Poseł KO interweniuje w sprawie skorumpowanego urzędnika. “To nie jest forma obrony”
Poseł Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz złożył interpelację poselską w sprawie prawomocnie skazanego za ustawianie miejskich przetargów byłego krakowskiego urzędnika. Lokalne media nazywały Jana T. „najbardziej kontrowersyjnym urzędnikiem w Krakowie”. - To nie jest forma obrony pana T. - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl poseł Meysztowicz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego interpelacja posła Jerzego Meysztowicza jest kontrowersyjna.
- W jakiej sprawie interweniował poseł Koalicji Obywatelskiej.
- Kim jest Jan T.
- Jak tłumaczy się poseł Meysztowicz z interpelacji w sprawie T.
24 marca do ministra sprawiedliwości wpłynęła interpelacja posła Jerzego Meysztowicza „w sprawie prawidłowości wyroku wydanego przy udziale tzw. neosędziego”.
„Szanowny Panie Ministrze, Sąd Okręgowy w Krakowie IV Wydział Karny Odwoławczy wydał wyrok z dnia 10 maja 2022 roku (...), uznając winnym Jana T. Wyrok ten został wydany w składzie z udziałem „neosędziego“ SSO Tomasza Mrzygłoda (...)” - zaczął swoją interpelację poseł z Krakowa.
Meysztowicz pisze interpelację w sprawie “niezatapialnego” urzędnika
Tajemniczym Janem T. jest skompromitowany były dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Krakowie. Przez lata uchodził w Krakowie za „niezatapialnego”, bo mimo wielu afer przez długi czas był bezkarny. „Najważniejsza sprawa, w której Jana T. oskarżono o korupcję, trwała aż 16 lat!” - pisała Gazeta Wyborcza.
Choć T. do aresztu trafił już w 2008 roku - wówczas ciążyło na nim ponad 40 zarzutów, m.in. korupcyjnych, przekroczenia uprawnień, mobbingu i molestowania seksualnego - to prawomocny wyrok więzienia usłyszał dopiero w marcu 2019 roku. Były krakowski urzędnik trafił za kratki na dwa lata za ustawianie przetargów i fałszowanie dokumentów.
W listopadzie 2020 roku po wniesionej przez obrońcę T. kasacji Sąd Najwyższy częściowo uchylił wyrok skazujący i nakazał powtórzenie procesu. 10 maja 2022 roku Sąd Okręgowy w Krakowie obniżył T. karę pozbawienia wolności do roku i 10 miesięcy. I to właśnie w sprawie tego wyroku poseł Meysztowicz postanowił zainterweniować, bo w składzie sędziowskim zasiadał sędzia Tomasz Mrzygłód.
„Sędzia Tomasz Mrzygłód „zasłużył się“, podpisując listę poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa sędzi Dagmary Pawelczyk-Woickiej i sędzi Ireny Bochniak. Wobec faktu, że tak ukształtowana Krajowa Rada Sądownicza nie jest organem tożsamym z organem konstytucyjnym, skutkuje to tym, że obsada składu sędziowskiego z udziałem „neosędziego“ Tomasza Mrzygłoda była nieprawidłowa. Nieprawidłowość ta prowadzi do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności sądu, a tym samym wyrok wydany w takim składzie jest obarczony wadą, która powoduje, że nie powinien on funkcjonować w obrocie prawnym” - argumentuje Meysztowicz w interpelacji.
Dalej poseł wskazuje, że Jan T. zawnioskował do prokuratura generalnego o „kasację wyroku” (właściwie chodzi o wywiedzenie kasacji - red.). Uzasadnienie wniosku miało być takie samo, jak uzasadnienie interpelacji posła.
“(...) p. prokurator Beata Kwiećkowska wywodzi, że nie ma podstaw do kwestionowania statusu „neosędziego“ Tomasza Mrzygłoga (błąd w pisowni - red.). Stoi to w jawnej sprzeczności z prezentowanym stanowiskiem Pana jako Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego” - zarzuca Waldemarowi Żurkowi poseł Meysztowicz.
Polityk z Krakowa pomija jednak w swojej interpelacji kilka faktów, które warto przytoczyć dla pełnego obrazu sprawy. Po tym jak w 2022 roku T. usłyszał prawomocny wyrok, obniżający mu karę pozbawienia wolności do roku i 10 miesięcy, jego pełnomocnik złożył kasację do SN. Zarzucił w niej m.in. to, że „postępowanie prowadziły dwa różne składy sędziowskie”.
Obrońca podnosił, że sędzia Mrzygłód nie był obecny na całej rozprawie, a zamiast niego w składzie sędziowskim znalazł się sędzia Sławomir Noga. SN stwierdził, że nie miało to wpływu na prawidłowość wydanego wyroku. Podobnie ocenił pozostałe zarzuty i odrzucił kasację. Co ważne, obrona T. nie zarzucała w niej, że obsada składu sędziowskiego była nieprawidłowa ze względu na obecność tzw. neosędziego.
Ten zarzut prawdopodobnie pojawił się we wniosku o wniesienie kasacji, który T. wysłał do prokuratora generalnego. Meysztowicz wskazuje w interpelacji znak sprawy zarejestrowanej w Prokuraturze Krajowej. Sprawdziliśmy: faktycznie T. składał taki wniosek do prokuratora generalnego.
Prokurator zbadała akta sprawy i udzieliła wnioskodawcy odpowiedzi, że nie znajduje podstaw do wniesienia kasacji przez prokuratora generalnego. Jednocześnie poinformowała, że zgodnie z regulaminem prokuratorskim kolejne wnioski o kasację zawierające te same argumenty pozostawiane są w aktach, czyli nawet nie udziela się na nie odpowiedzi. -Pomimo tego wnioskodawca nadal domaga się kasacji na tych samych podstawach - przekazała nam rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak.
T. składał wniosek o kasację dwukrotnie. Otrzymał łącznie trzy pisma od prokuratury - ostatnie 2 października 2025 roku podpisane przez prokurator Beatę Kwiećkowską. O tej odpowiedzi wspomina w interpelacji Meysztowicz. Wszystkie były negatywne, ale za każdym razem odpowiadał inny prokurator. Adamiak nie zdradziła konkretnych powodów i podnoszonych zarzutów kasacji, o którą wnioskował T. - Jedyne co mogę powiedzieć, to że wniosek był bezzasadny - przekazała rzeczniczka prokuratora generalnego.
Profesor Flis o T: „Wyjątkowy przypadek”
Poseł Meysztowicz domaga się od ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka odpowiedzi na trzy pytania w związku ze sprawą T.:
“1. Czy podtrzymuje Pan Minister wyrażane publicznie swoje stanowisko w sprawie „neosędziów“?
2. Czy jest dopuszczalne, aby podlegli prokuratorzy zajmowali stanowisko sprzeczne w stosunku do prezentowanego publicznie stanowiska prokuratora generalnego, tak jak uczyniła to p. prokurator Beata Kwiećkowska?
3. Bardzo proszę także o informację, czy zdaniem p. Ministra taka sytuacja, jak opisana powyżej, może być podstawą do wniesienia kasacji od wyroku?”
- Odgrzewanie tej sprawy i to z takiego powodu jest co najmniej dziwne. Szukanie kruczków prawnych w przypadku osoby o takiej “publicity” jak Jan T. jest zaskakujące. Widocznie ktoś postanowił ujawnić się ze swoją sympatią do niego - komentuje interpelację posła Meysztowicza politolog profesor Jarosław Flis.
O komentarz w tej sprawie nie bez przyczyny poprosiliśmy politologa z Krakowa. Profesor Flis nie tylko jako znawca polityki, ale przede wszystkim krakowianin bardzo dobrze zna kontrowersyjną karierę urzędniczą Jana T.
- To był wyjątkowy przypadek przez te wszystkie lata w Krakowie. Wątpliwości i zdziwienie budzi jedynie to, że ktoś taki był tak długo bezkarny, a nie to, jaki status ma sędzia zasiadający w składzie sędziowskim - uważa politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
„Posłom przysługuje prawo złożenia interpelacji w sprawach o zasadniczym charakterze i odnoszących się do problemów związanych z polityką państwa” - mówi regulamin Sejmu. Interpelacja to bardzo ważne narzędzie w rękach parlamentarzystów. Służy nie tylko do kontrolowania działań rządu, ale również do nagłaśnia problemów obywateli czy ważnych społecznie spraw.
Meysztowicz: „Poproszono mnie, dlatego wystosowałem interpelację”
Zapytaliśmy posła Jerzego Meysztowicza, dlaczego postanowił wstawić się u ministra sprawiedliwości w sprawie skazanego za korupcję skompromitowanego krakowskiego urzędnika. - To nie była moja inicjatywa, żeby się tą sprawą zająć. Poproszono mnie, jako posła z Krakowa, żeby zwrócić na nią uwagę, dlatego wystosowałem taką interpelację. To nie jest forma obrony pana T., tylko sprawdzenie czy rzeczywiście są wątpliwości w postępowaniu sądowym - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl poseł Meysztowicz.
Polityk nie chciał zdradzić, na czyją prośbę złożył interpelację w sprawie T. - Nie upoważnił mnie do tego pan, który poprosił mnie o interpelację - odpowiedział Meysztowicz. Według posła nie był to na pewno skazany urzędnik. - Była to osoba, która pełniła kiedyś pewne funkcje w Krakowie. Po otrzymaniu odpowiedzi przekażę osobie, która była tym najbardziej zainteresowana, jakie jest stanowisko ministerstwa sprawiedliwości - mówi Meysztowicz.
Zapytaliśmy posła również o to, czy nie miał dylematu przed składaniem interpelacji w tej sprawie. Sąd Okręgowy w Krakowie skazując byłego krakowskiego urzędnika za ustawianie przetargów i fałszowanie dokumentów, stwierdził, że „oskarżony nie jest krytyczny wobec swojego zachowania”. Z kolei Sąd Najwyższy podkreślał „wiodącą rolę Jana T. w popełnionym przestępstwie i społeczną szkodliwość czynu”.
- Można bardzo jednoznacznie oceniać pewne działania T. w tej sprawie. Sam nigdy nie stałem w jego obronie. Intencje osoby, która zabiegała o interpelację, nie są mi do końca jasne. Natomiast skoro taka była prośba ze strony znanego mieszkańca Krakowa, to złożyłem interpelację. Jeżeli są jakieś nieprawidłowości związane z tym wyrokiem czy samym postępowaniem sądowym, to trzeba je wyjaśnić. Jeżeli ich nie ma, to nie widzę żadnego problemu - tłumaczy Meysztowicz i dodaje:
- On (Jan T. - red.) rzeczywiście wykonał kilka rzeczy nagannych i nie do przyjęcia. Jego postępowanie budziło we mnie dużo wątpliwości. Wyszedłem z założenia, że nie chodzi tu (w interpelacji - red.) o to, żeby oceniać to, co zrobił, ale czy został ukarany zgodnie z procedurami - wyjaśnia Meysztowicz.
Poseł przyznaje, że T. był „bardzo kontrowersyjną postacią”, ale dostrzega w nim pewne zalety. - W czasie, gdy pełniłem funkcję wicewojewody, kiedy nie było jeszcze wiadomo o jego działaniach, które później wyszły na jaw, T. był bardzo sprawnym urzędnikiem. Nie bał się podejmować trudnych decyzji i działał szybko – stwierdza polityk.
Kolejna wpadka posła Meysztowicza
Jerzy Meysztowicz zaprzeczył, aby utrzymywał bliższe kontakty z Janem T. W czasie gdy pełnił funkcję wicewojewody krakowskiego (1998 r.), a następnie wicewojewody małopolskiego (1999-2001), Jan T. był dyrektorem Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Krakowie.
W krakowskich sądach zapadło łącznie sześć wyroków w sprawach przeciwko Janowi T.: pięć częściowo skazujących i jeden uniewinniający. Pięć z nich jest prawomocnych. W sądach toczy się wciąż sześć procesów karnych przeciwko byłemu krakowskiemu urzędnikowi.
Jerzy Meysztowicz w 2026 roku złożył, jak dotąd, zaledwie jedną interpelację - właśnie w sprawie Jana T. Natomiast w obecnej kadencji Sejmu poseł napisał łącznie siedem interpelacji. Jak na razie nie pojawiła się odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości na interpelację posła Meysztowicza w sprawie byłego krakowskiego urzędnika.
To nie pierwsze kontrowersyjne działanie polityka Koalicji Obywatelskiej. Kilka tygodni temu portal Zero.pl ujawnił, że Jerzy Meysztowicz zaproponował w Sejmie przepisy dotyczące rynku aptek napisane przez organizacje lobbujące w interesie zagranicznych firm. Klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej w specjalnym oświadczeniu odciął się od zaprezentowanego przez Meysztowicza projektu liberalizującego rynek aptek w Polsce. Onet podał nieoficjalnie, że parlamentarzysta otrzymał naganę.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET