`

Zaginięcie Beaty Klimek. "Bezpowrotnie utracono ważne dowody"

3 min. czytania
03.04.2025 12:41
Obserwuj nas na Google

Wciąż trwają poszukiwania Beaty Klimek, która zaginęła na początku października. Pojawiają się hipotezy, że 47-latka z woj. zachodniopomorskiego nie żyje, ale jej ciała dotychczas nie odnaleziono. W rozmowie z "Faktem" sprawę komentuje detektyw Arkadiusz Andała, który badał m.in. dom, w którym mieszkała zaginiona. Jego zdaniem służby dopuściły się poważnych zaniechań, co spowodowane było zbyt późnym uznaniem zaginięcia za sprawę kryminalną. Ekspert twierdzi, że mogły zostać utracone potencjalnie ważne dowody.

Beata Klimek
fot. Damian Klamka/East News (zdjęcie poglądowe), Facebook/Zagineniprzedlaty
  • Od siedmiu miesięcy trwają poszukiwania Beaty Klimek. Mieszkanka Poradza (woj. zachodniopomorskie) zaginęła 7 października
  • Służby przeszukiwały m.in. dom, w którym mieszkała, ale niczego nie znaleźli. Od początku pojawiają się też hipotezy, że 47-latka nie żyje
  • Zdaniem detektywa Arkadiusza Andały zbyt późne i zbyt powolne działania policji i prokuratury sprawiły, że utracono część potencjalnych dowodów w sprawie

Zaginięcie Beaty Klimek. Służby znów przeszukały dom

Beata Klimek zaginęła 7 października w Poradzu w powiecie łobezkim (woj. zachodniopomorskie), gdzie mieszkała. 47-latka odprowadziła wówczas dzieci na przystanek autobusowy, ale później nie pojawiła się w pracy o godz. 8 rano i nikt więcej jej nie widział. Jej samochód wciąż stał przed domem. Mimo intensywnych poszukiwań do dziś nie udało się wpaść na trop kobiety. Służby kilkukrotnie przeszukiwały zamieszkały przez nią dom, a także garaż i resztę posesji. 

Pod koniec marca, po wielu miesiącach od jej tajemniczego zniknięcia, przed domem jej męża Jana Klimka, z którym Beata była w trakcie rozwodu, ponownie pojawiła się policja z koparką oraz prokurator. Śledczy szukali na działce śladów, które mogłyby doprowadzić ich do zaginionej, przeszukiwali teren. Jak pisał "Fakt", służby otrzymały informację, że górka usypanej ziemi w przydomowym ogrodzie to może być grób zaginionej. Ta hipoteza nie znalazła jednak potwierdzenia. 

Redakcja poleca

Przypomnijmy, że oficjalne śledztwo ws. kobiety - które prowadzi aktualnie Prokuratura Regionalna w Szczecinie - wszczęto dopiero w połowie listopada, a więc nieco ponad miesiąc od jej zaginięcia. Jak twierdzi detektyw Arkadiusz Andała, który wraz z pracownikami swojego biura badał dom i posesję rodziny zaginionej, w tej sprawie policja i prokuratura dopuściły się zaniechań i bezpowrotnie straciły czas, w którym - jeśli faktycznie 47-latka nie żyje - sprawca mógł skutecznie ukryć jej zwłoki.

Detektyw ws. zaginięcia B. Klimek. Mówi o zaniechaniach śledczych. "Miesiąc zwłoki"

- Dopiero po ponad miesiącu od zgłoszenia zaginięcie uznane zostaje za sprawę kryminalną. Wcześniej traktowano je jako obyczajówkę. Dochodzeniowcom zabrakło policyjnego nosa, elementarnej wiedzy - mówi w rozmowie z "Faktem". Jego zdaniem należało zabezpieczyć możliwe dowody, m.in. odbitki linii papilarnych z bezpieczników oraz kamery, która znajdowała się w domu Beaty Klimek.

Uważam, że ten miesiąc zwłoki sprawił, że bezpowrotnie utracono ważne dowody do procesu poszlakowego. Policja nie może zastawiać się procedurami, żadne procedury nie mogą zastąpić zdrowego rozsądku - Arkadiusz Anduła, detektyw

W ocenie detektywa śledczy zbyt szybko uwierzyli w wersję o dobrowolnym wyjeździe Beaty Klimek do Niemiec, gdzie miała spotkać się z rzekomym kochankiem. Taką hipotezę forsował mąż zaginionej, ale przeczyły temu zeznania jej krewnych. - Dlaczego nikomu nie zapaliła się czerwona lampka? - pytał. Zdaniem Andały jeśli mieszkanka Poradza nie żyje, to domniemany sprawca "przygotowywał się do zbrodni" i "miał już miejsce, gdzie ukryje zwłoki, a 7 października realizował swój uknuty wcześniej plan". 

- Mając poszlaki, można kogoś skazać. Tak było w przypadku zaginięcia Alicji Cesarz z Chorzowa. Do tej pory nie znaleziono jej ciała, a jednak jej mąż został skazany, bo były poszlaki - powiedział rozmówca "Faktu". W jego opinii szukanie dowodów na terenie posesji męża zaginionej - przy założeniu, że mógłby mieć coś wspólnego z jej zniknięciem - "jest po czasie".

Zaginiona Beata Klimek ma około 160 cm wzrostu, oczy brązowe i rude włosy przed ramiona. Jest krępej budowy ciała. W dniu zaginięcia ubrana była w różową kurtkę, czarne spodnie oraz biało-niebieskie buty sportowe. Ktokolwiek widział lub wie o losach zaginionej, proszony jest o niezwłoczny kontakt z najbliższą Komendą Policji lub pod numerem alarmowym 112.

Źródło: Radio ZET/Fakt.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET