Prace domowe zniesione? Przemysław Czarnek komentuje
- Nie ma żadnego przepisu prawa, który nakazywałby zadawanie prac domowych. To robota nauczycieli, oni sami w każdej szkole ustalają sobie, w jaki sposób realizują program - tłumaczył. Jednocześnie przyznał, że nie jest zwolennikiem proponowanego przez KO zniesienia prac domowych dla uczniów. - Jeśli istniałby zakaz przygotowania się do zajęć w szkole, to w jaki sposób pan Kowalski miałby się przygotować do lekcji? Będzie twierdził, że nie miał takiego obowiązku - stwierdził.
Koniec prac domowych w szkole? Taki postulat pojawił się w "100 konkretach" Koalicji Obywatelskiej, które zostały zaprezentowane przed wyborami parlamentarnymi. Z uwagi na fakt, iż KO ma duże szanse współtworzyć nowy rząd, temat ten znów pojawił się w mediach.
Prace domowe zlikwidowane? Tak zapowiada opozycja
"Zlikwidujemy prace domowe w szkołach podstawowych. Wprowadzimy szeroką ofertę bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych w szkole. Przeznaczymy dodatkowe pieniądze na zajęcia rozwijające zdolności uczniów i wyrównujące szanse, sport, rozwijanie zainteresowań. Zapewnimy pomoc w szkole zamiast korepetycji w domu" - tak brzmi ten punkt programu najsilniejszej formacji.
57 proc. głosujących w sondzie na RadioZET.pl pozytywnie oceniło ten pomysł, 43 proc. było przeciw. O tym mówił także m.in. Andrzej Domański. Doradca Donalda Tuska i poseł-elekt KO wystąpił w piątek w porannym "Gościu Radia ZET".
- Jeżeli dajemy nauczycielom 30 proc. podwyżek, to chcemy, żeby też szkoła wzięła na siebie cały ciężar edukacji. [...] Doświadczenia z państw skandynawskich pokazują, że to szkoła bierze na siebie ciężar edukacji, a rodzice mają zupełnie inne zadania, muszą być prowadzącymi dziecko i wprowadzającymi młodego człowieka w dorosłość - ocenił polityk. Dodał, że "rodzice będą mieli więcej czasu, żeby pójść ze swoimi dziećmi zagrać w piłkę czy na basen" i że "to pewna zmiana, której Polacy oczekują".
Czarnek: nie ma żadnego przepisu, który nakazywałby zadawanie prac domowych
Do tego postulatu odniósł się - także w rozmowie z Radiem ZET - minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. - Po pierwsze nie ma żadnego przepisu prawa, który nakazywałby zadawanie prac domowych. To robota nauczycieli, oni sami w każdej szkole ustalają sobie, w jaki sposób realizują program - tłumaczył. Jednocześnie przyznał, że nie jest zwolennikiem proponowanego przez opozycję rozwiązania.
- Wyobraźmy sobie, że jest zakaz. I teraz uczeń, pan Piotr Kowalski, mówi: "nie piszę klasówki, bo się nie przygotowałem, bo jest zakaz prac domowych". Likwidacja szkoły to jest likwidacja prac domowych w wykonaniu PO. Gratuluję - stwierdził szef MEiN. - Jeśli istniałby zakaz przygotowania się do zajęć w szkole, to w jaki sposób pan Kowalski miałby się przygotować do lekcji? Będzie twierdził, że nie miał takiego obowiązku - zaznaczył.
Na uwagę Bogdana Rymanowskiego, że mniej przeciążeni uczniowie mogliby osiągać lepsze wyniki w nauce, Czarnek przyznał, że "to już inna kwestia". - Wraz z naszymi ekspertami pracujemy nad tym, jak odchudzić podstawę programową. Ale to nie oznacza całkowitej likwidacji prac domowych - oświadczył. Podkreślił jedynie, że jego ugrupowanie popiera taki postulat jedynie w przypadku klas I-III szkoły podstawowej.
- Sławomir Broniarz: "Jeżeli ktoś przyjdzie i powie, że wracają gimnazja, to odpowiemy nie"
- Nie ma dokumentu z kuratorium, nie ma podwyżek. Nauczycielki z Wrocławia czekają już drugi miesiąc
- W Sejmie nie zabraknie nauczycieli. Niektórzy wciąż uczą w szkole [LISTA]
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET