Rodzice z Przemkowa zgotowali dzieciom piekło. "On nie miał szans na przeżycie"

3 min. czytania
22.08.2024 12:08
Obserwuj nas na Google

Marcin G. i Monika M. z Przemkowa (woj. dolnośląskie) znęcali się nad swoimi dziećmi. 11-tygodniowy Piotruś zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Starszy, 2-letni Filip jest kaleką. Prokuratura zdecydowała się na zaostrzenie zarzutów wobec pary. 

Rodzice zgotowali dzieciom piekło
fot. Piotr Jedzura/REPORTER, Facebook - screenshot

Horror w Przemkowie. Rodzice znęcali się nad dziećmi

40-letni Marcin G. i 34-letnia Monika M. na początkowym etapie śledztwa usłyszeli zarzut znęcania się nad synami. W maju - w wyniku odniesionych obrażeń - zmarł młodszy z chłopców. Wówczas prokuratura, na podstawie uzyskanych opinii, zdecydowała się na zmianę kwalifikacji czynów zarzucanych podejrzanym. - U młodszego chłopca stwierdzono liczne urazy mózgu, oprócz tego złamanie kości ciemieniowej, obrzęk mózgu. On nie miał szans na przeżycie - wyjaśniła Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy, cytowana przez TVP3 Wrocław. - U starszego chłopca przeprowadzone badania doprowadziły do ustalenia, że on wcześniej też był bity. Z pewnością dostawał licznych obrażeń głowy, które doprowadziły do powstania krwiaków nadtwardówkowych, a te krwiaki w dalszej konsekwencji doprowadziły do powstania wodniaków i wodogłowia u chłopca. 

Marcin G. wcześniej udusił własną matkę

W marcu rodzice półrocznego chłopca decyzją sądu w Głogowie trafili do aresztu. Niespodziewanie w czerwcu matka zamordowanego Piotrusia - 34-letnia Monika M. - wyszła na wolność. O tym, co działo się w domu i jak jej partner katował dzieci, opowiedziała w programie TVN "Uwaga!". - Brał go i trząsł nim, potem uderzył, albo pięścią, albo ręką. Tak było prawie co dzień. Jemu przeszkadzało, że płacze. I on trzymał go za szyję, żeby nie płakał. Mały robił się czerwony. Filipka też bił, też go trzymał za grdykę, jak płakał - relacjonowała kobieta. Zapytana o to, dlaczego nie reagowała, odpowiedziała, że nie poszła na policję, "bo ją zbił". 

Dlaczego zatem Monika M. wyszła na wolność? - Zebrany w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do przyjęcia, iż mamy do czynienia ze znacznym stopniem prawdopodobieństwa popełnienia przez podejrzaną zarzucanych jej czynów - stwierdził w czerwcu Jarosław Halikowski, rzecznik Sądu Okręgowego w Legnicy, cytowany przez portal Onet. Prokuratura natomiast była innego zdania. - [...] Ta kobieta ma skłonności do manipulacji. I oprócz tego istnieje obawa ukrycia się przed organami ścigania - stwierdziła wówczas Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. 

Redakcja poleca

Mroczną przeszłość ma za sobą również Marcin G. W 2003 roku mężczyzna udusił własną matkę. Wówczas trafił do zakładu psychiatrycznego, a nie do więzienia, bo był niepoczytalny. Ze względu na te i inne przesłanki rodzina znajdowała się pod nadzorem pracowników opieki społecznej oraz sądowego kuratora, którzy najpewniej nie dopełnili swoich obowiązków. W związku z tym prokuratura zapowiedziała wszczęcie jeszcze jednego śledztwa w tej sprawie.

Co dalej z rodzicami skatowanych chłopców?

Parze rodziców z Przemkowa, która znęcała się nad swoimi dziećmi, prokuratura zaostrzyła zarzuty. Podejrzany Marcin G. odpowie za zabójstwo, a matka za pomocnictwo w zbrodni. Śledczy uzyskali bowiem opinie, które potwierdzają, że chłopcy byli systematycznie bici. Ojciec dzieci od początku sprawy przebywa w areszcie tymczasowym.  Czy staną przed sądem? Jak informuje portal TVP3 Wrocław, to będzie zależało od kolejnej opinii, bo podejrzani wcześniej leczyli się psychiatrycznie. - Podejrzany Marcin G. odmówił złożenia wyjaśnień, natomiast matka dzieci złożyła wyjaśnienia, ale z uwagi na dobro śledztwa na razie nie możemy o nich mówić - zaznaczyła Łukasiewicz. 

Źródło: Radio ZET/TVP3 Wrocław/Onet

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET