Syreny w Nysie. Zagrożenie rośnie, jest wezwanie do samoewakuacji
Dramatyczna sytuacja w Nysie. W związku z podnoszącym się stanem wody w mieście zawyły syreny alarmowe, a burmistrz Kordian Kolbiarz zaapelował do mieszkańców o samoewakuację.
Syreny alarmowe w Nysie
Burmistrz miasta Nysa zwrócił się do mieszkańców z pilnym apelem. - W związku z rosnącym zagrożeniem powodziowym proszę o rozważenie samoewakuacji czyli przemieszczeniu się poza strefę zagrożenia. Mieszkańców domów proszę o przeniesienie się na wyższe piętra - poinformował Kordian Kolbiarz. Obecna sytuacja w powiecie jest dramatyczna z powodu pęknięcia tamy w Stroniu Śląskim. Woda zaczyna wdzierać się do miasta i zalewać położone niżej kamienice.
Burmistrz dodał, że na ten moment służby nie są w stanie określić siły i kierunków powodzi. Radził także, by mieszkańcy spakowali najpotrzebniejsze rzeczy, w tym dokumenty, leki i odzież na dwa dni i, jeśli to możliwe, ewakuowali się z dolnych rejonów miasta. - Generalnie bezpiecznie jest „za rzeką” - przekazał.
Wcześniej walczący z żywiołem funkcjonariusze poinformowali, że sytuacja jest podobna do tej sprzed 27 lat. - Niestety, poziom Nysy Kłodzkiej jest bliski temu z powodzi w roku 1997 i wynosi prawie 6,5 metra - mówiła rano oficer prasowa Powiatowej Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Kłodzku Natalia Przytarska.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET