"Powiedzieli, że ona nie żyje". Dramatyczne wyznanie męża Beaty Klimek
Minął rok od zaginięcia Beaty Klimek z Poradza w Zachodniopomorskiem. 48-letnia matka trójki dzieci wyszła z domu, by odprowadzić pociechy na szkolny autobus - i zniknęła bez śladu. Mimo intensywnego śledztwa, przeszukań i licznych przesłuchań, sprawa wciąż pozostaje tajemnicą. Teraz jej mąż ujawnia, że policjanci mieli mu powiedzieć, iż śledczy są przekonani, że Beata nie żyje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegały poszukiwania Beaty Klimek przez ostatni rok.
- Dlaczego podejrzenia śledczych koncentrują się na mężu zaginionej.
- Co powiedział mąż Beaty Klimek na temat jej zaginięcia.
- Jakie hipotezy dotyczące zaginięcia Beaty zostały dotąd rozważone.
Rok od zaginięcia Beaty Klimek z Poradza
We wtorek, 7 października, mija rok od tajemniczego zaginięcia Beaty Klimek z Poradza w województwie zachodniopomorskim. 48-letnia kobieta rano odprowadziła swoje dzieci na szkolny autobus i miała udać się do pracy. Nigdy tam jednak nie dotarła. Od tamtej chwili jej los pozostaje nieznany.
Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań, przeszukań terenów wokół domu i licznych przesłuchań, śledztwo nie przyniosło przełomu. Policja i prokuratura nie przedstawiły żadnych konkretnych dowodów pozwalających ustalić, co wydarzyło się tamtego dnia.
Dramatyczne wyznanie męża Beaty Klimek
Od początku podejrzenia śledczych i rodziny koncentrowały się na mężu zaginionej, z którym Beata Klimek była w trakcie rozwodu. Jan K. od początku utrzymuje, że nie ma nic wspólnego ze zniknięciem żony. – Nie mam absolutnie nic przeciwko temu, żeby szukali. Niech przyjeżdżają, niech sprawdzają. Ja wszystko policji udostępniam, bo nie mam nic do ukrycia – zapewnia mężczyzna w rozmowie z „Faktem”.
W ostatnich tygodniach policjanci ponownie odwiedzili jego posesję i przeprowadzili kontrolę szamba. – Tak, policja przyjeżdża do mnie co jakiś czas. Byli nawet w zeszłym tygodniu i sprawdzali przydomowe szambo. Nie wiem, dlaczego akurat szambo, bo już wcześniej było sprawdzane. Przypuszczam, że podjęli takie działania po czyimś doniesieniu – mówi "Faktowi" Jan K. Jak twierdzi, jeden z funkcjonariuszy miał mu powiedzieć, że „śledczy w Szczecinie wiedzą, iż Beata nie żyje”. Nie wiadomo jednak, czy policja posiada jakiekolwiek dowody potwierdzające tę tezę.
Rok po tych wydarzeniach śledztwo nadal trwa
Jeszcze kilka miesięcy temu mąż zaginionej i jego partnerka przekonywali, że kobieta mogła uciec do Niemiec. W samochodzie Beaty znaleziono bowiem dokument należący do obywatela tego kraju. Hipoteza ta jednak nigdy nie została potwierdzona.
Beata Klimek mieszkała z dziećmi i teściami w Poradzu. Po 26 latach małżeństwa była w trakcie rozwodu. Feralnego dnia, 7 października 2024 r., odprowadziła dzieci na autobus około godziny 7:00, po czym miała pojechać do pracy. Jej telefon przestał odpowiadać po godz. 8:40. Samochód kobiety znaleziono przed domem, ale bez torebki i telefonu. Rok po tych wydarzeniach śledztwo nadal trwa, a rodzina wciąż czeka na odpowiedź, co stało się z Beatą.
Źródło: Radio ZET/ "Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET