Policja przeszukała szpital na Madalińskiego. Mamy komentarz prokuratury
Prokuratura zaostrza działania w sprawie śmierci 31-letniej ciężarnej w warszawskim szpitalu przy ul. Madalińskiego. W środę przeprowadzono przeszukanie sal w placówce. Śledczy sprawdzają, jak doszło do tragicznej pomyłki, w wyniku której pacjentce zamiast tlenu podano podtlenek azotu. Eksperyment procesowy i zabezpieczona dokumentacja mają odpowiedzieć na pytanie, kto zawinił, doprowadzając do tragedii.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego przeszukano warszawski szpital po śmierci 31-latki.
- Co doprowadziło do podania złego gazu ciężarnej pacjentce.
- Jakie nowe okoliczności wymagają weryfikacji w śledztwie.
- Które działania prokuratury mogą ujawnić przyczyny śmierci kobiety.
Śmierć ciężarnej 31-latki w warszawskim szpitalu. Przeszukano placówkę
W środę policja przeszukała kilka pomieszczeń w warszawskim szpitalu ginekologiczno-położniczym przy ul. Madalińskiego - to w tej placówce w grudniu 2025 roku zmarła 31-letnia kobieta. Podczas operacji zamiast tlenu podano pacjentce podtlenek azotu, co doprowadziło do jej śmierci.
Pytany o sprawę przez Radio ZET prok. Piotr Skiba mówi, że przeszukanie było konieczne, bo personel szpitala nie współpracuje ze śledczymi. Sprawdzono m.in. salę operacyjną, zabrano i zabezpieczono dokumentację. Ze wstępnych ustaleń wynika, że w czasie remontu pomylono węże doprowadzające do urządzeń medycznych tlen i podtlenek azotu.
- W sposób bardzo szeroki weryfikujemy materiał dowodowy, który został do tej pory zgromadzony. Pojawiają się natomiast nowe fakty i okoliczności, które wymagają sprawdzenia [...] Przeprowadzono także eksperyment procesowy - dodaje prok. Skiba.
Prokuratura: Pojawiają się nowe okoliczności
Podkreślił też, że "głównym celem postępowania jest ustalenie bezpośrednich przyczyn tego, że prosty zabieg ginekologiczny zakończył się śmiercią ciężarnej kobiety". - Pojawiły się już wątpliwości co do prawidłowości pewnych działań w związku z remontem i funkcjonowaniem sali, na której odbywał się zabieg - dodał.
- Pojawiają się nowe okoliczności, które wymagają weryfikacji, a jeśli - z uwagi na postawę pracowników szpitala czy innych osób - nie mamy możliwości takiej weryfikacji, to wymaga podjęcia daleko posuniętych działań, takich jak przeszukanie w placówce - powiedział.
"Śledztwo jest dynamiczne, pojawiają się nowe ustalenia"
Powiedział też, że "śmierć młodej osoby wymaga szybkiej reakcji prokuratury". - By nikt nie zarzucił nam, że zaniechaliśmy pewnych czynności i utraciliśmy istotne dowody - powiedział w rozmowie z Radiem ZET prok. Piotr Skiba.
- Krótko rzecz ujmując: Śledztwo jest dynamiczne, pojawiają się nowe ustalenia, który cały czas weryfikujemy. Natomiast biorąc pod uwagę, że idziemy pełną ławą jeśli chodzi o weryfikację wszystkich zaniedbań, nie można liczyć, że finalną decyzję świadczącą o tym, co wydarzyło się na sali, uzyskamy szybko - stwierdził.
Dodał też, że na ten moment nie ma podstaw, by komukolwiek stawiać jakiekolwiek zarzuty. - Natomiast w dalszym ciągu gromadzimy dowody. W tym również te z nośników elektronicznych - dodał prok. Skiba.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET