`

„Ona robi piorunujące wrażenie”. Archeolodzy walczą, by wampirka z Pnia została w Polsce

4 min. czytania
14.10.2026 13:20
Obserwuj nas na Google

To jedno z najbardziej sensacyjnych odkryć archeologów w Polsce w ostatnich latach. O „wampirce z Pnia” usłyszał cały świat i doczekała się ona nawet pełnej rekonstrukcji, wykonanej przez światowej sławy rzeźbiarza Oscara Nilssona. Teraz jednak trwa walka o to, by Zosia mogła zostać w Polsce i być pokazywana w tutejszych muzeach. Do tego jednak potrzeba pieniędzy, inaczej „wampirka może trafić do Szwecji. - Szukamy funduszy na opłacenie rekonstrukcji. Zobowiązaliśmy się, że do końca roku znajdziemy środki, żeby Zosia mogła zostać u nas i opowiadać swoją historię - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Magdalena Zagrodzka, prezeska Toruńskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego Ewolucja.

Zosia, wampirka z Pnia
fot. facebook.com/pien.badaniaarcheologiczne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakiego niezwykłego odkrycia dokonano w Pniu w 2022 roku.
  • Dlaczego Zosia otrzymała przydomek „wampirka z Pnia”.
  • Jakie trudności finansowe stoją przed zachowaniem rekonstrukcji Zosi w kraju.

„Wampirka z Pnia”

Grób Zosi odkryto w 2022 r. Młoda kobieta została pochowana na tutejszym cmentarzu w XVII w. Archeolodzy, którzy prowadzili w tym miejscu prace, odnaleźli przy jej szyi sierp, a na palcu u nogi zawieszoną kłódkę. Zosia szybko została okrzyknięta „wampirką z Pnia”, bo tak nazywa się niewielka wieś w województwie kujawsko-pomorskim, w której dokonano tego niezwykłego odkrycia. Stało się ono sensacją zarówno w polskich, jak i zagranicznych mediach. O Zosi pisano artykuły, nagrywano filmy. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że jeszcze w 2024 r. udało się wykonać rekonstrukcję twarzy Zosi, dzięki czemu cały świat mógł zobaczyć, jak wyglądała „wampirka z Pnia”.

Za wykonanie rekonstrukcji odpowiadał światowej sławy szwedzki archeolog i rzeźbiarz Oscar Nilsson. Początkowo powstało samo popiersie. - Jako stowarzyszenie stwierdziliśmy później, że nie powinno to być samo popiersie. Tym bardziej, jeżeli znaleźliśmy ją całą w grobie, z sierpem. Pokazywanie połowy człowieka nie będzie odbierane w należyty sposób, nie będzie spełniało swojej roli. Postanowiliśmy złożyć całość, dokończyć tę rekonstrukcję - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl Magdalena Zagrodzka, prezeska Toruńskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego Ewolucja.

Rekonstrukcja Zosi

Oscar Nilsson wykonał więc pełną rekonstrukcję Zosi. Dziś ma ona już nie tylko twarz, ale i całe ciało. Rzeźba została wykonana z niezwykłą dokładnością m.in. na podstawie wydruku 3D czaszki i całego zestawu badań, w tym badań DNA i izotopowych. Do tej pory została pokazana publicznie dwukrotnie - w listopadzie ubiegłego roku w Pałacach w Ostromecku oraz w marcu tego roku w Centrum Nauki Kopernik. - Ona robi piorunujące wrażenie. Po reakcjach ludzi widać było, że dla nich zobaczenie jej to niesamowite przeżycie. Wygląda jak prawdziwy człowiek, który przez swoje oczy chce pokazać nam całą swoją historię - przekonuje Zagrodzka.

Obecnie Zosi nie można zobaczyć w żadnym muzeum. Jest zamknięta w specjalnie zabezpieczonej skrzyni, a już niedługo może zostać wywieziona z Polski. Problemem okazały się bowiem pieniądze, i to niemałe. Rekonstrukcja „wampirki z Pnia” należy bowiem do Oscara Nilssona i, by mogła zostać w kraju, trzeba ją wykupić. 

Redakcja poleca

Trwa zbiórka 

- Szukamy funduszy na opłacenie rekonstrukcji. Zobowiązaliśmy się, że do końca roku znajdziemy środki, żeby Zosia mogła zostać u nas i opowiadać swoją historię. Jako stowarzyszenie mamy możliwość pokazywać ją nieodpłatnie i chcemy to robić. Chcemy docelowo stworzyć jakiś program, wejść we współpracę z różnymi muzeami, instytucjami kultury, by historia Zosi żyła i była pokazywana tam, gdzie jest to możliwe. Ona sama jest także przestrogą dla tego, co dzieje się współcześnie: odrzucenia i hejtu, których jesteśmy świadkami - wyjaśnia w rozmowie z nami prezeska TSE Ewolucja.

Gdyby udało się zebrać środki, Zosia byłaby pierwszą w Polsce pracą wykonaną przez Oscara Nilssona. Jego rekonstrukcje można znaleźć w najbardziej prestiżowych muzeach na całym świecie. Dlatego by Zosia została w kraju, założono specjalną zbiórkę. Cel - 65 tys. zł. Do tej pory udało się zebrać zaledwie część tej kwoty - nieco ponad 7,5 tys. zł.

Archeolodzy walczą o to, by Zosia została w Polsce

- Kończy nam się czas, bo termin jest tylko do końca roku. Przez pół roku zbiórka była wstrzymana, bo mieliśmy zapewnienia, że urzędy nam pomogą. Okazało się, że jednak nie mają możliwości. Teraz odblokowaliśmy zbiórkę, a czasu zostało już mało. Mamy nadzieję, że uda nam się zebrać tę kwotę. Jeżeli nie, to spróbujemy rozmawiać z Oscarem Nilssonem i może zgodzi się przedłużyć termin. Będziemy dalej chodzić, szukać. Liczymy, że uda się znaleźć mecenasa, sponsora, kogoś, kto by nam w tym pomógł - tłumaczy Zagrodzka. 

Archeolodzy walczą więc o to, by światowa sensacja, jaką stała się „wampirka z Pnia”, została w Polsce. Grób Zosi odkryli cztery lata temu badacze z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pod przewodnictwem prof. UMK dr. hab. Dariusza Polińskiego. Jak twierdził sam naukowiec, sierp i kłódka mogły stanowić zabezpieczenie antywampiryczne. Z tego powodu archeolodzy uważają, że Zosia za życia mogła cierpieć na jakąś chorobę i wzbudzać lęk wśród lokalnej społeczności. O Zosi powstały dziesiątki artykułów w światowych mediach, a Brytyjczycy nakręcili nawet film dokumentalny. W sierpniu tego roku w „Journal of Archaeological Science: Reports” ukazała się nowa publikacja naukowa. Historia „wampirki z Pnia” żyje więc do dziś i jeśli nie uda się zebrać środków, Zosia może trafić do zagranicznego muzeum.

- Jeżeli nie uda się zebrać tej kwoty, to Zosia wróci do Oscara Nilssona. To on jest właścicielem i my nie możemy jej pokazywać. Rzeźba trafi do Szwecji i może będzie pokazywana Muzeum Vasa. Tam jest już kilkanaście rekonstrukcji Oscara Nilssona, które cieszą się niesamowitym zainteresowaniem. Może tam będzie miejsce dla naszej Zosi. Choć bardzo chcielibyśmy, żeby została w Polsce - podkreśla Zagrodzka.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET