"Pułapki" na kierowców we Wrocławiu. "To wyłudzanie pieniędzy"
U jednych budzą strach, u innych zadowolenie, spokój i poczucie większego bezpieczeństwa. Na drogach i przejazdach kolejowych we Wrocławiu pojawiły się słynne "pułapki na kierowców", czyli żółte kamery i system CANARD RedLight. "Przecież to absurd" - grzmią mieszkańcy Dolnego Śląska.
"Pułapki na kierowców" pojawiły się we Wrocławiu
Żółte kamery RedLight, które pojawiły się na skrzyżowaniach i przejazdach kolejowych, od pewnego czasu wywołują sporo kontrowersji. Niektórym kojarzą się ze zwiększonym bezpieczeństwem, innym - z wysokimi mandatami i punktami karnymi. - System RedLight działający od 05.04.2023 r. do 29.11.2023 r. na skrzyżowaniu Gądowianka-Na Ostatnim Groszu-Bystrzycka zarejestrował 12 588 naruszeń - podkreśla Wojciech Król, rzecznik Głównego Inspektora Transportu Drogowego w rozmowie z portalem Wroclaw.pl.
Skrzyżowanie Na Ostatnim Groszu szybko stało się krajowym rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę ukaranych kierowców. Z 40 urządzeń w kraju jedno, wrocławskie, wypracowało jedną trzecią mandatów. Kierowcy "złapani" przez żółte kamery mogą spodziewać się poważnych konsekwencji. - Wysokość grzywny nakładanej w drodze mandatu karnego za niestosowanie się do sygnałów świetlnych na skrzyżowaniu wynosi 500 zł. [...] Za naruszenie przez kierującego pojazdem na przejeździe kolejowym zakazu wjazdu za sygnalizator przy sygnale czerwonym mandat wynosi 2 000 złotych - przypomina Wojciech Król.
Żółte kamery to "maszynka do zarabiania pieniędzy"?
Montaż systemów RedLight docelowo miał wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa i zmianę zachowania u kierujących. - Urządzenia rejestrujące przejazd na czerwonym świetle to kamery, które działają na zasadzie wideodetekcji, obserwują przejazd kolejowy oraz zainstalowane tam sygnalizatory - tłumaczy Wojciech Król w rozmowie z Wroclaw.pl. Niektórzy kierowcy twierdzą jednak, że w rzeczywistości jest to "maszynka do zarabiania pieniędzy".
"Kamery Na Ostatnim Groszu to wyłudzanie pieniędzy. Zielone strzałki o nieregularnych cyklach, łapiące kierowców, którzy wjechali na zielonej, zatrzymali się i ruszyli, gdy strzałka już zgasła, to tu norma. Poza tym co chwilę stłuczki są tam teraz. Zlikwidować!" - stwierdził pan Tomasz. "W Leśnicy światło na przejeździe kolejowym zapaliło się, gdy byłam już na wysokości sygnalizatora i nie miałam możliwości tego zobaczyć. Dostałam piękne zdjęcie z informacją, że wjechałam na przejazd 3 milisekundy po zapaleniu się czerwonego światła. Przecież to absurd. Nie mogłam przewidzieć, że gdy ja minę sygnalizator, to zapali się czerwone migające" - napisała pani Joanna.
Tymczasem Wojciech Król, rzecznik Głównego Inspektora Transportu Drogowego zapewnia: - Oprogramowanie systemu zostało tak skonfigurowane, aby rejestrowane były wyłącznie pojazdy wjeżdżające za sygnalizator wówczas, gdy nadawany jest sygnał czerwony. Należy zaznaczyć, że wjazd za sygnalizator nadający sygnał czerwony jest zabroniony od chwili jego włączenia, urządzenia uwzględnia oczywiście czas reakcji kierującego i obowiązuje do końca jego nadawania.
Źródło: Radio ZET/Wroclaw.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET