia dokumentów. "Kluczowe słowo"
Bardzo mnie oburza, że z terminalu VIP na lotnisku Chopina w Warszawie nie korzystali sportowcy. Widać prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz uważa się za osobę tak ważną i rozpoznawalną, że może z takiego terminalu korzystać. Tak nie może być - skomentował ustalenia Radia ZET minister sportu i turystyki Sławomir Nitras. Prezes Piesiewicz sprawę uważa za zamkniętą. Dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski publikuje natomiast zdjęcia dokumentów z przykładami z 2023 i 2024 roku z wykorzystania usługi VIP Line na lotnisku Chopina. "Kluczowe słowo «barter» miedzy PPL a PKOl" - zwraca uwagę.
Prezes PKOl z odprawą VIP
Przypomnijmy, jak ustalił dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, od dnia wyboru na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego w kwietniu 2023 roku członkowie rodziny prezesa PKOl Radosława Piesiewicza i prezes 35 razy korzystali z usługi VIP na lotnisku Chopina w Warszawie. Zamawiającym był Polski Komitet Olimpijski, który rozlicza usługę w ramach umowy barterowej z Polskimi Portami Lotniczymi. Korzystanie ze strefy VIP kosztuje na lotnisku 1600 złotych za pierwszą osobę i 1000 za każdą kolejną. Według informatorów Radia ZET do dnia rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu z usługi VIP Line nie skorzystał żaden sportowiec wylatujący na igrzyska. Z luksusowej odprawy korzystali za to członkowie rodziny prezesa Piesiewicza.
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz oficjalnie przez swoją asystentkę przekazał Radiu ZET, że nie wypowie się dla nas w tej kwestii, a sprawę uważa za "zamkniętą". Wcześniej na antenie Polsat News Piesiewicz mówił, że za korzystanie z usługi VIP na warszawskim lotnisku płacił sam. - Prezes Piesiewicz za tę kosztowną niezwykle odprawę płacił sam. Przelane są środki za moje dzieci - powiedział na antenie stacji. "Prezes PKOl Radosław Piesiewicz zapewnia, że za wszystko zapłacił sam. Więc oto kilka przykładów z 2023 i 2024 r. Usługa VIP Line na lotnisku Chopina. Kluczowe słowo "barter" miedzy PPL a PKOl" - skomentował w serwisie X wypowiedź Piesiewicza dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski. Do wpisu dołączył na potwierdzenie zdjęcia dokumentu.
Sławomir Nitras komentuje ustalenia Radia ZET
Do sprawy odniósł się także minister sportu i turystyki Sławomir Nitras na konferencji zorganizowanej w Dusznikach-Zdroju. Reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr spytała szefa resortu, czy wierzy prezesowi PKOl, że płacił za usługi VIP na lotnisku z własnych pieniędzy? - Ja bardzo dobrze znam lotnisko Chopina w Warszawie i wiem, gdzie jest terminal VIP, ale ja z niego nie korzystałem, bo jestem tylko skromnym ministrem. To wygląda tak, że macie do dyspozycji mniejszy terminalik i nie musicie czekać w kolejce. Witają was, kłaniają się i pytają czy może prysznic, może obiad, cygaro lub whisky. Później przychodzi pan i mówi: teraz musimy iść do samolotu, ale nie będzie pan musiał nigdzie iść. Tu podjedzie limuzyna i zawiezie pana do samolotu. Ja tam nigdy nie byłem, bo to kosztuje 1600 zł za jeden raz. To jest droższe niż bilet samolotowy - mówił Sławomir Nitras.
- Rozumiem, że z takich miejsc korzysta Taylor Swift, głowy państw. Ja bym absolutnie zrozumiał, gdyby pani Aleksandra Mirosław korzystała z takiego terminalu, absolutnie to rozumiem, że lecąc na zawody korzystał z niego pan Kamil Stoch. Bo to to właśnie jest taki terminal, żeby sportowcy mogli swobodnie przejść przez lotnisko, żeby zapewnić im komfort, ponieważ są osobami bardzo rozpoznawalnymi i żeby nie musieli czekać w kolejce z innymi pasażerami, bo to by mogło rodzić pewne problemy. Mnie bardzo oburza, że w czasie Igrzysk Olimpijskich nie korzystali z takiego terminalu sportowcy. Nasi siatkarze z niego nie korzystali. Ale widocznie pan prezes Piesiewicz uważa się za osobę tak ważną i rozpoznawalną, że może z takiego terminalu korzystać. Tak nie może być - dodał minister sportu i turystyki.
Kontrole w PKOl i związkach sportowych
Nitras powiedział, że zwrócił się do prezesa PKOl o przekazanie odpowiednich dokumentów w tej sprawie i jeśli Piesiewicz mu odmówi, poprosi o pomoc "służb, premiera i innych ministrów, aby te dokumenty zostały mu dostarczone". - To kwestia nieodległego czasu - zaznaczył. Sławomir Nitras zwrócił się także do prezesa PKOl oraz prezesów związków sportowych o dostarczenie listy, "kto i w jakim charakterze przebywał na Igrzyskach Olimpijskich za pieniądze publiczne".
- Termin mija dziś. Jest krótki celowo, ponieważ chciałem nie dać czasu, aby papiery się jakoś nie zmieniały, a że potrafią się cudownie zmieniać, to widzimy w kwestii ujawnionej na temat saloników VIP. To co już widziałem w papierach potwierdza się z tym, co widziałem na własne oczy w Paryżu. Prezesi związków w hotelu za 4 tys. zł za noc, a lekarze i rehabilitanci sportowców w Domu Pielgrzyma za 48 euro za noc. Mam wrażenie, że w polskim sporcie są dwie kasty - ta która rządzi i ta, która organizuje - a na końcu sportowcy - mówił Nitras na konferencji prasowej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET