Po strzelaninie w Bystrzycy Kłodzkiej. Jest decyzja ws. Borysa B.
Przełomu nie ma - Borys B. pozostaje w areszcie. Sąd Okręgowy w Świdnicy odrzucił zażalenie obrońców instruktora strzelectwa podejrzanego o zabójstwo 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej. Obrona konsekwentnie podtrzymuje wersję o obronie koniecznej, prokuratura zwraca jednak uwagę, że w momencie zatrzymania B. sprawiał wrażenie przygotowanego do ucieczki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego sąd zdecydował o pozostaniu Borysa B. w areszcie.
- Co prokuratura uważa za dowód na możliwość ucieczki Borysa B.
- Jakie argumenty przedstawia obrona Borysa B. w związku z jego działaniem.
- Co wiadomo o przebiegu zdarzeń w Bystrzycy Kłodzkiej.
Borys B. zostanie w areszcie. Jest decyzja sądu
Sąd Okręgowy w Świdnicy zdecydował w czwartek, że podejrzany o zabójstwo w Bystrzycy Kłodzkiej Borys B. zostanie w areszcie. Po trwającej kilka godzin naradzie zdecydowano o odrzuceniu zażalenia obrony. Prokuratura argumentuje, że instruktorowi strzelectwa grozi wysoka kara, istnieje też obawa matactwa i ucieczki.
Obrona respektuje decyzję sądu, nie porzuca jednak argumentacji o tym, że Borys B. działał w obronie własnej. - Miał prawo się bronić, odpierać bezpodstawny, bezprawny atak na swoją osobę, na swoje życie i zdrowie - powiedziała adwokat Małgorzata Dziewońska.
Twierdzi też, że nie ma dowodów na to, że Borys B. chciałby uciekać. Z drugiej strony jednak prokuratura mówiła o tym, że mężczyzna w momencie zatrzymania miał przy sobie pieniądze, rzeczy osobiste oraz broń.
Dramat w Bystrzycy Kłodzkiej. Zginął 26-latek
Przypomnijmy, że tragiczne sceny rozegrały się w Bystrzycy Kłodzkiej na początku kwietnia. Wciąż nie wiemy, jaka była faktyczna wersja zdarzeń. Jasne jest jednak, że wszystko zaczęło się od spięcia pomiędzy grupą młodych mężczyzn znanych w lokalnej społeczności z agresywnych zachowań, a instruktorem strzelectwa Borysem B.
Prokuratura informowała, że po wspomnianej kłótni Borys B. wrócił do domu, zostawił tam psa i zabrał ze sobą sporych rozmiarów karabin podobny do tych używanych w wojsku, a następnie wyszedł i ponownie natknął się na wspomnianą wcześniej grupę mężczyzn.
W sieci pojawiło się nagranie, na którym słychać agresywne okrzyki. Po chwili pada strzał ostrzegawczy w powietrze, który jednak nie załagodził sytuacji. Następnie słychać serię wystrzałów, które trafiły już bezpośrednio w 26-letniego mężczyznę - ten zginął na miejscu. Prokuratura ujawniła, że 26-latek miał pięć ran postrzałowych.
Borys B. działał w obronie własnej?
W wersje zdarzeń, w której Borys B. z zimną krwią zabija swoją ofiarę nie wierzą osoby, które go znały. Już na samym początku sprawy słyszeliśmy od nich, że grupa, z którą starł się instruktor strzelectwa od dawna zachowywała się agresywnie w stosunku do przypadkowych osób, 26-latek miał też być zamieszany w pobicie. Co więcej, w sieci pojawiło się nagranie, na którym widać drastyczne zdarzenia z jego udziałem. Po ich publikacji prok. Mariusz Pindera przyznał, że gdyby mężczyzna żył, usłyszałby zarzuty.
Obrońcy Borysa B. pojawili się w czwartek pod Sądem Okręgowym w Świdnicy, gdzie trwało posiedzenie ws. zażalenia na areszt wobec mężczyzny. Domagali się wypuszczenia go na wolność. - To teraz najważniejsze, żeby mógł odpowiadać z wolnej stopy - mówił jeden z nich.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET