Nowa hipoteza eksperta ws. pożaru na Marywilskiej. "Na 95 proc."
W pożarze hali przy Marywilskiej 44 spaliło się prawie 1500 stoisk handlowych. - Na 95 proc. musiało być kilka źródeł ognia - stwierdził w rozmowie z portalem Gazeta.pl Jarosław Dąbrowski, biegły sądowy z zakresu pożarnictwa.
Pożar hali przy Marywilskiej 44
Trwa wyjaśnianie okoliczności pożaru hali przy Marywilskiej 44 w Warszawie. Biegły sądowy z zakresu pożarnictwa Jarosław Dąbrowski odniósł się w rozmowie z Gazeta.pl do możliwych przyczyn zdarzenia. - "Normalny" pożar występuje w jednym miejscu. Nie ma przypadku, aby zapaliło się w kilku miejscach. Z taką intensywnością nawet plastiki się nie palą. Według mnie do zainicjowania ognia mogła być użyta benzyna czy rozpuszczalnik, ale to moje teoretyczne przypuszczenia - powiedział ekspert.
Jak nieoficjalnie ustaliło Radia ZET, przyczyna pożaru centrum handlowego może do końca pozostać nieznana. Policja wciąż nie może zacząć oględzin pogorzeliska. Na miejscu pożaru nadal pracują strażacy. – Dogaszanie z zewnątrz nie przynosi takich rezultatów, jakie byśmy chcieli – tłumaczy rzecznik warszawskiej straży pożarnej Artur Laudy. Jak nieoficjalnie ustalił reporter Radia ZET Jan Kielak, zabezpieczanie spalonej hali może potrwać nawet do wtorku. Konstrukcja obiektu wisi na włosku, a ściany budynku grożą zawaleniem.
Nawet 3 tys. osób mogło stracić pracę w wyniku pożaru centrum handlowego, do którego doszło w niedzielę nad ranem. W sumie spaliło się prawie 1500 stoisk handlowych. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
– Pogorzelisko to jedna wielka plątanina poskręcanych i osmolonych konstrukcji, spod których widać totalnie spalone kupieckie stoiska – relacjonuje reporter Radia ZET Michał Dzienyński.
Źródło: Radio ZET/Gazeta.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET