Problemy z pilotami w Straży Granicznej. Zaskakujące stanowisko MSWiA

5 min. czytania
26.11.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Straż Graniczna kupiła nowe samoloty patrolowe za 120 mln zł, ale przez wiele miesięcy nie wyszkoliła i nie pozyskała żadnego dowódcy, który mógłby nimi latać. W efekcie maszyny będą używane sporadycznie. RadioZET.pl zapytało MSWiA, nadzorujące formację, czy podejmie w tej sprawie jakieś działania. Odpowiedź resortu sprowadza się do swego rodzaju ostrzeżenia, żeby o sprawie nie pisać.

Funkcjonariusz Straży Granicznej
fot. NewsLubuski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego brakuje dowódców do obsługi nowych samolotów w SG.
  • Jakie są konsekwencje braku nowych dowódców lotnictwa w Straży Granicznej.
  • Dlaczego MSWiA uważa, że informowanie o kadrach SG zagraża bezpieczeństwu państwa.

"Gdy nowe Turbolety wejdą na służbę, piloci Straży Granicznej będą gotowi do wykonywania misji patrolowych." - przekonuje RadioZET.pl Wydział Obsługi Medialnej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Nie odpowiada jednak na zadawane przez nas kluczowe pytania. Te dotyczą braku realnych działań władz Biura Lotnictwa SG, które przez wiele miesięcy nie zadbały o to, aby do służby pozyskać lub też wyszkolić nowych dowódców.

Bez nich latanie turboletami jest niemożliwe. W SG są obecnie cztery takie samoloty i zaledwie dwóch dowódców z odpowiednimi uprawnieniami. W tym jeden, który w każdej chwili może odejść na emeryturę. - Nie ma też szans na to, aby w najbliższym czasie wyszkolono kolejnego dowódcę - przekonują nasi informatorzy z formacji. W związku z tym zapewnienia władz SG o tym, że samoloty można będzie wykorzystać "w każdych warunkach i przez całą dobę" nie ma pokrycia w rzeczywistości. O to czy ktoś poniesie konsekwencje za doprowadzenie do takie sytuacji, zapytaliśmy MSWiA. Odpowiedź resortu jest zaskakująca.

Nowe samoloty SG zaraz wejdą do służby, pilotów brakuje

O tym, że pod koniec tego roku dwa kolejne turbolety wejdą do służby, było wiadomo od połowy ubiegłego roku, gdy rozstrzygnięto przetarg na dostawę maszyn. Wówczas w SG było kilku dowódców tych maszyn. Jednak, jak opisywaliśmy wielokrotnie na RadioZET.pl, z powodu źle prowadzonej polityki kadrowej oraz możliwości zarobienia większych pieniędzy poza służbą, wielu pilotów odeszło z formacji. W ich miejsce nie pozyskano nowych.

W efekcie zostało tylko wspomnianych dwóch. Tymczasem załogę samolotu stanowi dowódca, drugi pilot i najczęściej dwóch operatorów systemów. Bez dowódcy żaden lot nie może się odbyć. Trzeba też pamiętać, że piloci muszą po dyżurach odbierać wolne czy wykorzystywać urlopy. W związku z tym możliwość wykorzystania zakupionych za 120 mln zł maszyn, które wejdą do służby w najbliższych dniach, będzie bardzo ograniczona.

Ostrzegaliśmy przed taką sytuacją już w marcu. Rzecznik komendanta głównego SG ppłk Andrzej Juźwiak przekonywał wówczas, że prowadzone są nabory i wyszkoleni zostaną nowi piloci. I rzeczywiście od tego czasu przybyło dwóch drugich pilotów. Obecnie w formacji są trzy takie osoby. Ale nadal brakuje dowódców. Ppłk Juźwiak dodawał, że do grudnia jedna z osób może uzyskać taki status. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Z naszych informacji wynika, że w najbliższym czasie sytuacja się nie zmieni.

Natomiast zapytany o sytuację kadrową rzecznik odpisał, że "obecny skład osobowy do wykonywania lotów na samolotach L-410 pozwala realizować te czynności bez ryzyka zagrożenia bezpieczeństwa".

Nowy samolot Turbolet w służbie Straży Granicznej
Fot. Straż Graniczna
Nowy samolot Turbolet w służbie Straży Granicznej

MSWiA poucza i dementuje nieprawdziwą informację. Ma rację?

Z pytaniami w tej sprawie zwróciliśmy się więc do nadzorującego formację MSWiA. Chcieliśmy wiedzieć, czy minister Marcin Kierwiński ma świadomość, jak wygląda obecnie sytuacja kadrowa Biura Lotnictwa SG?Zauważyliśmy, że nie ma możliwości, aby zakupione samoloty mogły osiągnąć 24-godzinnągotowość do lotu. Dlatego pytaliśmy czy racjonalne i zasadne było wydanie 230 mln zł na cztery turbolety z publicznych pieniędzy na sprzęt, którego nie można w 100 proc. wykorzystać? A także czy w związku z tym MSWiA planuje kontrolę w BL SG?

Pierwsza odpowiedź jest bliźniaczo podobna do tej przesłanej przez rzecznika komendanta głównego SG. Czytamy w niej, że "skład osobowy pilotów L-410 pozwala realizować zadania z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa", a kolejni piloci przechodzą szkolenia. Podkreślmy jeszcze raz, że szkolenia pozwolą zdobyć uprawnienia drugich pilotów, a nie dowódców.

Redakcja poleca

MSWiA poucza także, że nie informowało o tym, że nowe samoloty będą mogły osiągnąć 24-godzinną gotowość do lotu. "Dementujemy także nieprawdziwą informację - w komunikatach publikowanych w niedzielę (16 listopada br.) nie pojawił się jakikolwiek tekst mówiący o osiągnięciu 24h gotowości do lotu." - pisze Wydział Obsługi Mediów w resorcie.

Zacytujmy więc jeszcze raz wpis Straży Granicznej: "Dzięki nowym Turboletom Straż Graniczna będzie mogła sprawować jeszcze lepszy nadzór nad granicą lądową oraz morską, w każdych warunkach i przez całą dobę." A to wpis MSWiA: "Dzięki temu zadania operacyjne mogą być realizowane o każdej porze dnia i nocy."

Ostrzeżenie od resortu dla dziennikarza RadioZET.pl: "Zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa"

Nie odpuszczaliśmy i wysłaliśmy kolejne pytania do MSWiA. Dopytywaliśmy, jak wpisy z portali społecznościowych mają się do sytuacji kadrowej w BL SG? Chcieliśmy też wiedzieć, dlaczego mimo wielokrotnych zapewnień, że szkolenia i nabory trwają, nie wyszkolono żadnego dowódczy oraz dlaczego nikt nie poniósł z tego tytułu żadnych konsekwencji. Ponowiliśmy pytanie dotyczące przeprowadzenia ewentualnej kontroli czy też zweryfikowania w dokumentach informacji, jakie przekazuje SG.

Tym razem MSWiA zapewnia, że "na bieżąco otrzymuje informację na temat sytuacji kadrowej w SG", a także ostrzega dziennikarza RadioZET.pl: "Ponadto zwracamy uwagę, iż szczegółowe informowanie na temat sytuacji kadrowej w Straży Granicznej może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa."

Szef MSWiA Marcin Kierwiński (z lewej) oraz gen. Robert Bagan, komendant główny Straży Granicznej
Fot. Dawid Wolski/East News
Szef MSWiA Marcin Kierwiński (z lewej) oraz gen. Robert Bagan, komendant główny Straży Granicznej

- Nie dziwi mnie takie podejście. Skoro nie mogą się racjonalnie wytłumaczyć z obecnej sytuacji, to zasłaniają się bezpieczeństwem. Władze SG już otrzymały w przeszłości pismo w tej sprawie. Nie byli zainteresowani rozwiązaniem problemu, a nawet jego analizą. Widać MSWiA też wybrało taką drogę. Tylko żeby później nie było zaskoczenia, jak coś się wydarzy i nie będzie można poderwać maszyn, bo nie będzie ludzi - komentuje jeden z funkcjonariuszy biura Lotnictwa SG.

MSWiA przekonuje, że poleciło opracowanie koncepcji rozwoju lotnictwa Straży Granicznej. Zakłada ona rozwój możliwości operacyjnych lotnictwa tej formacji, ma też sprostać "współczesnym wymaganiom ochrony granicy z powietrza". Jednym z elementów koncepcji jest "osiągnięcie wysokiego stopnia gotowości operacyjnej". W jaki sposób to się odbędzie, resort nie wyjaśnia.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET