Od kwietnia nowe zasady w szkołach. ZNP krytykuje i pisze do MEN
Związek Nauczycielstwa Polskiego krytykuje zakaz prac domowych. Nowe zasady mają wejść do szkół już od kwietnia. ZNP wysłał do resortu edukacji narodowej opinię w tej sprawie. – Wprowadzanie takiego zakazu nie leży absolutnie w kompetencji ministerstwa – mówi Radiu ZET wiceprezes ZNP Urszula Woźniak.
Ministerstwo Edukacji Narodowej chce rozporządzeniem wprowadzić przepis o niezadawaniu prac domowych uczniom w klasach 1-3 szkół podstawowych. Z kolei w klasach 4-8 będą one dla chętnych i bez oceniania. Nowe przepisy mają wejść w życie od kwietnia 2024 roku.
– Wprowadzanie zakazu prac domowych nie leży absolutnie w kompetencji ministerstwa. To jest zbyt duża ingerencja w autonomię nauczycieli – mówi Radiu ZET Urszula Woźniak, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jak dodaje, decyzja o ewentualnym niezadawaniu zadań do domu leżała zawsze po stronie dyrektora szkoły lub rady pedagogicznej.
ZNP pisze do ministra edukacji. "Podważa kompetencje nauczyciela"
ZNP wysłał już do MEN opinię w sprawie nadchodzących zmian. Czytamy w niej, że zakaz zadawania prac domowych "podważa kompetencje nauczyciela i ogranicza możliwość realizacji celów dydaktycznych w sposób uznany za najwłaściwszy wobec potrzeb i możliwości uczniów". Według ZNP zamiast likwidować zadania domowe, należy je ograniczyć oraz czynić z nich lepsze narzędzie nauki. "Jeśli nauczyciel może zadać uczniowi pracę domową, to należy również umożliwić uczniowi uzyskanie oceny z odrobionej pracy" – napisano.
"Związek Nauczycielstwa Polskiego przez ostatnie lata domagał się przywrócenia autonomii szkole i nauczycielom, nie zgadzaliśmy się na ręczne sterowanie przez władze centralne pracą nauczyciela i szkoły. Uważamy, że wprowadzanie gwałtownych i radykalnych zmian poprzez administracyjną decyzję może antagonizować społeczność szkolną" – podkreślono.
Związkowcy podzielają opinie resortu, że uczniowie są przemęczeni obowiązkami i nauką, ale podkreślają, że likwidacja prac domowych nie może być traktowana jako sposób radzenia sobie ze zbyt rozbudowaną podstawą programową. "To nie one są powodem przeciążenia uczniów, a w ogromnej części nadmierna ilość treści zawarta w podstawach programowych dla poszczególnych przedmiotów" – tłumaczą.
Źródło: Radio ZET
- Kompromitacja Kai Godek. Próbowała się ratować, ale wyszło jeszcze gorzej
- Pitagoras się mylił. "Lubimy niedoskonałości"
- Konfiskata aut pijanym kierowcom. Przepisy wchodzą w życie, ale są martwe
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET