Nowe informacje ws. mieszkania Nawrockiego. Kandydat PiS sprzedał je samemu sobie
Onet ujawnił kolejne szczegóły sprawy związanej z mieszkaniem, które przed 8 laty przejął Karol Nawrocki. Okazuje się m.in. że obecny kandydat PiS w wyborach prezydenckich wraz z małżonką de facto sprzedali lokal samym sobie. W umowie z lokatorem mieszkania - panem Jerzym - widnieje bowiem zapis o "nieodwołalnym pełnomocnictwie".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czego dotyczy afera związana z mieszkaniem Karola Nawrockiego.
- Jakie były szczegóły transakcji między Nawrockim i jego żoną a panem Jerzym.
- Jak tę sprawę komentuje była opiekunka seniora z Gdańska.
Karol Nawrocki i afera z mieszkaniem. Nowe fakty
Wciąż głośno o aferze z mieszkaniem Karola Nawrockiego. Afera wybuchła po doniesieniach Onetu ws. przejęcia mieszkania pana Jerzego z Gdańska oraz niejasności związanych z płatnościami, aktem notarialnym i rzekomą opieką nad seniorem z Gdańska. Teraz portal ujawnił nowe fakty w tej sprawie. Dotyczą one szczegółów transakcji między Nawrockim i jego żoną a seniorem z dzielnicy Siedlce.
Dziennikarze cofnęli się aż do roku 2010, kiedy to Pan Jerzy złożył wniosek o wykupienie od miasta mieszkania komunalnego. Zostało on wycenione na 120 tys. złotych, ale ratusz pozwalał mieszkańcom nabywać je z 90 proc. bonifikatą. Senior musiał więc wnieść zaledwie 10 proc. wartości, w tym przypadku ok. 12 tys. złotych. Ostatecznie stał się on właścicielem nieruchomości w 2011 roku, ale to nie on przelał pieniądze na konto magistratu. Procedurę tę wykonał Nawrocki.
Onet opublikował zdjęcie kopii zlecenia przelewu z 20.10.2011 roku, na którym widnieje nazwisko obecnego kandydata PiS w wyborach prezydenckich i kwota 12,6 tys. złotych. Miał on osobiście udać się do oddziału banku i wpłacić wspomnianą kwotę w gotówce. Co więcej, trzy miesiące później - w styczniu 2012 roku - Nawrocki i jego żona Marta zawarli z panem Jerzym umowę przedwstępną na zakup tego lokalu.
Żeby stać się właścicielami kawalerki, musieli jednak odczekać 5 lat. Taki okres karencji to wymóg ze strony władz Gdańska. Gdyby lokator, który wszedł w posiadane mieszkania, sprzedał je przed upływem 5 lat, wówczas utracił prawo do bonifikaty i musiały zwrócić miastu różnicę wynikająca z 90-procentowej zniżki.
Onet: Nawroccy sprzedali mieszkanie samym sobie
Jak twierdzi Onet, to właśnie kopią umowy przedwstępnej posłużył się na wtorkowej konferencji prasowej poseł PiS Przemysław Czarnek, próbując bronić Nawrockiego i mówiąc, że w dokumencie jest zapis, iż Nawroccy zapłacili panu Jerzemu całą kwotę. Jednak jeszcze tego samego dnia kandydat PiS w rozmowie na kanale "Rymanowski LIVE" przyznał, że kwotę za mieszkania płacił panu Jerzemu w ratach i opłatach przez kilkanaście lat. Jeśli to prawda, może to świadczyć o poświadczeniu przez Nawrockich nieprawdy w akcie notarialnym. Takie działanie to złamanie prawa.
Dziennikarze Onetu wskazali na jeszcze jeden fragment umowy Nawroccy-Jerzy Ż. Czytamy, że paragraf 5 mówi o tym, iż mężczyzna "udziela pełnomocnictwa Marcie i Karolowi Nawrockim do dysponowania lokalem, który dopiero zamierza im sprzedać" i "upoważnia ich do zawarcia umowy sprzedaży [...] na warunkach określonych w niniejszej umowie przedwstępnej, a na pozostałych warunkach - według uznania pełnomocników, w tym na rzecz samych siebie". Udzielone pełnomocnictwo określono jako "nieodwołalne".
To kluczowa informacja, z której wynika, iż Nawroccy już kilka lat przed oficjalnym przejęciem mieszkania stali się de facto jego właścicielami. Udzielone przez pana Jerzego pełnomocnictwo dało im bowiem możliwość dowolnego rozporządzania mieniem, także w zakresie obrotu. W 2017 sprzedali więc lokal samym sobie, nie musząc jego lokatora nawet o tym informować. Onet, publikując także skan umowy sprzedaży mieszkania, pisze, że w przed notariuszem małżeństwo wystąpiło jako obie strony transakcji: jako sprzedający (w imieniu pana Jerzego) oraz kupujący (w imieniu swoim).
Była opiekunka pana Jerzego: Nawrocki kłamie, nie opiekował się seniorem
Nie wiadomo dokładnie, jak przedstawia się kwestia finansów w ramach tej sprawy. Choć Nawrocki przekonywał, że całą kwotę przekazał panu Jerzemu na przestrzeni kilkunastu lat, to nie ma co do tego pewności. Zapewne uiszczane były opłaty za czynsz administracyjny, ale wątpliwości pojawiają się w kontekście rachunków za media. W rozmowie z Onetem była opiekunka pana Jerzego mówiła, że 80-latek żył w nędzy.
- To było straszne. Pamiętam, jak w zimie pan Jerzy siedział w mieszkaniu po ciemku, zziębnięty, w kurtce. Nie miał pieniędzy, żeby zapłacić za prąd, a w tym mieszkaniu wszystko było elektryczne, włącznie z ogrzewaniem. Żeby nie marzł w zimie, płaciłam za prąd z moich własnych pieniędzy - relacjonowała kobieta. W tym samym wywiadzie zarzuciła Nawrockiemu oszustwo.
- Pan Nawrocki nie sprawował opieki nad panem Jerzym. Przez rok mojej pracy nie widziałam go u pana Jerzego ani razu. Jego żony i dorosłego syna również. [...] Pan Jerzy nie wykupiłby tego mieszkania, gdyby Nawroccy go do tego nie skłonili. Nie miał na to pieniędzy, nawet tych 12 tys. złotych. Od początku za tym wykupem stała intencja Nawrockiego, żeby przejąć mieszkanie pana Jerzego - oceniła rozmówczyni Onetu.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET