W Małopolsce wciąż nie ma marszałka. "Ryzyko jest tylko takie, że zdrajcy dogadają się z PO"
W czwartek 4 lipca podjęta zostanie kolejna próba wyboru marszałka województwa małopolskiego. Radni mają na to czas jeszcze tylko do 10 lipca. W kręgach Prawa i Sprawiedliwości coraz częściej brany jest pod uwagę plan B, czyli przedterminowe wybory.
Problematyczny wybór marszałka w Małopolsce
Mimo większości PiS kandydat tej partii na marszałka poseł Łukasz Kmita, rekomendowany przez prezesa ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego, podczas pięciu dotychczasowych głosowań nie uzyskał wystarczającego poparcia do objęcia urzędu marszałka. Nieoficjalnie mówi się o podziale PiS w sejmiku na frakcję zwolenników Kmity, a więc i posłów Ryszarda Terleckiego i Mateusza Morawieckiego oraz frakcję obecnego marszałka Witolda Kozłowskiego, a szerzej europoseł Beaty Szydło i posła Andrzeja Adamczyka.
4 lipca radni Małopolski na sesji nadzwyczajnej po raz szósty podejmą próbę wyłonienia, w głosowaniu tajnym, marszałka województwa. Kandydatem PiS ma być ponownie poseł Łukasz Kmita, który już pięciokrotnie nie uzyskał wystarczającego poparcia do objęcia urzędu.
Politycy PiS, zbliżeni do kierownictwa partii, pytani, co dalej z sytuacją w Małopolsce i czy rozważana jest wymiana Kmity na innego kandydata, stanowczo zaprzeczają. - Z tego co mi wiadomo, do samego końca Kmita - podkreślił jeden z działaczy. Politycy PiS przyznają jednocześnie, że poważnie biorą pod uwagę wariant nowych wyborów w Małopolsce. - Ryzyko jest tylko takie, że zdrajcy dogadają się z PO. Aczkolwiek samych wyborów się nie obawiamy - zaznaczył informator PAP.
Podczas poprzednich sesji Kmita otrzymywał po 17, 13, 14, 16, 13 głosów. Podczas jednej z sesji jego kontrkandydatem był wojewoda Krzysztof Jan Klęczar (PSL), wystawiony przez sejmikową opozycję, którego poparło 19 radnych. Na ostatniej sesji we wtorek 2 lipca Kmita zmierzył się z partyjnym kolegą, byłym wojewodą Piotrem Ćwikiem, którego kandydaturę zaproponował wicemarszałek Gawron. Ćwik uzyskał sześć głosów poparcia.
Przedterminowe wybory w Małopolsce?
Ewentualne przedterminowe wybory do sejmiku Małopolski odbyłyby się najpóźniej 6 października. Specjalista z biura wyborczego Andrzej Ślęczek ocenił, że byłyby ogromnym przedsięwzięciem logistycznym, trzeba by utworzyć ok. 2750 komisji obwodowych i znaleźć ok. 27 tys. osób do pracy w nich.
Do przedterminowych wyborów w Małopolsce dojdzie, jeżeli do środy 10 lipca radni nie wybiorą zarządu województwa. Taki termin podał Wydział Prawny i Nadzoru Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Oznacza to, że - zgodnie z Ustawą o samorządzie województwa - w czwartek 11 lipca sejmik zostałby rozwiązany, mandaty radnych wybranych w kwietniu wygasłyby automatycznie. Premier, na wniosek ministra spraw wewnętrznych i administracji, wyznaczyłby osobę, która do czasu wyboru zarządu przez nowy sejmik pełniłaby funkcje organów samorządu województwa. Zgodnie z przepisami, premier zarządza i przeprowadza wybory w ciągu 90 dni od daty wystąpienia przyczyny.
Według informacji wydziału prawnego urzędu wojewódzkiego termin nowych wyborów do sejmiku Małopolski należałoby liczyć od 12 lipca. Wówczas 90. dzień przypadnie na 9 października. Ostatnim możliwym dniem wolnym od pracy na przeprowadzenie wyborów byłby zatem 6 października.
Zdaniem pracowników komisji wyborczych oraz urzędów wojewódzkiego i marszałkowskiego są spore szanse na to, że wybory odbyłyby się wcześniej, np. pod koniec września. Taka możliwość wiąże się z tym, że w przeciwieństwie do kwietniowych wyborów samorządowych te nie objęłyby wyborów rad powiatów, gmin, na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
- To ogromne przedsięwzięcie logistyczne, porównywalne do organizacji wyborów samorządowych w kwietniu - powiedział PAP o ewentualnych wyborach przedterminowych główny specjalista Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie Andrzej Ślęczek. Jak wyliczał, dla sześciu okręgów wyborczych w województwie trzeba będzie wydrukować prawie 2 mln 700 kart do głosowania. Konieczne byłoby powołanie wojewódzkiej komisji wyborczej w Krakowie, która będzie m.in. przyjmowała kandydatów na radnych, podliczała wyniki głosowania. Powołane zostaną 22 komisje terytorialne - w tym 19 powiatowych i trzy miejskie: w Krakowie, Tarnowie i Nowym Sączu.
Do przeprowadzenia wyborów potrzebnych będzie ok. 2750 komisji obwodowych, w skład każdej wejdzie 7, 9 lub 11 osób, co oznacza przeprowadzenie naboru na ok. 27 tys. członków komisji oraz mężów zaufania, sprawujących nadzór na przebiegiem wyborów. - W 99 procentach byłyby to te same lokale wyborcze co 7 kwietnia - powiedział Ślęczek.
Kandydaci na radnych sejmiku ponownie będą musieli walczyć o głosy wyborców, a zgłoszenie listy kandydatów w każdym okręgu wyborczym będzie musiało być poparte co najmniej 300 podpisami wyborców na stałe mieszkających w województwie. Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie nie podaje, ile mogłaby kosztować organizacja ponownych wyborów do sejmiku. Według anonimowego źródła PAP może to być kwota rzędu 20-30 mln zł.
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku
Źródło: Radio ZET/PAP - Beata Kołodziej
- Te osoby będą miały pierwszeństwo na Zakrzówku? "Absurd", "odbije się czkawką w całej Polsce"
- Ta osada w Małopolsce to kopalnia skarbów. Archeolodzy zdradzają jej fenomen
- Nowe kierunki FlixBusa z Krakowa na urlop lub krótki wypad. Tak łatwo jeszcze nie było
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET