Oszuści zadzwonili do policjantki, aby wyłudzić pieniądze. “Stracili cierpliwość"
Telefoniczni naciągacze próbowali okraść z pieniędzy nadkomisarz Magdalenę Żubertowską z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Ich plan się nie powiódł, bo policjantka bardzo szybko przejrzała ich intencję. W rozmowie z RadioZET.pl funkcjonariuszka zdradziła kulisy rozmowy z oszustami.
Policjanci notują wzrost przestępczości polegającej na oszustwach dokonywanych przez telefony, czy komunikatory internetowe. Przestępcy dzwonią do przypadkowych ludzi i manipulują nimi tak, że ci w końcu przekazują im pieniądze, często jedyne oszczędności.
Oszuści działają na masową skalę, o czym przekonała się funkcjonariuszka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Nadkomisarz Magdalena Żubertowska odebrała telefon od rzekomego pracownika banku, który przekonywał ją, że może stracić pieniądze na skutek działania przestępców. Policjantka szybko zorientowała się, że rzekomy pracownik banku jest jednym z oszustów, który próbował wyłudzić od niej znaczną sumę pieniędzy. O tym, jak przebiegała ta rozmowa, i jak nie dać się oszukać w podobnej sytuacji, Żubertowska opowiedziała w rozmowie z RadioZET.pl.
Mateusz Kapera: Jak to się stało, że oszuści zadzwonili do policjantki?
Nadkomisarz Magdalena Żubertowska: - Zapewne nie byli świadomi, że głos w słuchawce należy do funkcjonariusza policji, który doskonale zna metody działania oszustów. Jako policjanci umieszczamy różne komunikaty profilaktyczne, żeby przestrzec obywateli przed tego rodzaju oszustami, więc miałam świadomość, że ta rozmowa nosiła pewne cechy oszustwa. Podczas takich rozmów obywatele tracą często duże pieniądze, nie rzadko oszczędności całego życia.
Zadzwonili na pani prywatny numer?
- Tak. Akurat byłam poza służbą. Początkowo rozmowa brzmiała bardzo realistycznie. Dzwoniąca osoba podawała się za pracownika banku i poinformowała mnie, że moje pieniądze są zagrożone. Z każdą minutą utwierdzałam się jednak w przekonaniu, że mam do czynienia z oszustem. Natomiast rozmowę prowadziłam w taki sposób, żeby zidentyfikować, jak najwięcej cech oszustwa, aby później stworzyć materiał profilaktyczny, który pokaże, jak w rzeczywistości wygląda rozmowa z oszustami i jakie pojawiają się elementy socjotechniki i manipulacji.
Oszuści nie wiedzieli, że jest pani policjantką, ale czy znali pani dane osobowe?
- Te rozmowy są dość sprytnie prowadzone. Często oszuści nie mają zbyt wielu informacji o osobie, do której dzwonią, ale sukcesywnie, w podstępny sposób uzyskują dane osobowe. W tej sytuacji nie zwracali się do mnie zgodnie z moim imieniem i nazwiskiem. Natomiast zaczęli wypytywać, w jakich bankach mam konto, bo dzwonią z rzekomego “departamentu bezpieczeństwa” banku, w którym posiadam rachunek bankowy.
Bywa jednak też tak, że oszuści posiadają przynajmniej podstawowe dane rozmówcy, na przykład imię, nazwisko. Pozyskują je z różnych źródeł, np. książek telefonicznych. Dane mogę być też pozyskane z firm albo z miejsc, w których wyraziliśmy zgodę na przetwarzanie tych danych. Czasami są też wykradane.
Wspominała pani, że oszuści chcieli wyłudzić pieniądze. Twierdzili, że pani pieniądze są zagrożone. W jaki sposób?
- Na początku próbowali podstępem dowiedzieć się, w jakim banku mam konta. Wiedząc, że to są oszuści, podałam fikcyjne banki. Chciałam poprowadzić rozmowę w ten sposób, aby odsłonić proces manipulacji stosowany przez oszustów. Oszuści pytali mnie też, jakie mam kwoty na koncie. Chodziło im o dokładną sumę. To jest metoda “weryfikacji” stosowana przez oszustów. Chcą sprawdzić, czy nie rozmawiają czasem z osobą świadomą, z kimś ktoś próbuje ich przejrzeć. Dlatego bardzo skrupulatnie podawałam tą samą kwotę, aby uniknąć zdemaskowania i uwiarygodnić się w ich oczach jako osoba, która może paść ofiarą oszustwa.
Oszuści twierdzili, że ktoś właśnie próbuje wziąć kredyt na moje dane, ale bank wyłapał to podejrzane “działanie”. Z tego powodu kontaktują się ze mną, żeby zapobiec utracie oszczędności. Przekazali, że wdrożyli procedurę bezpieczeństwa i uprzedzili, że będą mnie kontaktować z różnymi osobami od analityków po osoby z departamentu bezpieczeństwa banku, Komendy Głównej Policji, czy funkcjonariuszem, który tę sprawę będzie nadzorował. Te działania miało uwiarygodnić to, że uczestniczę w zorganizowanej akcji policji i przedstawicieli systemów bezpieczeństwa banku, którzy próbują zdemaskować przestępców. A tak naprawdę rozmawiałam właśnie z przestępcami, którzy w ten sposób próbowali mnie oszukać.
Kiedy zawodowo, jako policjanci, analizujemy przypadki oszustw, to mamy wrażenie, że często mają one podstawowy szablon. Ewoluują jednak w czasie rozmowy z potencjalną ofiarą i zmierzają w konkretnym kierunku. Oszuści starają się pozyskać dokładnie to, czego chcą, ale liczą też na bonusy. Bywa, że ktoś, z jakiegoś powodu, nie da się oszukać: przejrzy intencje oszustów, czy zachowa zasady bezpieczeństwa. Mimo wszystko w takiej sytuacji oszustom może udać się chociaż uzyskać dane osobowe lub dane logowania do konta. Być może nawet namówią swoją potencjalną ofiarę do wejścia w podejrzany link, a to jest pole do tego, żeby wykraść inne istotne dane. Oczywiście głównym celem oszustów jest wyłudzenie w jak najszybszym czasie jak największej kwoty pieniędzy.
A jaki był plan oszustów wobec pani?
- Miałam przekazać “zagrożone” pieniądze osobie, która pomaga policji i jednocześnie chroni moje zasoby pieniężne.
W jaki sposób miało dojść do przekazania pieniędzy?
- Miałam wypłacić wszystkie swoje pieniądze, a następnie wpłacić je na konto, które miało być “bezpieczne”. Oczywiście wtedy oszuści przejęliby pieniądze. Chodziło im o to, żeby kwota była jak największa. W naszej rozmowie specjalnie wspomniałam, że mam w domu gotówkę. Oszuści oczekiwali, że wezmę ją ze sobą i wpłacę do wpłatomatu według ich instrukcji. To pokazuje, że oni modelują swoje działanie w zależności od tego, jaka pojawi się okoliczność podczas rozmowy. Mogą rozmawiać z osobą starszą, która nie jest osobą biegłą technicznie, nie zna się na różnego rodzaju aplikacjach bankowych. Wtedy będzie im trudniej wyłudzić dane do logowania. Ale może ta osoba ma w domu gotówkę? Oszuści są przygotowani na taki wariant i modyfikują swoją metodę działania, aby osiągnąć swój cel, czyli przejąć pieniądze.
Oszuści instruują swoich rozmówców, w jaki sposób mają wykonać poszczególne ruchy i operacje. Towarzyszą im od początku rozmowy do końca. Tak też było w moim przypadku. Charakterystyczne było to, że nie pozwalali mi się rozłączyć, nawet żebym mogła wyjść z mieszkania i udać się do placówki bankowej.
Co mówili, gdy chciała się pani rozłączyć?
- Mówili, że jest to kwestia bezpieczeństwa, że chcą mnie mieć cały czas na łączach, bo sytuacja zmienia się dynamicznie. Oczywiście chodziło o wywieranie presji czasu. Właściwie nasza rozmowa została tylko raz przerwana, ale dosłownie po minucie było kolejne połączenie z oszustami. To jest za krótki czas, żeby zadzwonić do banku i zweryfikować sprawę, czy zapytać bliskich, jak poradzić sobie w takiej sytuacji. Nie przypadkowo wspomniałam o członkach rodziny, bo oszuści często wykorzystują inne emocjonalne metody, np. sugerując, że nasi bliscy są w zagrożeniu i potrzebują dużej kwoty gotówki na prawnika, bo zostali zatrzymania przez organy ścigania.
Podkreślam, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy i nigdy nie angażują postronnych osób do udziału w spektakularnych akcjach dotyczących zatrzymania oszustów. To nie są nasze metody działania. W ten sposób nie wykonujemy swoich obowiązków. Nie działają w ten sposób również inne zaufane instytucje.
Wspomniała pani, że oszuści uprzedzili, że będą kontaktować się z panią rzekomi policjanci czy pracownicy banku. Rozmawiała pani z nimi?
- Tak. W czasie tej rozmowy pojawiały się różne osoby. Początkowo było to “pracownica” banku. Następnie mężczyzna “związany z bezpieczeństwem i systemami bankowymi”. Później połączona zostałam z rzekomym policjantem z Komendy Głównej Policji. Oszuści posługują się czasami danymi prawdziwych policjantów. Przypadkowo pobierają je z internetu i wykorzystują podczas rozmów, żeby uwiarygodnić całą sytuację. Łączona byłam z wieloma osobami. Miałam wrażenie, że to jest skrupulatnie dopracowany system, żeby zrealizować swój cel, jakim jest przejęcie pieniędzy.
Jak skończyła się ta rozmowa?
- Rozmowa była bardzo długa. Trwała ponad dwie godziny. Cały czas byłam przekonywana, żeby przekazać dużą sumę pieniędzy. Oszuści próbowali wyciągnąć ode mnie jak najwięcej przydatnych informacji o moich zasobach finansowych. Po dwóch godzinach, kiedy już zorientowali się, że nie uda im się mnie oszukać, stracili cierpliwość i zwyzywali mnie. Zdali sobie sprawę, że stracili czas.
Pani, jako policjanta, bardzo szybko zorientowała się, że rozmawia z oszustami. Gdyby w tej sytuacji padło na zwykłego obywatela, to sytuacja mogłaby się potoczyć po ich myśli?
- Jeżeli ktoś nie zna procedur bankowych, nie wie, jak działają służby, że nie proszą nigdy o przekazanie pieniędzy, ani nie angażują nikogo do specjalnych akcji to tak przeprowadzona rozmowa może zostać przez nieświadomą osobę odebrana jako profesjonalna. Bez wątpienia ci oszuści byli przygotowani do tej rozmowy i mieli już pewne doświadczenie w takich akcjach.
Natomiast jeśli ktoś ma świadomość, jak działają służby czy instytucje bankowe, to jest w stanie podczas takiej rozmowy wyłapać pewne nieścisłości, które wskazują na działanie oszustów. Szybko zorientowałam się, że rozmawiam z oszustami, bo zaniepokoiło mnie przełączanie między różnymi osobami, czy próba uwiarygodnienia przekazywanych informacji. Dało się też usłyszeć różne akcenty językowe, co wzbudziło moją czujność. Zaniepokoiło mnie również usilne dążenie rozmówców do tego, żeby nie kończyć tego połączenia, co oznaczało brak możliwości zweryfikowania przedstawionej mi legendy.
Kolejnym niepokojącym sygnałem były prośby czy sugestie, aby przelać pieniądze na bezpieczne - według oszustów - konto. Wszystko działo się podczas rozmowy telefonicznej. W tak poważnych sprawach, jak bezpieczeństwo środków finansowych, żadna instytucja nie działa w ten sposób. To powinno być impulsem do tego, żeby zastanowić się, czy nie mamy do czynienia z oszustami.
Proszę powiedzieć, jak w sytuacji, która panią spotkała, powinien zachować się przeciętny Kowalski.
- Gdy dzwoni do nas osoba, która prowadzi rozmowę w taki sposób, że mamy poczucie zagrożenia dotyczącego bezpieczeństwa czy zdrowia naszego lub naszych bliskich, to przede wszystkim trzeba zachować spokój. Nie dawać od razu wiary w to, co ktoś nam mówi. Warto dążyć do zakończenia takiej rozmowy, aby móc w spokojny sposób zweryfikować przekazaną historię, np. poprzez telefon do bliskiej osoby. Dobrym pomysłem jest zadzwonienie na infolinię banku, żeby u źródła zweryfikować informacje podane wcześniej w rozmowie telefonicznej. Ważne, żeby podczas rozmowy z potencjalnymi oszustami nie dopuszczać do sytuacji, w której to właśnie ten rzekomy pracownik banku przełączy nas do innego pracownika, żeby się uwiarygodnić. W dalszym ciągu są to ci sami ludzie, którzy podjęli z nami rozmowę.
Kluczowa jest czujność, gdy ktoś prosi nas o przekazanie czy przelanie pieniędzy, udostępnienie danych osobowych oraz loginów i haseł do kont. Należy pamiętać, że żadne instytucje, a na pewno policja, nie kierują takich próśb czy poleceń. Warto zawsze zadzwonić na policję, gdy ktoś podaje się przez telefon za policjanta, i zapytać nas, czy faktycznie jest taki funkcjonariusz i czy prowadzi jakieś działania w naszej sprawie.
Najlepszą ochroną przed oszustwami jest przede wszystkim profilaktyka. Niestety, obserwujemy duży wzrost tego rodzaju przestępstw. Coraz częściej popełniane są metodami cyfrowymi podczas rozmów telefonicznych czy w działalności internetowej. To powoduje, że trudniej jest namierzać oszustów. Nie możemy wyłącznie liczyć na to, że po skutecznie przeprowadzonym oszustwie zostaną zatrzymani a pieniądze odzyskane. Takie sytuacje się zdarzają, ale często pieniądze są szybko upłynniane, co utrudnia namierzenie sprawców przestępstwa.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET