Niespodziewany zwrot w sądzie. Rodzice zamordowanej Mai byli już na miejscu
Nigdy mu tego nie wybaczę - mówiła przed sądem matka zamordowanej Mai z Mławy. W Płocku miał ruszyć proces Bartosza G., oskarżonego o jedną z najgłośniejszych zbrodni ostatnich lat, która wstrząsnęła całą Polską. Rozprawa została jednak niespodziewanie odroczona.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są oczekiwania rodziców Mai wobec wyroku
- Dlaczego rodzina Mai nie wierzy w przyznanie się Bartosza G. do winy
- Co ujawniono o zachowaniu Bartosza G. podczas posiedzenia sądu
- Jak wygląda proces oceny materiałów dowodowych w tej sprawie
Płock. Zwrot ws. procesu Bartosza G. oskarżonego o zabójstwo Mai z Mławy
We wtorek w Sądzie Okręgowym w Płocku miał rozpocząć się proces Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo Mai z Mławy. Nastolatka została brutalnie zamordowana w kwietniu 2025 roku. 17-letni wówczas Bartosz G. miał torturować swoją ofiarę. Szokująca zbrodnia poruszyła całą Polskę.
Nieoczekiwanie jednak zapadła decyzja o odroczeniu rozprawy do najmniej do 2 grudnia. Obrona mężczyzna domaga się zmiany składu sędziowskiego. - To gra na czas. W naszej ocenie ma to na celu ocieplenie wizerunku Bartosza G. - powiedział pełnomocnik rodziny rodziny Mai mecenas Wojciech Kasprzyk.
W sądzie zjawili się rodzice zamordowanej dziewczyny, którym trudno było powstrzymać emocje. Ojciec Mai wprost mówił, że każda rozprawa będzie dla niego trudnym doświadczeniem. - Jeżeli oskarżony zdecyduje się zeznawać, to wszyscy wiemy, że będzie się starał za wszelką cenę oczerniać moją córkę. To będzie dla mnie bolesne - powiedział.
Ojciec zamordowanej Mai chce najwyższego wymiaru kary
Mężczyzna, który myślami nieustannie wraca do dnia, w którym stracił córkę, mówił też, że nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Bartosz G. miałby pozbawić Maję życia. - Wydaje mi się, że nigdy się tego nie dowiem - powiedział w rozmowie z dziennikarzami.
Zdaniem ojca Mai wyrok w tej sprawie może być tylko jeden - 30 lat pozbawienia wolności, czyli najwyższa możliwa kara. - To jest jedyny, niesprawiedliwy, ale słuszny wyrok - stwierdził. Ocenił też, że nie widzi szans na to, by Bartosz G. przyznał się do winy.
Wspomniał też moment, gdy podczas poprzedniego, organizacyjnego posiedzenia sądu, na którym ustalano zasady procesu, miał po raz pierwszy okazję spojrzeć w oczy domniemanego zabójcy córki. - W jego oczach zobaczyłem pustkę, lekceważenie, zero ludzkich odruchów - powiedział.
„Nigdy mu tego nie wybaczę"
Najwyższej możliwej kary chce też mama Mai. - Dlaczego? Bo zamordował dziecko, moją córkę. Nie miał prawa podnieść na nią ręki. Nigdy mu tego nie wybaczę, a 30 lat, jak dla mnie, to jest zbyt mały wyrok - powiedziała kobieta przed rozpoczęciem procesu.
Mama Mai wspomina też ostatnie spotkanie z córką, gdy ta wychodziła z domu, spojrzała jeszcze na balkon, na którym stała kobieta. - Taką ją zapamiętałam. Uśmiechniętą, pełną życia. Wychodzącą na spotkanie do kolegi, nie do mordercy - mówiła.
Materiał dowodowy „jest jasny"
Mecenas reprezentujący rodzinę Mai mówił, że zgodnie z procedurą należy przesłuchać świadków, biegłych, ocenić materiały wideo. - Ta procedura jest niestety długa, ale musi się odbyć. Dla nas materiał dowodowy jest jasny, walczymy tylko o długość kary - powiedział.
- Z doświadczenia wiemy o tym, że dochodzi do różnych sytuacji. Czasem świadek nie może dotrzeć, jest chory, a to oznacza kolejne wokandy. Przed nami na pewno co najmniej 20 rozpraw. Same mowy końcowe to będzie cały dzień - dodał mecenas.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET