Szokujące doniesienia ws. Jacka Jaworka. Policjanci przerywają milczenie
W lipcu 2021 roku Jacek Jaworek miał zamordować swojego brata, jego żonę oraz ich 17-letniego syna. Trzy lata po zbrodni w Borowcach częstochowscy policjanci ujawniają nowe informacje dotyczące akcji poszukiwawczej 52-latka. Ich zdaniem miejscowa policja początkowo zbagatelizowała sprawę, a ówczesny komendant z Częstochowy wybrał się pielgrzymkę Radia Maryja, zamiast nadzorować działania mundurowych.
Poszukiwania Jacka Jaworka. Onet: komendant pojechał na pielgrzymkę do Rydzyka
Jacek Jaworek jest nadal poszukiwany przez organy ścigania. W nocy z 9 na 10 lipca 2021 roku we wsi Borowce miał dokonać zabójstwa trzech osób – brata, bratowej i bratanka. Za Jaworkiem wystawiono list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania. Został on również objęty czerwoną notą Interpolu. Trzy lata po zbrodni w Borowcach Onet rozmawiał z częstochowskimi policjantami, którzy wysuwają oskarżenia pod adresem ówczesnego komendanta Dariusza Atlasika. Mówią też o błędach w akcji poszukiwawczej Jaworka. Jak dodają, "czas, aby prawda wyszła na jaw".
– Nie wszczęto od razu alarmu, nie postawiono na nogi częstochowskiej komendy policji, a dyżurny początkowo stwierdził, że na miejsce jadą już policjanci z niewielkiego komisariatu w Koniecpolu, z miasteczka oddalonego od miejsca zbrodni o dziesięć kilometrów. Początkowo przypuszczano nawet, że to mogło być tzw. samobójstwo rozszerzone, czyli, że sprawca zabił domowników, a potem siebie. W efekcie nikt w nocy nie zarządził blokady okolicznych dróg, a przecież w Borowcach, niewielkiej wsi otoczonej lasem, są ze trzy drogi na krzyż – opowiada w rozmowie z Onetem jeden z mundurowych.
Dwa źródła Onetu potwierdzają też, że ówczesny komendant częstochowskiej policji Dariusz Atłasik 10 lipca rano pojechał na Jasną Górę, aby wziąć udział w jubileuszowej pielgrzymce Radia Maryja, z udziałem Tadeusza Rydzyka i prominentnych polityków PiS. – W czasach rządów PiS ważniejsza była polityka i przymilanie się do ojca Rydzyka, niż poszukiwania takiego człowieka, jak Jacek Jaworek. Akcją w Borowcach dowodzili początkowo niedoświadczeni w tak dużych sprawach policjanci z Koniecpola oraz zastępczyni Atłasika – Grażyna Dudek, której kompetencje ograniczały się do zajmowania drogówką i statystyką. Mówiliśmy na nią "pani kalkulator" – mówi policjant. – Wiem, że moi koledzy z policji uzupełniali potem notatki, żeby na papierze wyglądało, że wszystkie działania były prowadzone jak należy. Jednak tę akcję spartolono w pierwszych godzinach – podkreśla.
"Akcja była prowadzona rzetelnie"
Były komendant skonfrontowany z oskarżeniami odpowiada, że nie pamięta szczegółów tamtego dnia. Zapewnia, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Atlasik twierdzi, że alarm na pewno nie był spóźniony, a "akcja była prowadzona rzetelnie".
Grażyna Dudek, zastępczyni komendanta w rozmowie z Onetem chwali się, że mimo urlopu przyjechała do Borowców kilka godzin po wykryciu zabójstwa. – Jeśli zastępczyni komendanta nadzorująca pion kryminalny przyjeżdża tak późno na miejsce wielkiej zbrodni, to ma pan odpowiedź, jak prowadzona była ta akcja – komentuje źródło Onetu.
Tak może dziś wyglądać Jacek Jaworek
W czerwcu 2022 roku śląska policja opublikowała portrety progresywne Jacka Jaworka, które pokazują, jak może obecnie wyglądać. Przygotował je biegły z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Katowicach. Wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu poszukiwanego, proszone są o pilny kontakt z Wydziałem Kryminalnym KWP w Katowicach (tel. 798031306), Komendą Miejską Policji w Częstochowie (tel. 47 858 1255) lub najbliższą jednostką policji (tel. alarmowy 112).
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET