Dramat wokół zaginięcia Beaty Klimek. Czy dzieci wrócą do ojca? "One widzą"
W ostatnich dniach trwała policyjna akcja przeszukania terenu przed posesją męża zaginionej Beaty Klimek w Poradzu (woj. zachodniopomorskie). Przed domem Jana Klimka pojawiły się m.in. koparka oraz psy policyjne. Teraz o tym, jak wygląda codzienne życie rodziny zaginionej, opowiada jej siostrzenica.
- W poszukiwania Beaty Klimek, zaginionej w październiku 2024 roku, zaangażowano specjalistyczne zespoły z georadarem i psami tropiącymi, a teren wokół jej domu został dokładnie przeszukany przez policję pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie
- Poszukiwania Beaty Klimek trwają, a rodzina z niepewnością oczekuje na nowe informacje
- Siostrzenica zaginionej Olga ujawnia, że dzieci Beaty Klimek zmagają się z trudnościami emocjonalnymi, a ich ojciec nie wykazuje zainteresowania ich losem
Zaginięcie Beaty Klimek - nowe informacje
W środę 26 marca przed domem Jana Klimka pojawiła się policja. - Od godziny 7:00 zaczęły przyjeżdżać samochody i ustawiać się pod posesją Jana i Beaty. Są samochody oznakowane i nieoznakowane, a także koparka - przekazała "Faktowi" osoba z bliskiego otoczenia zaginionej. Przeszukanie terenu potwierdziła Prokuratura Regionalna w Szczecinie. "Przeszukanie realizowano z wykorzystaniem urządzeń technicznych, w tym georadaru i sprzętu zmechanizowanego, umożliwiającego przeprowadzenie inwazyjnych prac ziemnych oraz z wykorzystaniem wyspecjalizowanych policyjnych psów służbowych. Czynności prowadzono z udziałem biegłego z Zakładu Genomiki i Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie" - potwierdziła w środowym komunikacie rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz.
Teraz o tym, czy są szanse na odnalezienie ciała zaginionej, opowiedziała jej siostrzenica Olga. - Za każdym razem chciałabym w to wierzyć. Każde takie działania przynoszą kolejną nadzieję, jeszcze większą na to, że sprawa może się rozwiązać. Czekamy, czekamy w napięciu, patrzymy co się tutaj dzieje, czekamy na jakiekolwiek informacje - powiedziała "Faktowi" kobieta. Pani Olga opisała również codzienne życie rodziny Beaty Klimek, w tym trójki jej dzieci. - Ciężko jest. One przeżywają tę całą sytuację. Nie tyle, że widzą, co tu się dzieje. One są w szkole, więc na to nie patrzą, a później zajmujemy je czymś w domu, żeby nie musiały patrzeć na tę całą sytuację. Ale bardzo często pytają o mamę i jest to bardzo trudne, bo nam samym jest ciężko w tej sytuacji, a co dopiero muszą czuć tak małe dzieci. Nie potrafię sobie tego wyobrazić - zaznaczyła.
Z relacji udzielonej "Faktowi" przez siostrzenicę zaginionej wynika, że jej mąż nie interesuje się dziećmi. - One widzą, że jedzie samochodem. Widzą, że babcia przychodzi do skrzynki, by odebrać listy. Są na placu zabaw, a nikt z nich nawet do nich nie zajdzie. Nie pomacha, nie przywita się. Tata nie podejdzie na plac zabaw, nie pokopie z chłopakami w piłkę. Jest to przykre, ale nie ma u nas tematu taty. Oni w ogóle o niego nie pytają - zapewniła pani Olga. Kobieta dodała również, że nie odda dzieci dobrowolnie ojcu. - Absolutnie nie. Mamy nadzieję, że sąd podejmie decyzję adekwatną do sytuacji odnośnie do dzieci, że dzieci też będą mogły zdecydować, gdzie będą chciały zostać - powiedziała.
Beata Klimek - kiedy zaginęła?
Beata Klimek z Poradza (woj. zachodniopomorskie) zaginęła 7 października 2024 roku. Kobieta odprowadziła trójkę swoich dzieci na szkolny autobus, a następnie miała udać się do pracy na godz. 8.00. Nigdy jednak do niej nie dotarła. Ostatnią osobą, która widziała Beatę, była sąsiadka. O godz 8.40 telefon zaginionej był już nieaktywny. Przed zaginięciem kobieta była w trakcie rozwodu z mężem, który odszedł do innej kobiety.
Źródło: Radio ZET/ Fakt/ Prokuratura Regionalna Szczecin
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET