"Psy zagryzły mojego yorka i pogryzły teścia". Na tym się jednak nie skończyło

2 min. czytania
11.05.2024 10:54
Obserwuj nas na Google

Pod koniec grudnia ubiegłego roku dwa pitbulteriery zagryzły yorka i pogryzły mężczyznę, który był z nim na spacerze. Właściciel agresywnych psów został wówczas ukarany mandatami. Do kolejnego ataku doszło pod koniec kwietnia. Obecnie trwa w tej sprawie postępowanie.

Atak psa - zdj. ilustracyjne
fot. FOT. TOMASZ WASZCZUK / Agencja Wyborcza.pl

Właścicielowi uciekły psy, ale "nie chciało mu się ich szukać"

O okolicznościach zdarzenia z grudnia, które miało miejsce w Polkowicach (woj. dolnośląskie), opowiedział redakcji TVN24 pan Robert. - Na spacerze z yorkiem był mój teść. Ja byłem wtedy na urlopie. Psy przeskoczyły przez ogrodzenie i zaatakowały. Zagryzły mojego yorka i pogryzły teścia - relacjonuje. Zaatakowany mężczyzna musiał niezwłocznie przyjąć zastrzyki przeciw wściekliźnie, ponieważ - jak się później okazało - jeden z pitbulterierów nie był zaszczepiony. Właściciel miał przyznać wprost, że wiedział o ucieczce psów, ale "nie chciało mu się ich szukać". Ostatecznie został ukarany przez straż miejską dwoma mandatami po 500 zł. Pan Robert postanowił złożyć zawiadomienie na policję i do prokuratury. Otrzymał jednak odmowę o wszczęciu postępowania. 

Redakcja poleca

Pierwszy atak w grudniu, drugi kilka miesięcy później 

Jak się później okazało, na jednym ataku się nie skończyło. Pitbulteriery zagryzły kolejnego małego psa 26 kwietnia. Właściciel przechadzał się z nim w parku. Jak relacjonuje redakcji TVN24, nie założył mu smyczy, bo sznaucer miniaturowy znajdował się cały czas w odległości około 1 m od niego. - Ten pitbull był prowadzony na sznurku przez młodego mężczyznę, który gadał przy okazji z jakimiś ludźmi siedzącymi w parku. W pewnym momencie ten pies się wyrwał, chwycił mojego w pysk, potrząsnął nim kilka razy. Jak puścił, to praktycznie pies już ostatnie tchnienia wydał - opowiadał pan Roman w rozmowie z TVN24. Sprawę zgłosił na policję. Obecnie prowadzone jest postępowanie. Właścicielowi agresywnych psów może grozić kara ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo nagana.

Źródło: Radio ZET/TVN24

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET