Szokujące sceny w autobusie. Ofiara ma dramatyczną przeszłość. "Bardzo się wystraszył"
Polski internet obiegło nagranie, na którym widać jak dwóch kontrolerów w brutalny sposób zatrzymuje mężczyznę jadącego autobusem komunikacji miejskiej bez biletu. Teraz całą sytuację komentuje matka pokrzywdzonego pasażera.
Brutalne zatrzymanie mężczyzny w Szczecinie. "Chciał, żeby go wypuścili"
Do skandalicznej sytuacji doszło w Szczecinie w okolicach placu Kościuszki. Dwóch kontrolerów w brutalny sposób zatrzymało pana Andrzeja jadącego autobusem "na gapę". Kiedy mężczyzna nie okazał dokumentów i chciał opuścić pojazd, pracownicy ZDiTM zainterweniowali w brutalny sposób. Na nagraniu udostępnionym przez jednego z pasażerów widzimy jak jeden z kontrolerów mocno łapie zatrzymanego za głowę. - Przestań! - słyszymy w tle krzyk kobiety. Po chwili mężczyzna leży już na ziemi, przytrzymywany kolanem przez jednego z pracowników ZDiTM, jego nogi są przytrzaśnięte drzwiami autobusu - Nie rzucaj się. Człowieku, zaatakowałeś mnie - mówi jeden z kontrolerów.
Po tym, jak szokujące nagranie obiegło internet, matka pokrzywdzonego zabrała głos. W rozmowie z lokalnym portalem wSzczecinie.pl matka pana Andrzeja opowiedziała o tragicznej przeszłości jej syna. - Mój syn został pobity, był w śpiączce i do tej pory jest delikatnie "cofnięty". Ma 43 lata, a zachowuje się niedojrzale, nie wrócił nigdy do sprawności. Został pobity pod dyskoteką. Znalazłam go w szpitalu po kilku tygodniach, gdzie figurował jako NN. Jest pod stałą opieką. Nie pali, nie pije, pracuje. Nie powinien nigdy zostać tak potraktowany - mówi kobieta portalowi wSzczecinie.pl. Portal dodaje, że mężczyzna "miał rozległy uraz neurologiczny, a walka o jego życie trwała ponad dwa tygodnie". Pan Andrzej nigdy nie odzyskał pełnej sprawności. Do dzisiaj ma problem m.in. z kontrolowaniem emocji.
Mama pana Andrzeja odpowiedziała również na zarzuty o to, że to jej syn zachowywał się agresywnie wobec kontrolerów. - Ma szramę na głowie, a jego mowa jest niewyraźna. Był zdenerwowany, to było widać. Na filmie można zauważyć, że był agresywny, bo chciał żeby go wypuścili. Jak został uderzony, to bardzo się wystraszył (...) Jechał bez biletu, kara musi być, ale nie pozwolę, by ktoś podnosił rękę na mojego syna – dodaje kobieta.
Miasto komentuje incydent
Do bulwersującego zdarzenia odniósł się wiceprezydent Szczecina Łukasz Kadłubowski. Po spotkaniu z przedstawicielami Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego Kadłubowski zamieścił obszerny wpis na swoim profilu na portalu Facebook, w którym tłumaczy zaistniała sytuację. "Kontrolerzy biorący udział w zajściu złożyli obszerne wyjaśnienia, z których wynika, że pasażer nie posiadał biletu i nie okazał dowodu tożsamości. W momencie, w którym kontrolerzy, próbowali uniemożliwić mu opuszczenie pojazdu, mężczyzna zaczął im grozić użyciem przemocy, co nie jest ujęte na filmie. Reakcja kontrolerów będzie przedmiotem dalszej szczegółowej analizy. Należy również podkreślić, że zamieszczony w internecie film nie przedstawia całej sytuacji i jest zlepkiem zmontowanych przez autora ujęć" - czytamy we wpisie Łukasza Kadłubowskiego.
Kadłubowski podniósł również kwestię pomysłu nadania kontrolerom biletów rangi funkcjonariuszy publicznych. "Kontrolerzy zostaną również wyposażeni w kamery, które będą rejestrowały przebieg kontroli pasażerów. W ten sposób unikniemy niejasności w analogicznych do opisanej powyżej sytuacjach. Nagrania mogą stanowić też materiał dowodowy dla śledztw policyjnych. Dodatkowo, analiza zebranego w ten sposób materiału pozwoli na dalsze usprawnianie procesu kontroli biletów, zarówno pod kątem jego efektywności, jak i komfortu oraz bezpieczeństwa obu stron" - dowiadujemy się ze wpisu. Kontrolerzy przejdą również dodatkowe szkolenia, m.in. w zakresie reagowania w sytuacjach kryzysowych. Na tę chwilę nie wiadomo, czy mężczyźni przeprowadzający kontrolę pana Andrzeja poniosą większe konsekwencje
Dołącz do grupy "Szczecin, Pomorze Zachodnie. Informacje i wydarzenia"
Źródło: Radio ZET/ wSzczecinie.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET