"Nie można w to wierzyć", "mógłby uciec z kraju". Jest decyzja ws. Sebastiana M.
Sebastian M., oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku na A1 w woj. łódzkim pozostanie w areszcie. Taką decyzję podjął w czwartek sąd w Piotrkowie Trybunalskim. Zdaniem biegłych wypuszczenie Sebastiana M. na wolność mogłoby go skłonić do kolejnej próby ucieczki z kraju. W wypadku na A1 zginęła 3-osobowa rodzina. Oskarżonemu grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego sąd zatrzymał Sebastiana M. w areszcie.
- Jakie działania podejmował Sebastian M. po wypadku.
- Co zarzuca się Sebastianowi M. w związku z wypadkiem.
- Dlaczego wybór Emiratów przez Sebastiana M. wzbudzał podejrzenia.
Sąd zdecydował o losie Sebastiana M. Oskarżony o spowodowanie tragedii pozostanie w areszcie
W czwartek 21 sierpnia sąd w Piotrkowie Trybunalskim zdecydował, że Sebastian M., mężczyzna oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, pozostanie w areszcie. Reporter Radia ZET Mateusz Szkudlarek rozmawiał w tej sprawie z przedstawicielami sądu. Ci tłumaczą, dlaczego sprawca tragicznego wypadku powinien pozostać w odosobnieniu.
W ocenie sądu odwoławczego Sebastian M. po wypuszczeniu na wolność mógłby ponownie próbować uciec z kraju. Przychylono się też do argumentu sądu pierwszej instancji, który stwierdził, że nie można wierzyć w to, że Sebastian M. po wypadku wyjechał z Polski jedynie w celach biznesowych.
- Świadczy o tym m.in. sposób podróżowania mężczyzny - powiedziała sędzia Agnieszka Leżańska z sądu okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Sędzia zwróciła uwagę na wybór środków transportu i trasy przez Sebastiana M., oraz fakt, że podróżował on z wyłączonym telefonem komórkowym. Nie bez znaczenia jest też wybór Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co oznaczało długotrwałą procedurę ekstradycji.
Tragiczny wypadek na A1. Sebastian M. pędził ponad 300 km na godzinę
Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku doszło we wrześniu 2023 r. w Sierosławiu w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie). Oskarżony o jego spowodowanie Sebastian M. pędził bmw z prędkością ponad 300 km na godzinę, ostatecznie wjechał w samochód marki Kia, którym podróżowało małżeństwo z 5-letnim dzieckiem. Rodzina zginęła na miejscu.
W lipcu 2025 roku do mediów trafiły ustalenia prokuratury w sprawie tragicznego wypadku. Według śledczych jego przyczyną była utrata kontroli przez kierowcę bmw na łuku drogi. W akcie oskarżenia, do którego dotarła "Rzeczpospolita", możemy przeczytać, że podejrzany wyszedł z wraku swojego samochodu, ubrał kamizelkę odblaskową, przeszedł za bariery energochłonne i "skupił się na wykonywaniu połączeń telefonicznych do swojego ojca". Jeden ze świadków miał stwierdzić, że Sebastian M. "zachowywał się tak, jakby wjechał w kosz na śmieci".
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET