`

Pod żadnym pozorem nie wyrzucaj do śmieci. „Ktoś o złych zamiarach może wykorzystać”

2 min. czytania
28.10.2024 10:19
Obserwuj nas na Google

Mł. insp. Małgorzata Sokołowska prowadzi w mediach społecznościowych konto "Z pamiętnika policjantki". W jednym z najnowszych wpisów zwróciła uwagę na błąd, który często popełniają Polacy. Ta praktyka może skończyć się tragicznie – między innymi kradzieżą tożsamości. Warto mieć na uwadze możliwe konsekwencje.

śmieci
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Polacy często popełniają ten błąd. Nigdy nie wyrzucaj tego do śmieci

Gdzie wyrzucić stare dokumenty? Papier powinien lądować w żółtym pojemniku, który służy do gromadzenia makulatury. Polacy doskonale o tym wiedzą. Wiele osób popełnia jednak karygodny błąd podczas pozbywania się starej dokumentacji oraz kartonów z etykietami nadawczymi. Na czym polega pomyłka? Do koszów nieustannie trafiają dokumenty w całości. Zazwyczaj przed wyrzuceniem rachunków lub niepotrzebnych umów, jedynie mniemy papier w dłoniach. Zdarza się, że z kartonów nie zdzieramy etykiet, na których widoczne są nasze dane. Mł. insp. Małgorzata Sokołowska zaznacza, że wyrzucanie dokumentów w nienaruszonym stanie może skończyć się tragicznie. Dlaczego?

Przed wyrzuceniem dokumentów do kosza na papier powinniśmy je zniszczyć. Warto użyć niszczarki do papieru, która sprawia, że korespondencja staje się bezużyteczna. Jeśli jednak nie mamy takiego urządzenia, możemy rozdrobnić papier na maleńkie kawałki ręcznie. Tak samo powinniśmy postąpić z etykietami nadawczymi. Wyrzucanie niezniszczonych dokumentów do śmieci, może skończyć się kradzieżą tożsamości „Widać tam imię, nazwisko, adres oraz numer telefonu” – tłumaczy mł. insp. Małgorzata Sokołowska w mediach społecznościowych. Oszuści polują na takie „okazje”.

Redakcja poleca

„Nie wiecie, do kogo trafią te dane”. Policjantka apeluje o ostrożność

Policjantka postanowiła udowodnić, jak łatwo jest wykorzystać dane osoby postronnej. Zatelefonowała do osoby, której etykiety nadawcze znalazła w śmietniku przez przypadek. Chciała w ten sposób uświadomić jej ryzyko. Kobieta odebrała telefon i była przerażona tym, że policjantce tak łatwo udało się ją odnaleźć. "Kobieta sama upubliczniła wszystkie swoje dane. Powiedziała, że nigdy więcej nie popełni tego błędu" – podkreśliła Małgorzata Sokołowska.

Ekspertka zaapelowała do internautów o ostrożność. W ostatnim czasie wiele mówi się o wzmożonej aktywności oszustów, którzy „polują” na dane osobowe nieznajomych. Małgorzata Sokołowska poleciła dbałość o prywatność poufnych informacji. „Nie wiecie, do kogo trafią te dane i jak ktoś o złych zamiarach może je wykorzystać” – zaznaczyła policjantka, odnosząc się do etykiet nadawczych, które często lądują w śmieciach w nienaruszonym stanie.

Źródło: Radio ZET/Instagram@ Z_pamiętnika_policjantki/WP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET