Nie ma dokumentu z kuratorium, nie ma podwyżek. Nauczycielki z Wrocławia czekają już drugi miesiąc

5 min. czytania
20.10.2023 14:31
Obserwuj nas na Google

Nauczycielki z Wrocławia w wakacje zdobyły najwyższy stopień awansu zawodowego. Zostały nauczycielkami dyplomowanymi. Wciąż nie dostały jednak oficjalnego dokumentu z kuratorium w tej sprawie. A to oznacza, że kolejny miesiąc nie dostają podwyżek, które wiążą się z awansem. - Starasz się, ciężko pracujesz, a potem i tak jesteś ignorowany - komentują nauczycielki.

Szkoła
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Kolejne szkolenia, kursy, doskonalenie warsztatu pracy, potem sprawozdania z realizacji planu rozwoju, zbieranie ocen dorobku i rozmowa przed komisją. Jednocześnie standardowe prowadzenie lekcji i zajęć dla uczniów. W dużym skrócie tak wygląda trzyletni proces starania się o awans zawodowy na nauczyciela dyplomowanego. To ostatni najwyższy stopień awansu wśród szkolnej kadry.

- Starasz się, jak możesz, ciężko pracujesz, a potem i tak jesteś ignorowany. To denerwujące – przyznaje nauczycielka wychowania przedszkolnego z Wrocławia (prosi o niepodawanie imienia), która w wakacje zdobyła dyplomowanie. W połowie sierpnia miała rozmowę w Dolnośląskim Kuratorium Oświaty. Komisja kwalifikacyjna bez większych wątpliwości przyznała jej awans.

Problem w tym, że wciąż po ponad dwóch miesiącach nie dostała jeszcze oficjalnego aktu nadania nowego stopnia zawodowego. Dokument potrzebny jest m.in. do tego, żeby zmieniła się pensja nauczycielki. Różnica między zarobkami nauczyciela mianowanego (niższy stopień) a dyplomowanego jest spora. To prawie 700 zł brutto podwyżki jeśli chodzi o wynagrodzenie zasadnicze, czyli to podstawowe, bez dodatków. W podobnej sytuacji są inne nauczycielki z jej przedszkola. - Mamy dostać wyrównanie pensji po otrzymaniu aktu nadania, ale zwyczajnie się martwię, ile to jeszcze potrwa, czy może dokumenty gdzieś się zagubiły - nie ukrywa.

Kuratora nie ma, zastępcy brak

Dzwoniła w tej sprawie do kuratorium kilkakrotnie. Dodzwoniła się tuż przed Dniem Edukacji Narodowej. - Pani, z którą rozmawiałam, starała się pomóc, ale wiele nie mogła zrobić. Usłyszałam, że dokument czeka na podpis kuratora. A jego nie ma w związku z obchodami dnia edukacji i rocznicy powstania Komisji Edukacji Narodowej. Potem usłyszałam, że również po 14 października przez kolejne dni go nie będzie, bo będą kolejne uroczystości i świętowanie – wspomina swoją rozmowę z kuratorium nauczycielka.

Dowiedziała się również, że osoby zastępującej kuratora, która mogłaby wykonać takie formalności, nie ma. - To jest kartka A4 z kilkoma zdaniami, z ustaloną wcześniej formułką. Nie wymaga wielkiego nakładu pracy – mówi o akcie nadania nauczycielka.

To nie pierwsze takie perturbacje z kuratorium. Kolejna nauczycielka wychowania przedszkolnego z Wrocławia nie mogła długo dowiedzieć się, kiedy będzie miała rozmowę przed komisją w kuratorium konieczną do tego, by zdobyć awans.

Jeśli nauczyciel złoży wszystkie dokumenty do końca czerwca, to przed wrześniem powinien według prawa odbyć taką rozmowę. Kuratorium ma za zadanie poinformować o dokładnym terminie zainteresowaną osobę na siedem dni przed rozmową. - Mamy XXI wiek, ale u nas odbywa się to listownie – opowiada druga nauczycielka. - Człowiek się stara, żeby wszystko dopiąć przed czerwcem i co z tego, jak z drugiej strony nie ma starania. Nie wiedziałam, czy mogę wyjechać na urlop czy nie, bo czekałam na list. Stresowałam się – wspomina.

Redakcja poleca

Listu wciąż nie było. Nauczycielka dzwoniła więc niemal codziennie do kuratorium. - Po dziesiątkach prób kontaktu dowiedziałam się, że rozmowę mam za pięć dni – opowiada. List przyszedł trzy tygodnie po rozmowie. - List zwykły, bez potwierdzenia przyjęcia – dodaje.

Potem podobnie jak koleżanka czekała na akt nadania. Dostała go parę dni temu, po 2,5 miesiącach oczekiwania. - Teraz z kolei czekam na zmianę umowy, kolejne formalności. Do wyrównania pensji chyba jeszcze daleko - mówi. - U mnie jeszcze dochodzi wyrównanie za nadgodziny, a mam ich dużo, bo brakuje kadry. Pracujemy za dwoje – dodaje pierwsza nauczycielka.

Nauczyciele poczekają do końca października

Przedszkole z powodu braków kadrowych chciało zatrudnić osoby bez pełnych kwalifikacji, ale do tego też potrzeba zgody kuratorium. - Gdy nasza administracja dowiadywała się, kiedy uzyska odpowiedź, usłyszała, że kurator jest zajęty kampanią – wspomina nauczycielka.

Dolnośląski Kurator Oświaty Roman Kowalczyk kandydował w wyborach parlamentarnych z list Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu. Mandatu nie zdobył. Zasłynął z tego, że na kilka dni przed wyborami przez elektroniczny dziennik do rodziców z regionu przesłał list, w którym bronił prac domowych (ich likwidację zapowiedziała KO) i przedstawił krótko swoją wizję szkoły. Rodzice odczytali to jako agitację wyborczą.

Spytaliśmy kuratorium m.in. o czas wydawania decyzji o awansie zawodowym i o zgody na uzupełnianie kadry. - Długi czas oczekiwania na akty nadania stopnia nauczyciela dyplomowanego wynika z ograniczonych możliwości personalnych – odpisał nam Zbigniew Kuberski, dyrektor Wydziału Organizacyjnego z wrocławskiego kuratorium. Wyliczył, że do czerwca wpłynęło prawie 790 takich wniosków. Rok wcześniej, jak sam przyznaje, w analogicznym okresie było ich jednak o ponad 200 więcej.

- Kuratorium oświaty dokłada wszelkich starań, aby nauczyciele otrzymali akty nadania stopnia awansu zawodowego w jak najszybszym terminie – odpowiada Kuberski. Zapewnia, że wszyscy wnioskodawcy, którzy złożyli wnioski do 30 czerwca, otrzymają akty nadania do końca października.

Jeśli chodzi o informowanie nauczycieli o rozmowie kwalifikacyjnej, to, jak dowiedzieliśmy się, istnieje możliwość poinformowania nauczyciela przez e-mail. Praktykowana jest jednak forma listowna, bo wtedy kuratorium ma potwierdzenie, że odbiorca list otrzymał. Kuratorium zaznacza bowiem, że wysyła listy polecone za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

Brak nauczycieli w szkole, brak pracowników w kuratorium

Co do zgód wydawanych na zatrudnienie nauczycieli bez kwalifikacji, Kuberski przypomina, że według prawa kuratorium ma 30 dni na rozpatrzenie takiego wniosku. Wizytatorzy, którzy analizują dokumenty i przygotowują odpowiedzi, "ze względu na zapewnienie ciągłości pracy szkół, podejmują te czynności bez zbędnej zwłoki”. Jednak od sierpnia do kuratorium wpłynęło ponad 2 tysiące takich wniosków. - Jest to dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie w poprzednim roku szkolnym – podkreśla Kuberski. Przypomina, że w wielu przypadkach złożone wnioski zawierają błędy merytoryczne, potrzebna jest ich korekta, co wydłuża cały proces.

- Wizytatorzy realizujący składane przez dyrektorów szkół i przedszkoli wnioski w tym samym czasie wykonują inne obowiązki służbowe i zadania określone w ustawie – dodaje Kuberski. Zwraca uwagę też na to, że kuratorium we Wrocławiu tak jak szkoły boryka się z problemami kadrowymi. Na koniec wyjaśnia, że zgody na zatrudnienie nauczycieli bez kwalifikacji zgodnie z upoważnieniem kuratora podpisują dyrektorzy wydziałów.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET