„Próba cenzurowania internetu"? Gawkowski broni ustawy. „Chroni użytkownika"
We wtorek wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przedstawiał przed senackimi komisjami główne założenia ustawy pozwalającej na blokowanie w internecie nielegalnych treści. – To jest ustawa chroniąca użytkownika, która w żadnym stopniu nie ogranicza wolności słowa – wyjaśniał.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany wprowadza nowelizacja ustawy o blokowaniu treści w internecie.
- Dlaczego pierwsza wersja ustawy została zawetowana przez prezydenta.
- Co obejmuje katalog treści, które mogą być zablokowane.
Gawkowski: ustawa wdrażająca DSA nie wprowadza cenzury
W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił ustawę pozwalającą na blokowanie nielegalnych treści w internecie. Nowelizacja jest odpowiedzią na styczniowe weto prezydenta Karola Nawrockiego do pierwszej wersji przepisów w tej sprawie. Celem zmian jest wprowadzenie procedury, dzięki której możliwe będzie szybkie wydawanie nakazów ograniczających dostęp do treści naruszających prawo w internecie, przy jednoczesnym poszanowaniu praw użytkowników sieci.
We wtorek w Senacie trwa wspólne posiedzenie komisji: kultury i środków przekazu oraz infrastruktury. Zajmują się one uchwaloną przez Sejm ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw. Regulacja pozwala na blokowanie nielegalnych treści w internecie, implementująca unijne rozporządzenie DSA. Gawkowski podkreślił, że jest to kolejna regulacja tego typu – pierwsza została zawetowana przez prezydenta, bo uznał jej przepisy za formę administracyjnej cenzury i naruszenie wolności słowa.
„Te wolności są wzmacniane"
Wicepremier podkreślił, że było to weto nieusprawiedliwione, a proponowane przepisy nie wprowadzają cenzury, tylko realną ochronę użytkowników. – Te wolności są wzmacniane. Człowiek w internecie ma prawo do takiego samego traktowania, jak człowiek, który w realnym życiu funkcjonuje i w jakiś sposób chce, żeby jego prawa były szanowane – powiedział.
Dodał, że kluczową kwestią jest kontrola sądowa nad wykonaniem nakazu usunięcia nielegalnych treści. Ponadto wyjaśnił, że wedle proponowanych przepisów katalog tych treści zawiera m.in. oszustwa internetowe, kradzież tożsamości, handel ludźmi, propagowanie ustrojów totalitarnych, sprzedaż podróbek oraz nielegalny handel towarami. Blokowane w sposób natychmiastowy mają być natomiast treści dotyczące m.in. prezentowania małoletniemu treści pornograficznych, nawiązywania kontaktu z małoletnim oraz propagowania lub pochwalania zachowania o charakterze pedofilskim.
Burza wokół ustawy. Poseł PiS grzmi o cenzurowaniu internetu
Ustawa o blokowaniu treści w internecie wywołuje dużo emocji. Adam Bielan z PiS stwierdził w programie „Śniadanie Rymanowskiego", że „nie ma absolutnie zaufania" do tego, że rząd nie nadużywałby jej zapisów. – Ustawa, o której mówi premier, to jest nic innego jak próba cenzurowania internetu. Gdyby ta ustawa weszła w życie, gdyby nie weta pana prezydenta, oznaczałoby to, że obecna władza, urzędnicy podlegli premierowi, szczególnie w trakcie kampanii wyborczej [...] mogliby praktycznie dowolne treści usuwać, a internauci, którzy chcieliby się od tego odwołać, mieliby co najmniej kilkumiesięczną drogę sądową – mówił Bielan.
– Biorąc pod uwagę zapędy cenzorskie, szczególnie Donalda Tuska, ja nie mam do niego absolutnie zaufania, że nie nadużywałby tych przepisów, więc cieszę się, że pan prezydent tę ustawę zawetował, bo to byłby koniec wolności słowa w internecie – dodał polityk z PiS. Na te słowa odpowiedział Dariusz Wieczorek z Lewicy, twierdząc, że „jeśli komuś przyszłoby do głowy wykasować czy zablokować treści krytykujące rząd czy Koalicję 15 Października, […] to nie dość, że wyleci z roboty a druga rzecz – przegramy wybory".
Źródło: Radio ZET/PAP/Polsat News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET