"Pacjenci nie będą przyjmowani". Nowe limity, tak chce oszczędzić NFZ

2 min. czytania
18.03.2026 15:24
Obserwuj nas na Google

NFZ szuka oszczędności kosztem pacjentów? Nowe limity na wizyty u specjalistów i badania diagnostyczne budzą ostry sprzeciw środowiska medycznego. Jakub Kosikowski z NIL ostrzega: placówki nie będą przyjmować ponad limit za ułamek kosztów, co zmusi chorych do korzystania z prywatnej opieki lub wielomiesięcznego oczekiwania.

NFZ
fot. Piotr Kamionka/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie nowe limity wprowadza NFZ na leczenie specjalistyczne.
  • Dlaczego NFZ zdecydował się na wprowadzenie limitów pomimo oporu lekarzy.
  • Co oznaczają nowe limity dla pacjentów i szpitali.
  • Które procedury medyczne mogą być dotknięte nowymi limitami NFZ.

NFZ walczy z długiem. Wprowadza kolejne limity

Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadza kolejne już limity na leczenie. Tym razem nowe zasady finansowania i rozliczania mają dotyczyć przyjęć u specjalistów. NFZ zapłaci szpitalom za wizyty i porady wykonane ponad limit dopiero po zamknięciu roku - i to nie w całości. 

Przypomnijmy, że na początku marca podobne rozwiązanie zostało już wprowadzone na badania takie jak: tomografia komputerowa, rezonans, kolonoskopia czy gastroskopia. Podobnie jak wtedy, tak i teraz NFZ zapewnia, że zmiany pozwolą zaoszczędzić pieniądze, których w systemie brakuje - w 2026 roku deficyt może sięgnąć 30 miliardów złotych. 

Lekarze mówią wprost: Pacjenci nie będą przyjmowani

Opytymizmu NFZ nie podzielają lekarze, którzy wprost twierdzą, że w praktyce pacjenci nie będą przyjmowani przez cały rok, bo placówki nie będą miały na to pieniędzy. Szpitale nie będą też chciały się zadłużać, wizyty będą więc odwoływane, a kolejki coraz dłuższe. - To jest duży krok wstecz - mówi Radiu ZET Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Redakcja poleca

- Dojdzie do sytuacji, w której pacjenci nie będą przyjmowani przez cały rok. W pewnym momencie zostanie narzucony limit i - mówiąc wprost - pacjenci nie będą obsługiwani. Bo 40 proc. płatności za usługę, to jest znacząco poniżej kosztów każdego z tych świadczeń. Nie znam takiego dyrektora, który powie: "no nic, zadłużamy szpital i przyjmujemy dalej". Pacjenci będą zwyczajnie przekładani na kolejny rok - wyjaśnia. 

"Stracimy na tym wszyscy"

Przytacza tez słowa prezesa NFZ-tu Filipa Nowaka, który mówił, że w decyzji chodzi o ograniczenie kosztów nadwykonań. - No ale tego się nie da zrobić bez ograniczenia przyjmowania pacjentów. Nas bardzo zdziwiło też to uzasadnienie prezentowane przez NFZ, że lekarze pracują na kontraktach i za dużo zarabiają - powiedział. 

- Karkołomnym sposobem na ograniczenie wynagrodzeń lekarzy jest spowodowanie, że nie mogą przyjąć więcej pacjentów. To się skończy tak, że będzie trzeba leczyć się prywatnie, albo czekać. Nie wiem, co NFZ chce tym osiągnąć, bo w sytuacji, w której pacjent będzie musiał dłużej czekać np. na rezonans czy wizytę u specjalisty, to będzie też dłużej przebywał na zwolnieniu, a za to płacimy wszyscy - ocenia. 

Kosikowski dodaje, że NIL zwrcał już uwagę MZ na konieczność "przeglądu wyceny". - Trzeba zobaczyć, które procedury są przeszacowane i te pieniądze przesunąć na te, gdzie ich brakuje. Ministerstwo przycieło już kilka przeszacowanych procedur, ale tych środków nie przesunęło - twierdzi.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET