Jak działają internetowi oszuści? "Kiedy wszyscy już poznali metodę na wnuczka, pojawiło się AI"
- Jak badamy oszustów, to okazuje się, że większość z nich mieści się w tzw. ciemnej triadzie. To specyficzny układ trzech cech: narcyzmu, makiawelizmu i psychopatii - mówi w rozmowie z RadioZET.pl psycholog Kamil Zieliński z Uniwersytetu WSB Merito w Chorzowie.
W połowie marca policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości rozbili grupę przestępczą, której członkowie oszukiwali ludzi metodą na pracownika Narodowego Banku Polskiego. Oszuści dzwonili do wytypowanych ofiar i nakłaniali do wpłaty pieniędzy na rzekomo bezpieczne konta bankowe. Zarzuty oszustwa, prania pieniędzy i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszało już 60 osób. Ofiary straciły łącznie ponad 1,5 mln złotych.
Dlaczego ludzie wciąż nabierają się na oszustów telefonicznych i internetowych? Czy każdy może stać się ich ofiarą? Jakie cechy osobowości charakteryzują zawodowych oszustów? Między innymi o to zapytaliśmy psychologa Kamila Zielińskiego, który bada osobowość oszustów i ich zachowania.
Mateusz Kapera: Z rozmów z cyberpolicjantami wynika, że najgroźniejsze nie są skomplikowane ataki hakerskie, ale najprostsze oszustwa dokonywane przez telefon czy internet. Dlaczego ludzie tak łatwo dają się oszukać?
Kamil Zieliński: - Człowiek jest ufny z natury. W psychologii nazywamy to efektem domniemania prawdy. Z tego powodu kiedy ktoś nam o czymś mówi, to raczej mu ufamy. Przy różnego rodzaju oszustwach też tak się dzieje. Nie podejrzewamy, że wszyscy wokół to oszuści, którzy tylko czyhają na to, żeby zabrać nam pieniądze, pobrać nasze dane, itd. Często pozwalamy nieodpowiednim ludziom wejść głębiej w naszą prywatność niż powinni. Dzisiaj przede wszystkim jest to widoczne w sferze internetowej czy sztucznej inteligencji. Wciąż są jednak drobne oszustwa, które okazują się znaczące.
Oszustwa są obecne od lat. Na wakacjach, gdy nasz umysł odpoczywa, możemy paść ofiarą typowych oszustw: na trzy karty czy trzy kubki. Dodatkowo jesteśmy nierzadko pod wpływem alkoholu, co też wpływa na to, że stajemy się mniej czujni, a właściwie bardziej ufni. Włącza się tzw. system pierwszy, który jest emocjonalny, nawykowy i automatyczny. Z kolei wyłączony jest tzw. system drugi, który jest bardziej krytyczny.
Ludzie, którzy padają ofiarami oszustwa na wnuczka, policjanta i tym podobne, tracą olbrzymie pieniądze. Czy perspektywa utraty dorobku życiowego nie jest w stanie uruchomić tego krytycznego systemu?
- Na szczęście jesteśmy w stanie. To przede wszystkim kwestia edukacji, a w szczególności uczenia się dwóch ważnych kompetencji psychologicznych. Pierwsza to krytyczne myślenie, czyli umiejętność analizy informacji, które do nas docierają. To też posiadanie z tyłu głowy czerwonej lampki ostrzegawczej, która zapali się nam, gdy okaże się, że jakaś oferta to scam, czyli oszustwo. Druga kompetencja to odporność psychiczna, czyli umiejętność nie poniesienia się na fali emocji, którą oszuści bardzo chętnie powodują. Oni wiedzą o nas dość dużo, przede wszystkim na temat naszego funkcjonowania. Zdają sobie sprawę, że ludzi pod wpływem emocji stają się bardziej porywczy i podejmują nieracjonalne decyzje.
Kto najczęściej pada ofiarą oszustów?
- Często są to osoby nadmiernie ufne, które nigdy w życiu się nie sparzyły w relacjach międzyludzkich. Przez to mają w sobie naturalną ufność i mogą dość łatwo paść ofiarą oszustów. Przede wszystkim jednak są to osoby, które przeżywają aktualnie jakieś trudności. Oszuści wtedy skrupulatnie dają im to, czego potrzebują. Buduje się relacja pomiędzy ofiarą a oszustem, a im lepiej jest zbudowana, tym ofiara staje się bardziej podatna na oszustwo.
Ofiary oszustów mają pewną tendencję do działania emocjonalnego, do skupiania się na tym pierwszym systemie - nawykowym i automatycznym. Poza tym widzimy korelację pomiędzy liczbą oszustw, a chociażby izolacją społeczną oraz wiekiem. Im bardziej ktoś jest wyizolowany społecznie, tym łatwiejszą jest ofiarą dla oszustów. Takie osoby najczęściej padają ofiarą oszustw telefonicznych czy internetowych.
Sytuację jeszcze bardziej komplikuje zaawansowany wiek. Seniorzy są najbardziej podatną grupą na tego typu oszustwa, bo łączą wszystkie wymienione przeze mnie cechy: nadmierną ufność, działanie emocjonalne, poczucie osamotnienia. Do tego często dochodzą problemy zdrowotne czy finansowe, a także troska o rodzinę i przyjaciół.
Seniorzy mają też mniejszą świadomość, jakie oszustwa są dziś przeprowadzane.
- To jest kolejny czynnik, czyli wysoka podatność na presję społeczną, brak doświadczeń, brak wiedzy na temat funkcjonowania oszustw.
Oszuści typują swoje ofiary?
- Najpierw wybierają sobie ofiarę, a później dostosowują do niej odpowiednią metodę. Zastanawiają się, czy lepiej wykorzystać metodę na wnuczka, ponieważ ofiara bardzo kocha swojego wnuka, więc będzie można wykorzystać działanie emocjonalne, czy może skuteczniejsze będzie wystraszenie ofiary. Ta druga opcja polega na dzwonieniu do ofiary, podając się za policjanta, pracownika sądu, urzędu skarbowego czy Narodowego Banku Polskiego. Często oszuści podają się za przedstawicieli instytucji, które w rzeczywistości nie mają kompetencji do interweniowania w sprawie naszych pieniędzy, ale posiadają je w naszym wyobrażeniu. Dlatego potrzebna jest edukacja w zakresie tego, jak działają takie instytucje. Na pewno nie dzwonią do ludzi po to, aby dać kredyt.
Czyli to nie jest tak, że każdy człowiek może paść ofiarą oszustwa.
- Nie zgodzę się. Każdy może stać się ofiarą. Oszuści są sprytni, zazwyczaj są o krok przed nami. Możemy zmniejszać prawdopodobieństwo stania się ofiarą oszustów w momencie, kiedy uczymy się krytycznego myślenia, dowiadujemy się, jak działają oszuści, ale nigdy nie da nam to 100 proc. pewności, że nikt nas nigdy nie oszuka.
Nie da się być krytycznym cały czas. Nie można mieć bez przerwy włączonej lampki ostrzegawczej. Tak się po prostu nie da funkcjonować. To trochę tak, jakbyśmy mieszkając w bloku, zakładali, że wśród naszych sąsiadów na pewno jest seryjny morderca. Nie da się w ten sposób normalnie funkcjonować. Natomiast na pewno powinniśmy zwracać uwagę na kilka tzw. red flagów, czyli znaków ostrzegawczych.
Co może być red flagiem?
- Sytuacje, kiedy dzwoni do nas numer, którego nie znamy i ktoś czegoś od nas wymaga, np. dzwoni ktoś rzekomo z banku i wymaga zalogowania się do aplikacji bankowej. Warto przemyśleć, czy to na pewno pracownik banku. Zawsze można rozłączyć się i zadzwonić do banku z pytaniem o tę osobę.
Jeżeli faktycznie dzwoni ktoś z banku, to na pewno nie będzie wywierał presji czasu. Polecam, jeżeli mamy taką możliwość, oddzwonić z innego telefonu, bo być może nasz jest zainfekowany - wybierając inny numer i tak się połączymy z oszustami.
Jeżeli sprawa dotyczy wnuczka, to warto wcześniej umówić się z nim na hasło rozpoznawcze. To może być coś, co kojarzy się z tym wnuczkiem lub coś, co tylko ten wnuczek będzie wiedział. Wracamy do takich metod, ponieważ oszuści wykorzystując nowe technologie i AI, mogą dość łatwo wygenerować głos wnuczka.
Policja, urzędnicy, media - wszyscy ostrzegają przed tymi oszustwami. Powstają reportaże, w których pokazywane są prawdziwe rozmowy ofiary z oszustem, czy wywiady z ekspertami ostrzegającymi przed zagrożeniami. Mimo to dalej ludzie padają ofiarą tych samych oszustw. Jak to możliwe?
- Nie uczymy się na błędach, albo mamy przekonanie, że dotyczy to innych, ale nie nas. To tzw. efekt bycia lepszym. Wówczas, jak czytamy o oszustwie na wnuczka czy policjanta,wydaje nam się, że ci ludzie dali się nabrać, bo są naiwni w przeciwieństwie do nas. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nas też to dotyczy.
A czy każdy z nas może zostać oszustem?
- Zależy, o jakiej skali oszustw mówimy. Czy ludzie kłamią? Tak. Czy czasem oszukują? Na 100 procent. Czy każdy z nas może zostać tzw. zawodowym oszustem? Raczej nie. Ze względu na to, że w pewnym momencie zacznie nas gryźć sumienie. Jak badamy oszustów, to okazuje się, że większość z nich mieści się w tzw. ciemnej triadzie. To specyficzny układ trzech cech: narcyzmu, makiawelizmu i psychopatii. Gdy ten układ występuje, to rzeczywiście ktoś może zostać zawodowym oszustem. Psychopatia powoduje, że oszust nie ma wyrzutów sumienia, aby oszukać starszą czy schorowaną osobę. Ja, Kamil Zieliński, nie mógłbym tego zrobić, bo moje sumienie nie dopuściłoby do tego. Emocjonalnie nie zniósłbym tego.
Poza psychopatią w tzw. ciemnej triadzie znajduje się narcyzm, czyli bardzo wysokie mniemanie o sobie, ale też oczekiwanie, że inni ludzie będą stawiać mnie na pierwszym miejscu. To jest widoczne szczególnie wśród oszustów, którzy wcielają się w jakieś postaci, np. konsula czy rabina, o których słyszeliśmy w Polsce. Ostatnią cechą jest makiawelizm, czyli umiejętność manipulowania ludźmi i wykorzystywania ich słabości w celu realizacji własnych potrzeb.
Jeżeli mamy wszystkie cechy tzw. ciemnej triady, to jesteśmy skazani na karierę oszusta? I odwrotnie: jeżeli nie mamy żadnej z nich, to może być pewni, że nigdy nie oszukamy?
- Nie każdy człowiek z takimi cechami musi stać się oszustem. Natomiast w przypadku ludzi spoza tzw. ciemnej triady mamy do czynienia z trzema elementami oszustwa. Po pierwsze, żeby taki człowiek oszukał, musi być jakaś okazja do tego. Po drugie musi pojawić się presja albo motywacja do tego, żeby to zrobić, np. finansowa. Po trzecie racjonalizacja. Człowiek potrzebuje sobie wytłumaczyć sens tego czynu. Pojawiają się myśli w stylu: „przecież wszyscy tak robią, a niewielu ucierpiało”, czyli dochodzi do niwelowania tego problemu.
Jeśli pojawią się te trzy elementy, to zwiększa się prawdopodobieństwo, że człowiek dokona oszustwa. Mówimy tu jednak o większości ludzi, która jest poza tzw. ciemną triadą, więc to oszustwo będzie miało charakter jednorazowy. Kiedy te trzy elementy spotkają się w odpowiednim momencie, być może wtedy kogoś oszukamy, ale nie będzie to na taką skalę, jak robią to zawodowi oszuści.
Jesteśmy w stanie zatrzymać pojawianie się kolejnych zawodowych oszustów?
- Trudno będzie zmniejszyć osoby w tzw. ciemnej triadzie. Ważna jest rola policji, sądownictwa i edukacji. Żebyśmy wiedzieli, gdzie i do kogo zadzwonić, gdy ktoś próbuje nas oszukać. Żeby policja nie bagatelizowała tych zgłoszeń i szkoliła się z ujawniania nowych form oszustw. I w końcu, żeby sądy skazywały oszustów na więzienie. Dziś różnie z tym bywa.
Arkadiusz Ł. ps. Hoss, twórca metody oszustwa na wnuczka, siedzi w więzieniu. Jego izolacja nie zatrzymała jednak ewolucji nowych metod oszustw.
- Dzisiejsi oszuści uczą się od swoich poprzedników czy osób z innych krajów. Technologia i AI pomaga oszustom. Kiedy wszyscy już wiedzieli, jak działa metoda na wnuczka, i rzeczywiście tych oszustw było mniej, pojawiła się sztuczna inteligencja, która umożliwia modulację głosu czy przekierowania numeru telefonu. Mamy powrót starych metod oszustw, ale w nowoczesnej odsłonie. Wymyślane są też zupełnie nowe metody, np. oszustwo na BLIKa.
Mamy też odpowiednie okresy w roku, kiedy pojawia się więcej oszustw. Aktualnie trwają rozliczenia podatkowe. Będzie dużo telefonów od ludzi, którzy rzekomo są pracownikami urzędu skarbowego. Będą chcieli, żeby coś opłacić, bo np. zeznanie jest nieprawidłowe, a jak tego nie zrobimy, to będą nas straszyć karami. Nadchodzą święta. Wtedy też oszuści się uaktywniają, bo żerują na naszym emocjonalnym działaniu. Są takie momenty w roku, kiedy oszustwa przybierają na sile.
Wyczerpią się kiedyś pomysły na oszustwa?
- Nie liczyłbym na to. Można za to oczekiwać, że spadnie liczba skutecznych oszustw. Rola instytucji państwowych czy mediów ma bardzo duże znaczenie. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że oszuści są nie tylko w filmach, ale też realnym świecie.
Im szybciej to zrozumiemy i poznamy ich metody, tym mniej będzie oszustw. Czy spadną do zera? Na pewno nie. Czy będą wymyślane nowe? Na pewno tak. Czy jesteśmy w stanie się przed nimi bronić? Na szczęście tak.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET