TSUE zdecyduje w sprawie frankowiczów. Stawką miliardy złotych
W czwartek, 16 kwietnia, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnie kwestię roszczeń banków w sporach m.in. z frankowiczami. Wyrok TSUE może mieć wpływ na blisko 50 tys. spraw sądowych. - Jak dotąd sądy głównie uznawały, że roszczenia się nie przedawniły i konsument musi rozliczyć się z pożyczonego kapitału - mówi w rozmowie z RadioZET.pl radca prawny Wojciech Bochenek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O polskich sprawach, które trafiły przed TSUE.
- Dlaczego banki nie przestrzegały terminów przedawnienia roszczeń dotyczących kredytów.
- Co oznacza klauzula słuszności i jak wpływa na przedawnienie roszczeń.
Przed TSUE trafiły aż trzy polskie sprawy, które jednocześnie rozpoznaje Sąd Okręgowy w Warszawie. Wszystkie dotyczą przedawnienia roszczeń banków dotyczących kredytów, w których znajdowały się klauzule abuzywne (niedozwolone postanowienia umowne).
Wyrok TSUE może przesądzić, czy banki będą ponosiły konsekwencje niedotrzymywania terminów w dochodzeniu od kredytobiorców zwrotu pożyczonych pieniędzy. Chodzi o blisko 50 tys. spraw, w których banki pozwały swoich klientów o zwrot kapitału, a konsumenci w ramach działań obronnych podnieśli zarzut przedawnienia roszczeń. O jakie sytuacje dokładnie chodzi?
Frankowicze zyskają „darmowe” mieszkanie?
Przykładowo, kredytobiorca podpisał z bankiem umowę kredytu hipotecznego w szwajcarskich frankach. Na zakup mieszkania otrzymał 250 tys. zł. W pewnym momencie zakwestionował ważność umowy, bo jego zdaniem zawierała klauzule abuzywne. Wygrał z bankiem proces o unieważnienie umowy, co oznaczało dla niego zwrot wpłaconych pieniędzy, np. z tytułu rat czy opłat bankowych. W tej sytuacji bank domaga się od byłego klienta zwrotu 250 tys. zł, które pożyczył mu na zakup mieszkania. Problem w tym, że jeżeli nie zrobił tego w ciągu trzech lat od momentu, gdy klient zakwestionował ważność umowy, to zgodnie z prawem roszczenia ulegają przedawnieniu - wynika z orzecznictwa TSUE i Sądu Najwyższego w Polsce.
- Sąd Najwyższy wskazał, że roszczenie banku przedawnia się w terminie trzech lat od dnia następującego, w którym to konsument zakwestionował treść umowy w taki sposób, że bank mógł się z tym pismem zapoznać - mówi Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy specjalizującej się w pomocy frankowiczom.
Jak to możliwe, że profesjonalne instytucje finansowe przegapiły ten termin? Sprawa nie jest tak oczywista i prosta. - Banki argumentują, że grały w pewnej układance prawnej. Koncepcja prawna i wykładnia przepisów nie była jednoznaczna. Sąd Najwyższy prezentował sprzeczne stanowiska, bo układał orzecznictwo pod Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej - tłumaczy prawnik.
Sytuacja budzi kontrowersje i wątpliwości, bo w praktyce oznaczałaby, że kredytobiorcy za darmo kupili mieszkania. - Banki podnoszą, że to już jest zbyt daleko idąca sankcja. Nie tylko powoduje, że bank nie zarobi np. na odsetkach, ale straci kapitał, który udostępnił kredytobiorcy - mówi Bochenek.
Z drugiej strony dlaczego stosować taryfę ulgową w przypadku dużych instytucji z profesjonalną kadrą prawników, które nie dotrzymały terminów? Gdy przeciętny Kowalski spóźni się ze spłatą raty kredytu czy z opłaceniem ubezpieczenia na samochód, to musi ponieść bolesne konsekwencje finansowe, choć ich skala jest nieproporcjonalna. - Banki powołują się na zasady życia społecznego, dobre obyczaje i na tzw. klauzulę słuszności - wylicza prawnik.
Sądy uznają roszczenia. „Przedawnienie byłoby niebezpieczne dla banków”
Tzw. klauzula słuszności pozwala sądowi w wyjątkowych przypadkach nie uwzględniać upływu terminu przedawnienia roszczenia przeciwko konsumentowi. Przed takim dylematem stanął warszawski sąd w jednej ze spraw, które ostatecznie trafiły przed oblicze TSUE. PKO BP wniósł pozew przeciwko konsumentom o zwrot kapitału, ale niemal rok po upływie trzyletniego terminu przedawnienia roszczeń. Byli kredytobiorcy skutecznie zakwestionowali w 2017 roku umowę kredytową zawartą 10 lat wcześniej.
Sąd Okręgowy w Warszawie ma jednak wątpliwości co do tego, czy pozostawienie sędziom swobody w przywracaniu przedawnionych roszczeń przedsiębiorcy nie narusza prawa oraz nie uderza w Dyrektywę 93/13 (chroni konsumentów przed nadużyciami ze strony przedsiębiorców). Dlatego sprawa trafiła po TSUE.
- Na razie widzimy, że w sprawach, w których przedawnienie mogłoby być zasadne, sądy zachowują się bardzo ostrożnie. W naszej kancelarii mamy jedną sprawę zakończoną prawomocnie, gdzie sąd uznał, że roszczenia banku są przedawnione. Jeżeli takie wyroki zapadają, to jest to zaledwie promil wszystkich spraw. Sądy głównie uznają, że roszczenia się nie przedawniły i konsument musi rozliczyć się z pożyczonego kapitału - mówi Bochenek.
Tę tendencję może zmienić czwartkowy wyrok TSUE w sprawie sporu między PKO BP a jego byłymi klientami. Szanse na pełne zwycięstwo frankowiczów są jednak nikłe. Niekorzystny wyrok dla banków mógłby mieć opłakane skutki dla całego systemu finansowego. - Przedawnienie się roszczeń dla banków byłoby niebezpieczne, bo nie odzyskałyby kapitału, który mógłby być liczony w miliardach złotych - twierdzi prawnik.
Sądy krajowe dostrzegają, że ochrona konsumenta idzie coraz dalej, a ewentualna sankcja dla banków byłaby zbyt dotkliwa. Dlatego wyroki idą w kierunku „darmowego kredytu”. - Czyli konsument odzyskuje wszystko, co wpłacił, a bank wypłacony kapitał - mówi Wojciech Bochenek.
W czwartek przed TSUE będą rozpoznawane jeszcze dwie inne sprawy dotyczące roszczeń banków. W jednej z nich podnoszona będzie kwestia dopuszczalności tzw. pozwów asekuracyjnych. Bank żąda zwrotu pieniędzy tylko pod warunkiem, gdy sąd uzna umowę kredytu za nieważną. Dzięki czemu ma zabezpieczyć się przed przedawnieniem roszczeń. W drugiej sprawie sąd pochyli się nad kwestią oświadczeń składanych przez frankowiczów podczas przesłuchań, które mogą mieć wpływ na przerwanie biegu przedawnienia roszczeń.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET